Złamane serce to nie tylko metafora. Badacze wyjaśniają, na czym polega zespół takotsubo

Cierpienie psychiczne i ogromny stres często przekładają się na ból fizyczny. W skrajnych wypadkach może wystąpić nawet tzw. zespół złamanego serca.
.get_the_title().

O złamanym sercu powstały tysiące piosenek, książek i filmów. Zazwyczaj opisują one przeżycia wewnętrzne nieszczęśnika, który doświadcza tego stanu.

Tymczasem takotsubo, czyli zespół złamanego serca istnieje naprawdę jako stan fizyczny, zagrażający naszemu zdrowiu, a nawet życiu.

Pacjent, u którego finalnie zostanie zdiagnozowane takotsubo, może w pierwszej chwili myśleć, że właśnie ma zawał serca. Co więcej, jeśli trafi do szpitala, lekarze najczęściej początkowo również zakładają taką właśnie diagnozę. Dopiero po przeprowadzeniu dokładnych badań okazuje się, że była ona błędna. – W momencie, gdy pacjent do nas trafia, ma typowe objawy zawału. Podobne do bólów wieńcowych dolegliwości w klatce piersiowej lub duszność, zmiany w zapisie EKG, podwyższony poziom enzymów sercowych i biomarkerów – komentuje dr hab. med. Marcin Fijałkowski dla portalu PoDyplomie.pl. – Dopiero koronarografia wykazuje, że w naczyniach wieńcowych nie ma zmian i serce nie jest uszkodzone. Mimo to pacjent trafia na oddział intensywnej terapii, bo w ostrej fazie mogą wystąpić powikłania identyczne jak w prawdziwym zawale.

via GIPHY

Co więc, skoro nie choroba wieńcowa, stało się z sercem, że zostało doprowadzone do takiego stanu? Wyjaśnienie można znaleźć już w samej nazwie tego zjawiska – takotsubo. W języku japońskim tak nazywane jest naczynie-pułapka służące do połowu ośmiornic. Jego kształt jest bardzo podobny do tego, jaki przyjmuje lewa komora serca pod wpływem zespołu złamanego serca. Naukowcy nadal badają, co się wtedy właściwie dzieje w organizmie człowieka.

Wstępne tezy są takie, że stres aktywuje wydzielanie katecholamin – produkowanych przez nadnercza hormonów, których wzrost stężenia w krwi prowadzi właśnie do kardiomiopatii, czyli nieprawidłowości w obrębie mięśnia sercowego.

Żadna część naszego serca nie zostaje więc w rzeczywistości realnie złamana – nie ma takiej możliwości. Uznano jednak, że nazwa jest adekwatna, gdyż wiąże się z bardzo silnymi przeżyciami emocjonalnymi. Rozstanie z ukochaną osobą zdecydowanie znajduje się gdzieś na szczycie tej listy.

Nie dotyczy to tylko sytuacji, w której zostaliśmy przez ukochaną osobę porzuceni. Nasze serce może też fizycznie ucierpieć z powodu jej śmierci.

Tak naprawdę każde bardzo silne, straszne czy smutne przeżycie może doprowadzić do takiego stanu. Do szpitali trafiały osoby po stracie pracy, ofiary klęsk żywiołowych czy wypadków.

via GIPHY

Choć wielu z was może mieć poczucie, że już wiele razy miało złamane serce to, – z całym szacunkiem i współczuciem dla sytuacji i waszego cierpienia – zapewne nie było to takotsubo. Jego symptomami nie jest bowiem smutek, płacz czy brak poczucia sensu życia, tylko realne fizyczne objawy – ból w klatce piersiowej czy duszności. Ze statystyk występowania zespołu złamanego serca wynika, że ten stan nie jest realnie wpisany w każde rozstanie.

Okazuje się bowiem, że aż 80 proc. przypadków tej kardiomopatii stresowej zdiagnozowano u kobiet i to w wieku 61-76 lat.

Jako że mowa tu o starszych kobietach, po menopauzie, niektórzy badacze przyjmują, że występowanie tego schorzenia może mieć coś wspólnego z poziomem estrogenu. Są tez specjaliści, którzy twierdzą, że takotsubo częściej może występować u ludzi z problemami ze zdrowiem psychicznym, głównie depresją i gorzej radzącymi sobie z sytuacjami stresogennymi.

Źródło: James Graham/Unsplash

Chociaż lekarze uspakajają, że zespół złamanego serca można wykurować, a prawdopodobieństwo zgonu z tego właśnie powodu jest minimalne, to uważamy, że lepiej zapobiegać niż leczyć. Nie odradzamy jednak zakochiwania się – namawiamy za to do rozwijania umiejętności radzenia sobie ze stresem i pozytywnego myślenia. A wtedy, jakby to zaśpiewała pewnie Celine Dion, „your hearts will go on and on”!

Źródło zdjęcia głównego: film „Romeo i Julia”
Tekst: Kinga Dembińska

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook