Jesienią i zimą nasz apetyt gwałtownie rośnie. Dlaczego zajadamy niepogodę?

Zmiana pory roku jak najbardziej może przyczynić się do odczuwania głodu. Z badań wynika, że ludzie jedzą znacznie więcej właśnie w zimnych miesiącach. Co więcej, istnieje nawet kilka potencjalnych czynników, które mogą być za to odpowiedzialne.
.get_the_title().

Większość z nas z pewnością zgodzi się, że czas jesienno-zimowy to pora na obfite posiłki. Ciężkie, pełne węglowodanów potrawy, słodycze i kremowe sosy to podstawowe elementy diety, które pozwalają nam przetrwać zimę. Gry robi się chłodniej, wiele osób szybciej czuje się głodna i rośnie ich ochota na przekąszanie.

Czy ten zimowy apetyt jest tylko w naszych głowach, czy może istnieją uzasadnione powody, dla których chcemy jeść wtedy więcej?

źródło: unsplash

Zimno stymuluje nasz impuls przetrwania

W dawnych czasach, zanim jeszcze wiedzieliśmy, co to klimatyzator, podgrzewana podłoga i ciepły posiłek z foodtrucka na mieście, zima była niebezpiecznym czasem. To jesienne zbiory decydowały o tym, ile żywności będzie do dyspozycji, a gdy zapasy się wyczerpały, trudno było zdobyć dodatkowe.

Można zatem uznać, że zajadanie niepogody jest zakorzenione w naszej naturze biologicznej. Impuls przetrwania nakazuje gromadzić kalorie na wypadek przeżycia czasów w niedostatku żywności.

źródło: unsplash

Jedzenie rozgrzewa

Spożywanie większej ilości kalorii służy również rozgrzaniu organizmu – jedząc, dodajecie mu potrzebnej energii.

A że zimno powoduje spadek temperatury ciała, możecie poczuć zwiększoną potrzebę jedzenia. Jeśli odpowiecie na to pragnienie spożywaniem pokarmów o wysokiej zawartości cukru i tłuszczu, spowodujecie gwałtowny wzrost poziomu cukru we krwi, a co gorsza – szybki jego spadek. Sprawi to, że będzie wam jeszcze zimniej i w dalszym ciągu będziecie odczuwać głód. Dlatego, zamiast na mało odżywcze produkty, stawiajcie na wartościowe, rozgrzewające dania – takie jak treściwe zupy, gulasze czy ciepłe owsianki o poranku.

źródło: unsplash

Brakuje nam chęci do życia

Krótsze dni i więcej czasu spędzanego w pomieszczeniach oznacza, że ​​jesteśmy narażeni na bardzo mało światła słonecznego. Sprowadza się to do niedoboru witaminy D w organizmie, bo do jej wytworzenia konieczne jest właśnie słońce. Możecie również doświadczyć niższego poziomu serotoniny – neuroprzekaźnika związanego z odczuwaniem szczęścia i dobrego samopoczucia – który także jest generowany w czasie przebywania w promieniach słońca. Oba te niedobory mogą być związane z pojawieniem się sezonowego zaburzenia afektywnego, czyli formy depresji związanej z szybko zapadającym zmrokiem i krótkim dniem.

Badania wykazały, że ludzie cierpiący na tę depresję mają wzmożoną ochotę na węglowodany, ponieważ zawierają one tryptofan – aminokwas, który bierze udział w wytwarzaniu serotoniny.

Jednak nie muszą być to od razu makarony, pizza i słodycze. Zdrowe węglowodany – takie jak tuńczyk, cielęcina i biała fasola – też zmniejszą apetyt i są bogate w tryptofan.

źródło: unsplash

Zakorzenione skojarzenia

Istnieją biologiczne powody, dla których możemy mieć większy apetyt. Część tej tendencji jest jednak psychologiczna i głęboko zakorzeniona w naszej kulturze. Od dzieciństwa uczymy się kojarzyć zimę z ciężkimi, sycącymi potrawami, czyli tak zwanym „comfort food”, a nie z sałatkami i lekkimi posiłkami. Podobnie święta Bożego Narodzenia są tradycyjnie związane z ucztowaniem i dogadzaniem sobie. Wszystko to, w połączeniu z rozpowszechnieniem się specjalnych przysmaków obecnych tylko w tym czasie, powoduje, że konsumujemy znacznie więcej niż zazwyczaj.

Kultura i tradycja, a także głęboko zakorzenione skojarzenia mentalne, przyczyniają się więc do zwiększonego apetytu w czasie chłodnych dni.

źródło: unsplash

Mniejsza aktywność fizyczna

W zimie jesteśmy trochę leniuchami – każdy może to przyznać. Gdy pogoda nie rozpieszcza, wolimy zostać w domu, a nawet zaniedbać ulubiony trening na rzecz wylegiwania się przed telewizorem pod ciepłym kocem. Wszystko to nierzadko sprowadza się do bezkarnego podjadania na wygodnej kanapie. Od czasu do czasu można sobie na to pozwolić, ale ci, którzy łatwo się zimą zadomawiają pod kocem, nie powinni zapominać, że spadek aktywności fizycznej połączony ze zwiększonym kanapowym apetytem wiąże się z przyrostem masy ciała. Także miejcie się na baczności!

Powody powodami, ale czasem po prostu włącza się nam jeszcze jeden argument, który mówi: „Kogo to obchodzi? Wszystko mi wolno w niepogodę!”. Zima rządzi się swoimi prawami, więc pozwólmy sobie czasem zjeść jeszcze jednego czekoladowego batonika.

Tekst: Marta Mankiewicz

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook