BEZMYŚLNIK nr 13, czyli absurdy konsumpcyjnego świata. Zobacz, czego nie potrzebujesz, żeby żyć szczęśliwie

Mamy nadzieję, że nie dopadł was królujący w okresie jesienno-zimowym SAD, czyli seasonal affective disorder. Ani że nie pojawiło się u was inne groźne zaburzenie: ZAD – zakupy absolutnie denne.
.get_the_title().

Jakie są objawy ZAD? Przede wszystkim uczucie pustki w portfelu. Prowadzi ono nie tylko do rozdrażnienia i płaczliwości, ale również do odczuwalnych i nieprzyjemnych objawów fizycznych.

W skrajnych wypadkach wiązać się może nawet z dematerializacją nerki, którą trzeba sprzedać, żeby wypełnić portfel, a potem żołądek.

A wszystko przez bezmyślne zakupy! Łapcie kolejną listę tych przedmiotów: na pierwszy rzut oka intrygujących, ale w dłuższej perspektywie dyskwalifikujących was z prawa do ubiegania się o nagrodę dobrego zarządzania budżetem.

1. Tatupecik – tymczasowy tatuaż na łysą głowę

Headblade.com

Bruce Willis i Jason Statham – kojarzycie tych panów? „Szklana pułapka” i „Adrenalina” – czy to filmy o zakompleksionych ciućmokach czy raczej macho, którzy za jedno krzywe spojrzenie na ich łysinę mogliby porachować nam kości? Na szczęście nie muszą, bo takich spojrzeń właściwie nie ma. Są za to rozmarzone westchnięcia i maślane oczka. Zresztą nie dotyczy to tylko tej dwójki.

Badacze z Uniwersytetu Pensylwanii jakiś czas temu udowodnili, że to właśnie łysi panowie są postrzegani jako najbardziej atrakcyjni i pewni siebie.

Takie były wskazania studentów obu płci oceniających zdjęcia mężczyzn z bujną czupryną i bez włosów.

Fot. Headblade.com

A wystarczyłoby zmienić jeden szczegół i na pewno wyniki badań wyglądałyby zupełnie inaczej. Gdyby łysi panowie mieli na głowie naklejone te tatuaże, to nie tylko polegliby w tym porównaniu, ale może zostaliby zdyskwalifikowani za obrazę odczuć estetycznych. Panowie bez włosów, nie róbcie sobie i nam tego!

Koszt tatuaży to ok. 23 złote.

2. Kalendarz ścienny z psami robiącymi kupę

Pooping Pooches/Etsy.com

Chociaż trzeba przyznać, że psi modele wyglądają bardzo atrakcyjnie nawet w tak mało atrakcyjnej sytuacji, to w powstawaniu tego typu projektów jest coś niepokojącego. Obawiamy się, że ktoś, zachęcony sukcesem wizerunkowym psów, pomyśli, że można by zrobić taką wersję z ludźmi.

Na samą myśl o tym nasz entuzjazm dotyczący nowego roku słabnie, a właściwie przyjmuje wartości ujemne.

Fot. Pooping Pooches/Etsy.com

Tymczasem autorzy tego kalendarza przekonują, że może być to idealny prezent pod choinkę, „który co miesiąc będzie dostarczał obdarowanemu nową dawkę radości, dzięki zdjęciu kolejnego psiaka, który właśnie odpowiada na wezwanie natury”.

Fot. Pooping Pooches/Etsy.com

Widzimy dwa plusy tego produktu. Po pierwsze – dolar z zakupu każdej sztuki idzie na pomoc potrzebującym czworonogom. Choć zachęcamy, żeby na ten cel przelać po prostu całość sumy, którą wydalibyście na zakup.

A po drugie, jedyny wyjątek uzasadniający kupno tego kalendarza to zamówienie go na adres sąsiada, który notorycznie nie sprząta po swoim psie, z odpowiednią notką motywującą do zmiany nawyków – oczywiście w wielce uprzejmy sposób.

Koszt kalendarza to ok. 60 złotych.

3. Maszynka dźwiękowa imitująca różne reakcje

McPhee.com

Producent nazwał ją po prostu „natychmiastowa publiczność”. To urządzenie na miarę naszych czasów, w których normalną komunikację wyparły swojego rodzaju reakcje. Królują one głównie w świecie wirtualnym, w którym spędzamy jednak tyle czasu, że czasem w tym rzeczywistym nie potrafimy się potem odnaleźć.

Po swoich słowach lub czynach oczekujemy natychmiastowej reakcji – lajków, serduszek, oznak zdziwienia, a nawet złości. Czegokolwiek, bo przecież to jest miernikiem naszego jestestwa.

Jeśli nie zawsze nasze otoczenie reaguje zdecydowanie, konkretnie, natychmiast i najlepiej jeszcze całkowicie po naszej myśli, możemy zechcieć na wszelki wypadek zaopatrzyć się w urządzenie, które wygeneruje nam odpowiednią do sytuacji reakcję.

Najpewniej jedną z dwóch: oklaski lub kultowe „Ba Dum Tss”! Skuteczne, ale i dziwaczne.

Rekomendujemy jednak pozostanie przy prawdziwych interakcjach ze społeczeństwem i znalezienie alternatywnych patentów na zdobycie jego uznania, jeśli nam na nim zależy.

Koszt urządzenia to ok. 36 złotych.

4. Kostka Rubika dla opornych

Moving Parts/Amazon.com

Patentem, o którym wspomnieliśmy w poprzednim punkcie, na pewno nie będzie ta kostka Rubika. Choć jest duże prawdopodobieństwo, graniczące wręcz z pewnością, że uda wam się ją złożyć bez najmniejszych problemów.

Gdyby jednak takie wystąpiły, można zawsze zerknąć do załączonej do niej instrukcji.

Moving Parts/Amazon.com

Propsujemy producentów za adekwatny do stanu faktycznego opis kostki: „idealnie sprawdzi się ona jako prezent dla bardzo mądrych osób: dla twojego szefa, nauczyciela i Donalda Trumpa”.

Niemniej jednak plastikowi kupowanemu tylko „dla beki” mówimy nie. Może twórcy kostki powinni pomyśleć o jakiejś wersji eko – z materiału biodegradowalnego, albo jeszcze lepiej – z powietrza, czyli takiej niewidocznej i nienamacalnej. Brzmi jak coś, co na pewno mielibyśmy zawsze i wszędzie przy sobie.

Koszy kostki to ok. 64 złote.

5. Maska – angielskie śniadanie

McPhee.com

Chcielibyście wyglądać jak pogański bóg śniadań? Zostawiamy was z tym pytaniem, bo bierzemy pod uwagę opcję, że nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawialiście.

McPhee.com

Tymczasem jej zakup mogły już poważnie rozważać ci, których druga połówka nie tknie żadnego posiłku, póki nie obfotografuje go dokładnie, żeby fotkę wrzucić na insta. I wiemy, że może nie jest to powód, żeby od razu kończyć związek.

Bywają gorsze rzeczy, jak chociażby – pozostając w temacie jedzenia – deklarowanie przy składaniu zamówienia, że nie jest się głodnym, a potem pochłonięcie połowy naszej porcji.

Albo, i to jest chyba największe z możliwych przewinień, jedzenie czego tylko się zapragnie bez tycia, podczas kiedy nam wpada 2 kilo od samego powąchania czekolady. Może jednak być tak, że kulinarna foto-zajawka nieźle was wkurza, zwłaszcza jeśli rzeczona sesja trwa nieco przydługo.

Wtedy trzeba jakoś sprawić, żeby nasz druga połówka zwróciła jednak uwagę na nas. Nałożenie sobie na głowę jajek, boczku i tosta może się wydawać dobrym pomysłem.

A może też doprowadzić do tego, że to wasza druga połówka z nami zerwie. Zwłaszcza jeśli jecie śniadanie na mieście. I trochę ją rozumiemy.

Maska kosztuje ok. 72 złote.

Zdjęcia główne (od lewej): Headblade.com; McPhee.com; Moving Parts/Amazon.com
Tekst: Kinga Dembińska

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook