Propozycje prezentów dla prawdziwych foodies

Wszyscy lubimy dobrze zjeść. Poza tym, żeby żyć musimy jeść. Z naszych obserwacji wynika jednak, że są osoby, które mają na odwrót: żyją, żeby jeść. Jeśli akurat nie konsumują, to o jedzeniu mówią albo myślą. A w nocy o nim śnią.
.get_the_title().

Jeśli przy tym są chude jak patyk, nic im nie kupujcie – dostały już od losu najlepszy na świecie prezent w postaci swojego metabolizmu. Poniżej znajdziecie prezentownik dla pozostałych foodies. Smacznego!

1. Ceramika od MUAStudios

Źródło: Facebook @MUAStudios

Je się też oczami. Dlatego w restauracjach niektóre dania są tak piękne, że nie wiemy, czy jak wbijemy w nie widelec, to ktoś nie zgłosi tego do prokuratury jako dewastację dzieła sztuki. Prawdziwy miłośnik jedzenia doceni taką ucztę dla oka i może chcieć spróbować odtworzyć ją w domu. I tu bywa różnie, bo wyczucie smaku to jedno, a umiejętności plastyczne to drugie. Sami obstawiamy, że najlepsi kucharze robią jakieś zaoczne studia na ASP, bo ich maziaje z puree z selera mamy ochotę oprawić w ramkę.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez MUAstudios (@muastudios)

Tymczasem serce nam się kraje, gdy widzimy, że ktoś nam bliski nam bardzo się stara, ale jego oczekiwania drastycznie rozmijają się z rzeczywistością.

Proponujemy kupić takiej osobie piękną zastawę stołową.

Na tych talerzach i półmiskach wszystko wygląda bosko!

Źródło: Facebook @MUAStudios

2. Słodkości od DESEO

Źródło: Facebook @deseopatisserie

Bez serniczków i makowców święta się nie liczą, ale niepisaną zasadą jest, że tak w ogóle to nie ma limitu ciast, że już o dyskryminacji ze względu na ich kolor czy rodzaj nie wspomnimy. Jeśli więc wybieramy się ze świąteczną wizytą do przyjaciół czy rodziny i chcemy im od wejścia trochę posłodzić, to kupmy jakieś pyszne – i w tym wypadku piękne – ciacho.

Wierzcie nam, że te z DESEO doceni każdy foodie, bo ilość zaklętych w nim smaków, tekstur i kolorów, sprawi, że wyskoczy z wrażenia ze swoich paputów w bałwanki.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez DESEO Poland (@deseo_patisserie)

A jeśli wiecie, że wśród biesiadników panuje strach przed natknięciem się w słodkościach na przebiegłego rodzynka, lub spędzeniem reszty wieczoru z makiem między zębami – o czym dowiemy się przeglądając zdjęcia ze świąt – postawcie na pyszne pralinki.

Źródło: Facebook @deseopatisserie

3. Skarpety Retro Grucha marki Kubota

Źródło: KubotaStore.pl

Ten prezent przypadnie do gustu tym żarłokom, którzy od życia chcą czegoś więcej niż dobre jedzenie. Chcą też blichtru i splendoru. Jednocześnie cenią sobie jakość i nowoczesny, minimalistyczny design. Ale nade wszystko – praktyczność! Ktoś kiedyś uznał, że dawanie skarpet w prezencie to obciach i nie świadczy najlepiej o wręczającym: o jego kreatywności, zaangażowaniu w proces zakupu podarku i o jego budżecie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Kubota Store (@kubota.store)

Prawda jest taka, że może kiedyś marzyliśmy o lego Star Wars czy o Barbie-syrence, ale teraz potrzebujemy do życia skarpet i to, że nie będziemy musieli potem na nie wydawać pieniędzy sami jest piękne.

Jeśli więc znacie kogoś, kto kocha jedzenie i kultowe marki, kupcie mu te skarpety.

P.S. Idealnie będą pasować do obuwia z burakiem 🙂

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Kubota Store (@kubota.store)

4. Voucher na warsztaty kulinarne w Akademii Kulinarnej Whirlpool

Źródło: @AkademiaKulinarnaWhirlpool

Młodsze pokolenie tego jeszcze nie wie, ale millenialsi już tak – nastaje taki moment w życiu każdego z nas, że kiedy przychodzimy na domówkę do znajomych, zamiast paluszków i chipsów, na stole czeka nas 4-daniowa kolacja. To koniec pewnej epoki – jedzenie zaczyna być ważniejsze nić picie. Czy się nam to podoba czy nie – trzeba się wpisać w ten trend, bo nikt nas więcej nie zaprosi, jeśli nie będziemy potrafili się odwdzięczyć.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Akademia Kulinarna Whirlpool (@akademiakulinarnawhirlpool)

Także gotujemy, improwizujemy, staramy się i frustrujemy, bo widzimy w naszej grupce znajomych nygusa, któremu jakoś udaje się przesmyknąć od biesiady do biesiady, a sam do wydania food party się nie kwapi. Przyciśnięty do muru wyznaje, że rączki ma dwie, ale obie lewe, garnek w domu jeden, a umiejętności zero.

Wiemy, ze lubi dobre jedzenie i się na nim zna, jest więc szansa, ze gotowanie też mu się spodoba. Spróbujmy w każdym razie i wręczmy mu voucher na warsztaty kulinarne.

Wszyscy na tym skorzystamy!

Źródło: Facebook @AkademiaKulinarnaWhirpool

5. Deska do krojenia w kształcie PKiN od hellowawa

Źródło: Facebook @Hellowawa

Pałac Kultury i Nauki w Warszawie jest chyba najbardziej kontrowersyjną budowlą w Polsce (choć Świebodzin depcze stolicy po piętach). Jedni go kochają, inni nienawidzą. Ciężko jednak przejść koło niego obojętnie, a jaszcze ciężej – bez sięgnięcia po telefon i zrobienia sobie selfie z nim w tle, bo jakby nie było to pewien symbol w Warszawy.

Źródło: hellowawa.pl

Niezależnie od tego, czy obdarowywany przez nas entuzjasta dobrego jedzenia lubi PKiN czy nie, deska od hellowawa będzie stanowić bardzo dobry prezent.

Jeśli lubi – to się ucieszy, jeśli nie lubi – to niezłą satysfakcję może mu sprawić porywanie się nań z nożem przy krojeniu. Jeśli dużo gotuje – to będzie chętnie z deski korzystał, jeśli nie gotuje prawie wcale – drewniany pałac posłuży jako ozdoba w kuchni. A za rok dokupicie do kompletu młynek do pieprzu.

Źródło: Facebook @Hellowawa

6. Sojowe świeczki od Słodyczarnia

Źródło: Facebook @slodyczarnia

Znacie te triki sklepów, które rozpylają różne zapachy, aby zwabić klientów? To bywa aromat świeżo pieczonego chleba, czy – w okresie okołoświątecznym – jakaś pierniczkowa nuta. Wielu z nas faktycznie ta woń może skusić do wejścia do środka. W naszym przypadku może się to skończyć nieplanowanymi zakupami, ale już do naszych kochanych foodies trzeba wzywać ochronę, bo nie chcą opuścić lokalu dobrowolnie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Alicja Ignaszak (@swieczkowa.slodyczarnia)

Zadbajmy więc i o ich dobre imię, i o bezpieczeństwo obsługi sklepu, i kupmy im coś, czym będą mogli inhalować się do woli w domowym zaciszu. Upewnijmy się tylko przedtem, czym grozi zjedzenie takiej świeczki, bo wnioskując po nazwach dostępnych zapachów, jak np. makaroniki różane czy shake kokosowy – może to się skończyć właśnie tak.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Alicja Ignaszak (@swieczkowa.slodyczarnia)

7. Plakaty od Oli Płocińskiej

Źródło: OlaPlocinska.com

Prawdziwy foodie często kojarzy nam się z kimś, kto chadza tylko do najmodniejszych knajp, gdzie chipsa z jarmużu popija wodą poleconą przez wodnego sommaliera (tak, jest taki zawód). Tymczasem nie mylmy miłośnika pyszego jedzenia ze zwykłym snobem. Foodie może zaznać foodgazmu nawet zajadając kaszankę czy buraczki na ciepło, więc nie musicie kombinować z jakimiś wielce fikuśnymi opcjami jedzeniowymi!

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Ola Płocińska (@olaplocinska)

Jeśli jednak mocno obawiacie się, że nie traficie w gusta czy smak obdarowywanego, sprawcie mu plakat na ścianę – z mięsiwami lub warzywami.

W całym przedstawionym alfabecie dobrodziejstw, na pewno znajdzie coś, co kocha i do czego będzie mógł wzdychać niczym kiedyś do New Kids On The Block czy Pauli Abdul.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Ola Płocińska (@olaplocinska)

Tekst: Kinga Dembińska

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook