Naukowcy sprawdzili, czy psy tęsknią za nami, kiedy nie ma nas w domu

Tylko czy na pewno chcemy to wiedzieć? Przecież to się może skończyć tym, że już nigdy nie opuścimy domu i odwołamy najbliższy urlop. Czytacie na własną odpowiedzialność!
.get_the_title().

Po reakcji naszego psa na nasz widok w drzwiach wejściowych można by wywnioskować, że jest totalnie za nami stęskniony – i nieważne, czy nie było nas przez cały dzień, czy przez 5 minut. Przecież ta eksplozja radości musi być zwieńczeniem pełnego smutku i tęsknoty odliczania minut do naszego powrotu.

A z drugiej strony może trochę przesadzamy, bezpodstawnie uznając się za pępek psiego świata? Może przekręcany w zamku klucz działa jak efekt Pawłowa, który uruchamia w naszym psie euforię, bo on dobrze wie, ze teraz będą głaski, przytulaski, spacery i żarełko?

Na pewno cieszy go ta perspektywa, ale może kiedy nas nie było, to też klawo spędzał czas, zajmując się na spokojnie swoimi psimi sprawami.

Temat zbadały Therese Rehn i Linda J. Keeling ze Swedish Universty od Agricultural Sciences. Naukowczynie chciały ustalić, czy psy w ogóle odczuwają upływ czasu, a jeśli tak, to czy w taki sam sposób jak ludzie. W tym celu wykonano serię eksperymentów, podczas których rejestrowano zmiany zachowania i monitorowano pracę serca 12 czworonogów. Wszystkich, którzy skrzywili się na hasło „eksperyment” uspokajamy – pieskom nie działa się żadna krzywda, zwłaszcza że w projekcie uczestniczyli również ich właściciele. Ich rola była wprawdzie ograniczona do wyjścia z domu i powrotu po określonym czasie. Badacze nagrywali natomiast zachowanie psa, zaczynając 10 minut przed wyjściem jego pana z domu, a kończąc 10 minut po jego powrocie.

Roberto Nickson/Unsplash

Wyniki pokazały, że pies będzie nas witał z większym entuzjazmem i rozemocjonowaniem po 2 godzinach naszej nieobecności, niż gdybyśmy zniknęli tylko na pół godziny. Po 2 godzinach tętno psów było wyższe, a z obserwacji ich zachowania wynikało, że w tym wypadku witały się ze swoim człowiekiem dłużej i było więcej lizania, machania ogonem czy podskoków. Z drugiej strony – po upływie 4 godzin nie zanotowano większej intensywności reakcji, niż ta następująca po 2 godzinach.

Stąd można wysnuć wniosek, że psy odczuwają upływ czasu, ale mają ograniczoną percepcję tego zjawiska.

Badaczki zwróciły jednak uwagę na to, że nie można z całą pewnością stwierdzić, że psy nie odczuwają upływu kolejnych godzin. Być może je rejestrują, ale tego nie okazują? Ponadto potwierdzono coś, co do czego chyba nikt nie miał wątpliwości: psy się niesamowicie cieszą z naszego powrotu. Kiedy są same w domu, nie są tak pozytywnie pobudzone.

Freddie Marriage/Unsplash

I gdyby na tym etapie przestać wnikać w temat, mogłoby to by być dla nas w jakiś sposób uspakajające, że na przykład nagła konieczność zostania dłużej w pracy nie zrobi naszemu psu różnicy. Oczywiście, że zrobi: Gregory S. Berns, profesor psychiatrii i nauk behawioralnych na Emory University School of Medicine w Atlancie, a prywatnie właściciel dwóch psów, w swoich badaniach nad zachowaniami czworonogów zwraca uwagę na fakt, że psy może i nie patrzą z wytęsknieniem na zegarek, ale ich zegar biologiczny działa bez zarzutu.

Pełny pęcherz i pusty żołądek przypomina im o mijającym czasie i jednocześnie wpływa na produkcję kortyzolu, czyli hormonu stresu w krwi naszego pupila.

Berns nie poprzestał w swych badaniach na czysto fizjologicznych i oczywistych potrzebach i zachowaniach psa. Badacz jest autorem The Dog Project, który skupia się na zagłębianiu meandrów mózgu czworonogów za pomocą rezonansu magnetycznego. Wytrenował najpierw swoje psy, a teraz już ponad 15 innych czworonogów biorących udział w tym przedsięwzięciu, by chętnie, bezproblemowo i całkowicie spokojnie dały sobie przeprowadzić badanie MRI. Berns uznał, że tylko w pełni świadomy pies – czyli nie znajdujący się pod narkozą, jak to do tej pory często w przypadku rezonansu bywało, bo psy nie potrafiły wysiedzieć spokojnie – może być źródłem prawdziwej wiedzy o zachowaniach i emocjach czworonogów.

Naukowiec wyszedł z założenia, że podstawą do stwierdzenia, czy psy za nami tęsknią jest ustalenie tego, jaki charakter ma więź między człowiekiem a jego pupilem. Uznał, że skoro ludzie tęsknią za bliskimi im osobami, bo są ze sobą związani i żywią do siebie ciepłe uczucia, to w tym wypadku również nie może zabraknąć tych elementów. Sprawdzono to za pomocą eksperymentu, w którym psy były umieszczane w maszynie do rezonansu magnetycznego. Tam dawano im do powąchania 5 zapachów – ich właściciela, innej znanej im osoby, kogoś obcego, znajomego psa i obcego psa.

Wyniki wykazały, że mózg czworonogów najmocniej i najpozytywniej – uruchamiając ośrodek nagrody – reaguje właśnie na zapach swojego pana.

Czyli to, co wiedzieliśmy od zawsze – że między nami a naszym psem istnieje cudowna więź – zostało potwierdzone naukowo. Niestety, skoro jest więź, to można domniemywać też, że jest tęsknota.

Poza tym ostatnio ktoś na Twiterze pogorszył sprawę, dzieląc się swoimi przemyśleniami na temat tego, jak pies odbiera nasza nieobecność. Teza była taka, że skoro nasz pupil zna świat zewnętrzny głównie ze spacerów ze swoim człowiekiem, to przecież może być przekonany, że ta rzeczywistość poza domem tylko do tego służy – żeby sobie w niej spacerować i dobrze się bawić. I chociaż zabieracie go tam nawet na godzinkę, to sami spędzacie super czas przez 8 i więcej godzin. To tylko teoria, ale to by było na tyle, jeśli chodzi o spokojny sen w nocy.

Zdjęcie główne: Bradley/Unsplash
Tekst: KD

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook