Advertisement


Advertisement

BEZMYŚLNIK nr 10, czyli absurdy konsumpcyjnego świata. Zobacz, czego nie potrzebujesz, żeby żyć szczęśliwie

„Być czy mieć?”– to pytanie, które stało się tematem wielu filozoficznych rozkminek, książek czy rozprawek w szkolnych. Zadajecie je sobie patrząc na niektóre rzeczy z bezmyślnika? To znaczy, że pora rozpocząć leczenie z zakupoholizmu, bo przybrał najbardziej zintensyfikowaną formę.
.get_the_title().

Obiecujemy sobie, że przestaniemy wydawać pieniądze na głupoty. Swoje oszczędności zamykamy w sejfie i połykamy kluczyk. Jedziemy na drugi koniec miasta, bo tam masło tańsze.

A potem nadchodzi chwila nieuwagi, słabszy moment, kiedy czujemy, że nasz Weltschmerz może uleczyć tylko i wyłącznie zakup jakiegoś przedmiotu. Tego nas nauczyła kultura konsumpcjonizmu.

Co więcej, jesteśmy nawet w stanie uwierzyć, że to, co nabywamy jest potrzebne, fajne i pocieszne. Jeśli jednak zapamiętacie te fanty z naszego bezmyślnika, to nie dacie się zaskoczyć i kupujcie ich kompulsywnie!

1. Snittens – rękawiczki do wycierania nosa

HaHa Brand/Amazon.com

„Wygodne, chłonne, zabawne i urocze” – zachwala producent snittensów. Jesteśmy w stanie uwierzyć w to, że są wygodne i chłonne. Jednak nawet gdyby nasze przekonanie graniczyło z pewnością, to i tak nie założylibyśmy się z nikim o to, czy tak faktycznie jest. To wiązałoby się przecież z koniecznością podania ręki w geście przyklepania zakładu.

A odkąd dowiedzieliśmy się, że istnieje coś takiego jak rękawiczki, w które można się wysmarkać, nie planujemy żadnego kontaktów fizycznych z kimkolwiek co najmniej do wiosny.

Przynajmniej nie takich z użyciem rąk.

HaHa Brand/Amazon.com

Faktura rękawiczek przypomina ręcznik, co pewnie ma wpłynąć na ich chłonność. Mają sobie poradzić z ilością smarków o wadze 28 razy większej od wagi samych rękawiczek.

Strona wewnętrzna dłoni służy wycieraniu łez, a zewnętrzna – kapiącego nosa.

Ten produkt prezentowany jest jako pomysł na żartobliwy prezent. Biorąc jednak pod uwagę, że snittensy kosztują ok. 100 złotych, obawiamy się, że ktoś, kto wejdzie w ich posiadanie, będzie je naprawdę nosił i, co gorsza, intensywnie używał!

2. Zasłona prysznicowa z kieszeniami na telefony i tablety

BUNKERWALL/Amazon.com

Nieprzemakalna i przezroczysta.

Może pomieścić 17 urządzeń jednocześnie. Producent zapewnia, że taka ilość kieszeni powstała tylko po to, by móc umiejscowić dane urządzenie dokładnie na wysokości wzroku.

My jednak obstawiamy, że to produkt dla osób, które są krańcowo uzależnione od telefonu i internetu. Może więc będą miały czym zapełnić wszystkie kieszenie.

BUNKERWALL/Amazon.com

W opisie produktu czytamy ponadto, że dzięki niemu można pod prysznicem oglądać Netflixa, gadać przez Skype’a, grać czy przeglądać filmiki na Youtubie. Generalnie robić wszystko to, na co obiecujemy sobie poświęcić tylko chwilkę, a potem orientujemy się, że niepostrzeżenie minęło kilka godzin.

Jeśli więc nie chcecie wyjść spod prysznica pomarszczeni jak rodzynki, to darujcie sobie ten zakup.

Cena to ok. 73 złote.

3. Sosjerka – wymiotujący kot

GingerELA/Kickstarter.com

Ktoś, kto w swojej zastawie stołowej posiada sosjerkę, zwykle jest też osobą, która ma kryształowe kieliszki i serwetki z wyhaftowanymi inicjałami. Tymczasem może się okazać, że nic bardziej mylnego. Sosjerka od Ginger ELA ma niewiele wspólnego z elegancją, blichtrem i splendorem. Jest w kształcie kota, a ewentualne płyny, sosy i inne paciaje wydobywają się przez jego otwór gębowy.

Twórcom tego naczynia trudno odmówić pomysłowości. Ale mu samemu trudno odmówić też obrzydliwości. Można się pośmiać przy stole, ale jest też szansa, że stracimy apetyt.

Puking Kitty Saucy Boat: Waffles from Ginger ELA on Vimeo.

Wymiotujący kot pojawił się na Kickstarterze kilka lat temu. O dziwo, został przyjęty z entuzjazmem: uzbierano potrzebną kwotę, a produkcja ruszyła.

Teraz jego twórcy powracają z dobrą nowiną – kot i jego torsje pojawią się ponownie w tegorocznym sezonie świątecznym.

Jest to pewnie jakiś patent na to, żeby mniej zjeść podczas świąt, jednak nie skorzystamy!

4. Zegarek wykonany z sierści twojego pupila

ANalogWatchco.com

Miłość do swojego kota czy psa można okazywać na wiele sposobów. Można zamówić spersonalizowany portret, a nawet
maski z jego podobizną. Niektóre z tych wymysłów są trochę dziwaczne, ale w sumie nieszkodliwe, więc nikomu nic do tego. Czasem jednak pojawia się perełka, która sprawia, że nad naszymi głowami pojawia się wielki, świetlisty znak zapytania.

Analogwatchco.com

Tak jest w wypadku tych zegarków. Firma The Companion Collection proponuje ci zegarek stworzony z sierści twojego psa lub kota.

Wystarczy wysłać producentowi odpowiednią ilość kłaków, a oni w procesie, który sami nazywają „magią”, zdołają oblepić nimi całą metalowo-skórzaną konstrukcję zegarka.

Produkt końcowy ma być wodoodporny, trwały, ale przede wszystkim świadczyć będzie o uczuciu, którym darzycie swojego sierściucha! Od teraz będziecie mieć go przecież zawsze przy sobie.

Koszt zegarka to ok. 765 złotych.

5. Szczotka–język do wyczesywania kota

PDX Pet Design/Amazon.com

Chyba musimy edytować punkt czwarty, bo w porównaniu z tym, co prezentujemy teraz, wydaje się całkiem sensowny i najnormalniejszy w świecie. Producent zapewnia, że używanie tego przedmiotu jest bardzo uspakajające, a wręcz medytacyjne – dla właściciela i kota.

Ponadto „ma pomóc zbudować silniejszą więź z naszym futrzastym dzieckiem, dzięki komunikowaniu się z nim w jego języku miłości”.

PDX Pet Design/Amazon.com

Tymczasem nam ten produkt przypomniał o trailerze musicalu „Koty”, który wzbudził wiele emocji, niekoniecznie pozytywnych. Wiele osób uznało, że jednak czasem łączenie świata ludzi i zwierząt wychodzi co najmniej dziwnie. Ta szczotka jest tego kolejnym przykładem!

Koszt szczotki to ok. 45 złotych.

Zdjęcia główne (od lewej): AnalogWatchCo.com; PDX Pet Design/Amazon.com; BUNKERWALL/Amazon.com
Tekst: KD

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook