BEZMYŚLNIK nr 2, czyli absurdy konsumpcyjnego świata. Zobacz, czego nie potrzebujesz, żeby żyć szczęśliwie

Lato się kończy, więc pełną parą wjeżdża temat powrotu do szkoły, na uczelnię, ale też – pourlopowo – do pracy. Czeka was tam bardziej lub mniej ostra tyrka, którą można sobie umilić różnymi nowymi gadżetami. Spoiler: nie potrzebujecie ich.
.get_the_title().

Być może jesteście jeszcze nieco otumanieni wakacyjnym słońcem, które tego lata przygrzewało dość mocno, więc zanim zaczniecie czytać tę antylistę zakupową, schowajcie głęboko portfele, a najlepiej potnijcie karty kredytowe na drobne kawałeczki.

via GIPHY

Gotowi? No to jedziemy:

1. Maszynka do rollsów z jajek

Fot. Lechi via Amazon.co.uk

Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, a poza tym jedzenie to przyjemna sprawa. Dobrze jednak wiemy, co jest jeszcze przyjemniejsze: spanko.

Zwłaszcza to poranne jest wyjątkowo pożądane i na liście naszych ulubionych czynności wykonywanych między 5:00 a 9:00 rano jedzenie przegrywa z kretesem z łóżkową opcją pt. „Jeszcze 5 minut”. .

Fot. Topsser via Amezon.co.uk

Dlatego zakup bajeru, który sprawi, że śniadanie będzie atrakcyjniejsze, może wydawać się dobrym pomysłem. Można zainwestować na przykład w urządzenie do gotowania jajek, ale w formie rollsów. Mięsożercy mogą zrobić wersję z kiełbasą w środku, a wegetarianie udawać, że ten jajeczny rulonik to właśnie kiełbasa. Opcji jest bardzo dużo.

Tak jak w przypadku poczciwej, sycącej pysznej jajecznicy. Po co więc kombinować z czymś, co jest idealne w swojej formie i zamiast puszystej, żółtej chmurki, pochłaniać kiełbaso-jajo?

To już lepiej faktycznie pośpijcie te 5 min dłużej.

Cena to ok. 98 złotych.

2. Krawat-piersiówka

Fot. CoolStuff.com

Jeśli na widok tego przedmiotu wykrzyknąłeś „O! To coś dla mnie!”, to masz problem. Może alkoholowy, a może po prostu zdecydowanie rozminąłeś się ze swoim powołaniem i jakie ono by miało nie być – to nie jest to, co obecnie studiujesz lub wykonujesz w ramach obowiązków służbowych.

Nie chodzi nawet o to, by mieć pracę marzeń, która ma więcej plusów niż płatny urlop i to, że możesz pokręcić się na swoim obrotowym krześle.

Po prostu jeśli jest tak źle, że nie możesz tego zdzierżyć na trzeźwo, to coś jest nie tak.

Fot. CoolStuff.com
Fot. CoolStuff.com

Piersiówka w formie krawatu nie będzie dobrym rozwiązaniem. Przede wszystkim dlatego, że jest właśnie krawatem – R.I.P., wygodo! – i to szpetnym.

Jak w takim totalnie nudnym pasiaku ktokolwiek może poczuć się ze sobą lepiej? Może po prostu póki co poluzujcie swoje krawaty, jeśli faktycznie musicie je nosić, i poszukujcie nowego zajęcia w życiu.

Cena to ok. 48 złotych.

3. Dywanik pod myszkę

Fot.CoolStuff.com

Jeśli w swojej pracy czy na uczelni czujesz się aż za bardzo jak w domu, to niby fajnie, ale czy wszystko u ciebie ok? Może to być pracoholizm albo to, że wyeksmitowano cię z chaty – nie płaciłeś czynszu, bo wszystkie pieniądze przepuszczałeś na niepotrzebne gadżety.

Fot. CoolStuff.com

Podejrzewamy więc, że potajemnie wprowadziłeś się do biura, licząc, że wszyscy pomyślą, że po prostu pierwszy przychodzisz i ostatni wychodzisz. Jeśli tak jest, być może czeka cię jakaś premia i jeśli nie będą to bony do Sodexo lub mocny uścisk dłoni prezesa, to odkładaj tę kasę na nowe lokum, zamiast dokupować kolejne rzeczy, które sprawią, że jeszcze bardziej zadomowisz się w tym biurze.

Fot. CoolStuff.com

Oprawione w ramkę zdjęcie Fafika na biurku jest w pełni uzasadnione, ale dywanik pod myszkę to już mocna przesada. Poza tym, kto ci daje prawo do dokładania pracy ekipie sprzątającej? Mało to mają powierzchni do odkurzania?

Jeśli więc nie jesteś w stanie z niego zrezygnować, zainwestuj też w miniaturowy trzepak i trzepaczkę do dywanów.

Cena to ok. 38 złotych.

4. Namiot dla kota

Wszyscy dobrze wiemy, że absolutnie najgorszą rzeczą wiążącą się z koniecznością pracy w biurze jest to, że na te ponad 8 godzin zostawiamy w domu naszego kota. Żal i tęsknota czasem wręcz uniemożliwiają nam skupienie się na bieżących obowiązkach.

Gdyby tylko koty mogły do nas dzwonić na Skypie… Spójrzmy prawdzie w oczy – i tak by tego nie robiłyby.

Jeśli więc kombinujesz, jak by go tu przemycić do pracy i wydaje ci się, że rozbicie twojemu pupilkowi mininamiotu pod biurkiem będzie świetnym pomysłem – przemyśl sprawę jeszcze raz.

Po pierwsze, twój kot w chwilach wolnych od spania i jedzenia, czyli niezwykle rzadkich, jest zajęty. Przecież jego boskie futerko samo się nie wyliże, a przedmioty, które nieopatrznie zostawiłeś na blatach, same się z nich nie zrzucą.

Po drugie – twojego kota totalnie nie interesuje, jak ciężko pracujesz, by miał godne życie.

Cena to ok. 215 złotych.

5. „Zabawny” długopis

Fot. Loftus via Amazon.uk.co

W open space’ach prawdziwą zmorą są znikające długopisy.

Ok, może tak być, że sam niechcący wyniosłeś połowę biurowego zaopatrzenia do domu, ale nie zmienia to faktu, że nadal w pracy potrzebny ci jest długopis.

Obawiając się, że padniesz znów ofiarą jakiegoś kleptomana, może zaświtać ci w głowie myśl, żeby mieć taki długopis, którego nikt nie zechce. Próba jego kradzieży nauczy firmowego rzezimieszka, żeby nie dotykał twoich rzeczy.

Fot. The Gadget Channel via Amazon.co.uk
Fot. Tobar via Amazon.co.uk

Możesz wybrać opcję, która sprawi, że nikt nie zbliży się do twojego biurka ani nawet do ciebie, czyli wybrać długopis w kształcie fekaliów. Noś go wetknięty w przednią kieszeń koszuli, a zawsze będziesz miał wolne miejsce na stołówce, w windzie, a nawet w metrze. Z klasyków mogą zainteresować cię długopisy eksplodujące lub rażące prądem.

Tylko uważaj, żeby potem ktoś ci nie dał takiego do podpisania obiegówki, kiedy cię już wywalą z pracy przez te antyspołeczne pranki.

Generalnie jeśli nadal czujesz potrzebę zakupu tych lub im podobnych przedmiotów, to wracaj nad urlop albo jeszcze lepiej – rzuć wszystko i jedź w Bieszczady.

P.S. Więcej antyinspiracji znajdziecie tutaj.

Zdjęcie główne (od lewej): Coolstuff.com, Kitchenell.com, Catcamp.co
Tekst: KD

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook