Advertisement


Advertisement

W ciągu ostatniej dekady liczba przypadków zaburzeń odżywiania wśród dzieci i młodzieży wzrosła co najmniej dwukrotnie

Lekarze za taki stan rzeczy winią social media.
.get_the_title().

„Oby twoje życie było tak idealne, jak to przedstawiasz na Facebooku i Instagramie” – to chyba jedne z najpopularniejszych tegorocznych życzeń, które składano sobie z okazji Świąt i Nowego Roku. Nieważne, czy ma się tysiące obserwatorów czy nasze posty lajkuje tylko mama – w social mediach zwykle staramy się zaprezentować z jak najlepszej strony. Dotyczy to również zdjęć – mało kto doda takie, na którym w swojej ocenie wygląda grubo.

Choć w teorii wiemy, że nie powinniśmy się porównywać z innymi, w praktyce zdarza nam się o tym zapominać. Wpadamy przez to w kompleksy, a w skrajnych przypadkach w choroby, takie jak depresja czy zaburzenia odżywiania.

Sandra Molina/Unsplash

Na ten wyidealizowany internetowy przekaz, przepuszczony przez różne filtry czy Photoshopa, szczególnie podatne są osoby młode. DO takiego wniosku doszli brytyjscy lekarze komentujący rosnące w zastraszającym tempie statystyki zachorowań na zaburzenia odżywiania wśród osób poniżej 18 roku życia.

W 2010 szpitale w Wielkiej Brytanii odnotowały 1700 takich przypadków, a w ostatnim roku było ich już 4500.

Jeśli chodzi o dzieci poniżej 13 roku życia, to liczba zachorowań w ciągu ostatniej dekady wzrosła aż trzykrotnie. W 2010 roku wynosiła ona zaledwie 74 przypadki. W 2019 roku było ich już 229.

via GIPHY

Dzięki rozmowom przeprowadzanym z małoletnimi pacjentami, a także informacjom uzyskiwanym od osób pracujących w telefonach zaufania, lekarze stwierdzają, że social media odgrywają znaczącą rolę w tak dużym wzroście zachorowań dzieci i młodzieży.

Nierealistyczne, a czasem wręcz szokujące i całkowicie niezdrowe kanony piękna to coś, z czym każdy użytkownik social mediów styka się na co dzień.

Do tego dochodzi zalew informacji na temat diet i „zdrowego” odżywiania. A przypominamy, że internetowi „eksperci” dają błędne rady w 8 na 9 przypadków. Podawanie przez influencerów niewłaściwych informacji na temat ich diet czy planów treningowych to tylko wierzchołek góry lodowej. W internecie można znaleźć wskazówki, a nawet „grupy wsparcia”, które mają na celu pomóc danej osobie wytrwać w chorobie. Pokazać, jakimi sposobami można schudnąć jeszcze więcej, oszukać otoczenie w kwestii swojego stanu i upewnić ją, że ideał ciała, do którego dąży, jest jedynym słusznym. Dotyczy to szczególnie osób chorych na anoreksję i tzw. motylków pro-ana.

via GIPHY

Lekarze biją na alarm i uważają, że Instagram i Facebook powinny zakazywać publikowania treści pro-ana i pro-mia, czyli kierowanych do zwolenników anoreksji i bulimii, i skutecznie to egzekwować.

Zwracają także uwagę na to, że równolegle pewne kroki musi podjąć służba zdrowia.

Brakuje nie tylko specjalistów, którzy będą leczyć chorych, ale również szkoleń wśród lekarzy pierwszego kontaktu, by byli w stanie jak najszybciej wyłapywać pierwsze oznaki zaburzeń. Niestety psychiatria dziecięca zdaje się nie nadążać za potrzebami współczesnego świata i dotyczy to także Polski.

Zdjęcie główne: serial „Aż do kości”
Tekst: KD

Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook