Budzisz się na kacu, a przejrzenie telefonu powoduje jeszcze większy ból głowy? 5 głównych powodów dzwonienia i pisania po pijaku

„Co robisz?”, „No hej…”, a może po prostu emotka z uśmieszkiem, bakłażanem lub brzoskwinką? Co macie do przekazania światu, kiedy procenty zaczną krążyć w krwioobiegu?
.get_the_title().

Nieważne, czy upijasz się na smutno czy na wesoło, czy wszystkich kochasz, czy może dopada cię ból istnienia.

W każdej z tych sytuacji z dużym prawdopodobieństwem, gdzieś między 1 a 5 drinkiem, twoje myśli zakręcą się wokół twojej byłej/byłego lub przyszłej/przyszłego.

Chociaż być może z tymi pierwszymi zerwaliśmy kontakt już dawno temu, a z tymi drugimi jeszcze go nawet nie nawiązaliśmy, to nagle telefon czy wiadomość do nich wydaje się być najlepszym pomysłem na świecie. Nie ukrywajmy – to nie jest do końca przemyślana decyzja, zazwyczaj nie można jej też uznać za szczególnie dobrą. A mimo to taki scenariusz przytrafia się wielu – jeśli nie większość – z nas, a czasem jest wręcz stałym punktem alkoholowego programu. Sprawdźmy, dlaczego tak się dzieje.

via GIPHY

Badania na ten temat przeprowadziły Amber Ferris i Erin Hollenbaugh z University of Akron Wayne College. Zaprosiły do wzięcia udziału w nich grupę 500 studentów w wieku ok. 20 lat.

Może właśnie ze względu na wiek – w Stanach Zjednoczonych pełnoletność osiąga się przecież po ukończeniu 21 roku życia – naukowczynie nie zdecydowały się na przeprowadzenie eksperymentów z udziałem alkoholu, tak jak było to np. w przypadku badań nad jego wpływem na naszą osobowość.

Tym razem studenci musieli odpowiedzieć na serię pytań, z których udało się wyciągnąć kilka wniosków. I choć całość badania skupiała się przede wszystkim na analizie dzwonienia pod wpływem alkoholu do różnych osób, a nie wysyłania wiadomości, zdjęć czy grafik, to można przyjąć, że sprawa w tych wypadkach będzie wyglądała bardzo podobnie.

Na podstawie przeprowadzonego badania Feris i Hollenbaugh wskazały 5 głównych powodów, dla których po sięgnięciu po butelkę sięgamy po telefon.

Młodzi ludzie w trakcie przeprowadzonych ankiet i rozmów zgodnie uznali, że alkohol to taki „społeczny lubrykant”, katalizator wszystkich pomysłów, które akurat wpadną nam do głowy i usypiacz poczucia odpowiedzialności i ewentualnej odpowiedzialności za nasze czyny.

Dodaje też odwagi i pewności siebie, jeśli więc ex dalej siedzi nam w głowie lub już zauroczyliśmy się w kimś innym, ale trochę nie możemy się zebrać w sobie, żeby zagadać – to teraz nie będziemy zastanawiać się dwa razy nad tym, czy skontaktować się z tą osobą czy nie. Właściwie to w ogóle się nad tym nie zastanowimy, bo przycisk „połącz” lub „wyślij” naciśnie się niemal samoistnie.

via GIPHY

Drugi najczęstszy powód zabawy naszym telefonem to właśnie… zabawa.

Czyli dzwonimy lub piszemy dla rozrywki, dla hecy, dla jaj!

Tak, żeby coś się działo – najlepiej śmiesznego. A przecież takiemu pomysłowi wszyscy – no, może oprócz abstynentów – przyklasną.

Na trzecim miejscu znalazło się to, co w sumie jest treścią większości naszych telefonicznych rozmów lub wiadomości: chodzi o chęć nawiązania kontaktu z daną osobą po to, by zobaczyć, co porabia i ewentualnie umówić się z nią na jakieś spotkanie. Taki telefon w połączeniu z alkoholem zwykle oznacza zaproszenie na randkę, na które ciężko nam się zdobyć w warunkach pozbawionych procentów.

To mogłoby być całkiem sensowne, a nawet i urocze, o ile telefon nie jest wykonywany o 3:45 nad ranem, a nasze zdolności artykułowania jasnych komunikatów są odwrotnie proporcjonalne do ilości spożytego alkoholu.

Czwarty powód to klasyk: wyznanie uczuć. Nie u wszystkich, ale u wielu osób włącza się miłość do całego świata, więc tym bardziej musimy ją natychmiast wyznać też tej osobie, która jest faktycznie bliska naszemu sercu.

Oczywiście te deklaracje nie przypominają raczej przysięgi małżeńskiej, nie są też żywcem wyciągnięte z dobrego romansu. To raczej coś w stylu: „Kocham Cię, mordo!!!”.

via GIPHY

Kolejnym, najczęstszym powodem wydzwaniania lub wypisywania wiadomości w stanie upojenia alkoholowego jest seks. Mamy na niego ochotę, ale i nadzieję, że uda nam się zdybać chętną lub chętnego.

Ta nadzieja jest często graniczy wręcz z pewnością, bo przecież nie tylko wszyscy wokół wydają się jacyś tacy atrakcyjniejsi, ale nam samym też jakoś przybyło punktów atrakcyjności.

Wystarczy popatrzeć na te kocie ruchy na parkacie lub posłuchać jednej z naszych przezabawnych historii. Zdecydowanie pora, by uszczęśliwić jakiegoś wybrańca losu możliwością spędzenia upojnych chwil. Choć po alkoholu, jak wiadomo, czasem na chęciach i lepszej lub słabszej nawijce się kończy.

via GIPHY

Czy zdziwiła was ta telefoniczno-alkoholowa piątka? Czy raczej moglibyście odhaczyć wszystkie te punkty jako zaliczone? Koniecznie nam napiszcie – może być nawet po pijaku 😉

Zdjęcie główne: „Kac Vegas 2”
Tekst: KD

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook