Korea Południowa zaczyna promować porażkę. Kult sukcesu jest tam za duży

Ciągłe nadgodziny i kult sukcesu, który niekiedy prowadzi nawet do samobójstwa – tak wyglądają koreańskie realia.
.get_the_title().

W życiu nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli – to niby truizm, ale w społeczeństwie nastawionym na ciągłe odnoszenie sukcesów można o tym zapomnieć. Tak jest na przykład w Korei Południowej. Mimo zniszczeń z czasów wojny koreańskiej, kraj ten w niespełna pięć dekad rozwinął się w prawdziwą potęgę gospodarczą, zajmując 15. miejsce spośród wszystkich gospodarek świata. Ten sukces miał jednak swoją cenę. Koreańczycy wciąż odczuwają presję, wyścig szczurów zaczyna się już w szkole podstawowej. Wkraczając następnie do świata korporacji, pracują długo, niemal zawsze po godzinach i rzadko biorą urlopy. – Korea stała się społeczeństwem, które ceni wyłącznie sukces i osiągnięcia gospodarcze. Zaczęło się opierać na ciągłej konkurencji – mówi Lee Jae-yeol, socjolog z Seoul National University.

Efektem takiego stanu rzeczy jest to, że wielu Koreańczyków czuje się nieszczęśliwa, a wskaźnik samobójstw jest wysoki.

Według danych WHO wynosi 24 osoby na 100 tys. mieszkańców rocznie – wśród krajów rozwiniętych sytuacja wygląda gorzej wyłącznie na Litwie. Znaczna część Koreańczyków popełnia samobójstwo właśnie ze względu na presję i na to, że nie potrafią sprostać nierealistycznym wymogom społeczeństwa – związanym z życiem zawodowym, założeniem rodziny, a nawet wyglądem zewnętrznym.

źródło: hr asia

Jednocześnie współczynnik bezrobocia w Korei Południowej wynosi około 10 proc., a wielu młodych, także tych, którzy ukończyli studia wyższe, pracuje na pół etatu lub na kontrakt. – Jeśli ponosisz w Korei porażkę, od razu spadasz na dno. Jak ktokolwiek miałby sobie z tym poradzić? – pyta retorycznie Scott Park, który niedawno rozważał zamknięcie swojego biznesu tekstylnego. Rząd powoli zaczyna dostrzegać ten problem.

W zeszłym roku w Seulu odbyło się Fail Expo, które podejmowało temat trudności, z którymi stykają się właściciele firm i młode osoby, które wkraczają dopiero na rynek pracy, a także zdrowia psychicznego.

Expo odwiedził nawet prezydent Moon Jae-in. We wrześniu tego roku odbyła się kolejna edycja targów, tym razem pod hasłem #FailBetter, które miało uświadomić Koreańczykom, że nieodniesienie tak pożądanego przez tamtejsze społeczeństwo sukcesu to jeszcze nie koniec świata. Z myślą o osobach, które niedawno zostały bez pracy lub wciąż szukają swojej drogi, powstała także Don’t Worry Village.W ramach rządowego programu przebudowy opuszczonych wiejskich domów w kraju w miasteczku Mokpo powstało miejsce, w którym Koreańczycy za niewielką opłatą mogą spędzić półtora miesiąca, poznając nowych ludzi, relaksując się, a także poszukując nowej ścieżki zawodowej, którą mogliby podążać. Brzmi jak bajka? Niestety i tu realia są niezwykle koreańskie. Aby zostać rezydentem Don’t Worry Village, należy złożyć aplikację i przejść wieloetapowy casting, a to – naturalnie – nie wszystkim się udaje. Wygląda więc na to, że zburzenie koreańskiego kultu sukcesu nie jest wcale proste, a wygranie z takim stylem myślenia może zabrać naprawdę dużo czasu.

Tekst: NS

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook