Pokaż nam swój dyplom: Bart Różalski

Bart Różalski skończył poznańskie ASP z wyróżnieniem, pracuje jako designer w agencji sieciowej w Warszawie dla dużych firm, a w każdej wolnej chwili robi zdjęcia. Albo z nudów projektuje futurystyczną mapę sieci metra w Warszawie lub Poznaniu. Albo gdzieś podróżuje z żoną po Azji.
.get_the_title().

F5: Jak długo zajmujesz się fotografią? W jaki sposób złapałeś bakcyla?

Bart Różalski: Fotografią zainteresowałem się jeszcze w szkole podstawowej, dzięki mojemu wujkowi, który był fotografem amatorem, ale bardzo zapalonym. Pracował dla LOT-u, przywoził naprawdę niezłe zdjęcia z różnych stron świata. Siedziałem godzinami, przeglądając te foty i zamęczając babcię rozmaitymi pytaniami – a to o to, gdzie to zrobione, a kto to i dlaczego. Gdy trafiłem do Liceum Plastycznego w Poznaniu, zabrałem się za fotografię na poważnie. Miałem bardzo dobrych nauczycieli – Katarzynę Pietralik oraz Marka Stawujaka – i to oni nauczyli mnie fotografii od podstaw i kreatywnego myślenia obrazami. To był najlepszy początek mojej twórczej pasji. W tym okresie robiłem dużo zdjęć, godzinami siedziałem w ciemni fotograficznej, ucząc się na błędach. Już na studiach na ASP na drugim albo trzecim roku pracowałem dorywczo w agencji reklamowej i kupiłem porządną lustrzankę Nikona F80 – tak zacząłem dokumentować życie na ASP jeszcze na negatywach. Jak tak teraz liczę to w fotografii siedzę dobrych 30 lat. Naprawdę dobrych!

Co robisz na co dzień?

Od 25 lat działam w branży reklamowej jako Senior Art Designer, specjalizuję się w brandingu, projektowałem logotypy, identyfikacje, katalogi, kampanie reklamowe, opakowania, teraz siedzę w digitalu i zajmuję się UI/UX dla dużych firm.
Po godzinach, kiedy tylko mam trochę wolnego czas, realizuję swoje projekty fotograficzne albo uciekam na miasto w poszukiwaniu interesujących miejsc, wpadam na artystyczne wystawy. Działam też jako fotoreporter współpracujący z agencją i dokumentuję wybrane wydarzenia. Współpracuję też jako wolontariusz w warszawskiej szkole podstawowej, wykonując sesje fotograficzne oraz jako juror w dziecięcych konkursach fotograficznych.

Masz na swoim koncie jakieś współprace z dużymi markami/projektami?

Moje prace były publikowane w “Newsweeku”, “Angorze”, “Forbesie”, “Polityce”, “Gazecie Wyborczej”, “Dzienniku Gazecie Prawnej”, “Dodho Magazine” i wielu innych.

Dlaczego wybrałeś fotografię jako swój środek przekazu?

Lubię opowiadać bez słów, samymi zdjęciami – to one mają w sobie dużą moc przekazywania treści. Niedopowiedzenia, dużo tajemniczości, emocje czy humor zawsze mnie wciągały. Działają hipnotyzująco na ludzi i zmuszają do myślenia. Poza tym w fotografii mogę realizować własne pomysły. Przygotowanie projektów to też trudna rzecz, ale dzięki temu poznajesz ludzi i otoczenie, więc to całe odkrywanie ma w sobie pewną magię. Z drugiej strony dzięki pasji mogę dużo ruszać się po wielogodzinnym siedzeniu przy komputerze. Dla mnie to świetna terapia relaksująca, lubię ten brak poczucia czasu, bo kiedy fotografuję, to zapominam o przeszłości.

Jakie masz plany na swoją dalszą, artystyczną przyszłość?

Chciałbym w niedalekiej przyszłości zrobić swoją wystawę oraz wydać album, prowadzić warsztaty fotograficzne z ciekawymi ludźmi, a kto wie – może stworzyć centrum fotograficzne na wzór Rayko w San Francisco, gdzie każdy zainteresowany fotografią może przyjść nauczyć się jej, obejrzeć albumy z całego świata, wywołać zdjęcia, wydrukować je, otworzyć wystawę, spotkać się z innymi fotografami, zrobić przegląd itp. Wszystko w jednym.

Co Cię inspiruje?

Ludzie i historia. To, o czym jeszcze nie wiemy albo nie chcemy wiedzieć. Albo w to nie wierzymy. Coś, co nas bardzo zaskoczy, jak mało wiemy o otaczającym nas świecie. Fotografia to świetne medium, które potrafi zadziwić, zachwycić, zaskoczyć właśnie, ale też przekonać nas, że to coś się dzieje naprawdę. I po tej chwili zachwytu przychodzi czas refleksji. Coś pięknego.

Ulubieni artyści?

Hieronim Bosch, Pieter Bruegel, Helmut Newton, Richard Avedon, Eliott Erwitt, Harry Gruyaert, Raymond Depardon, Nikos Economopoulos.

Ulubiona praca (obraz/grafika/rzeźba) dlaczego?

“Ogród rozkoszy ziemskich” Hieronima Boscha z końca XV wieku. Kiedy bywam w Madrycie, chętnie wpadam do Prado i koniecznie muszę popatrzeć na ten jego imponujący, pasjonujący, niemal wciągający tryptyk. Nie tylko pięknie namalowany, obraz jest pełen złożonej i wyszukanej symboliki – każdy element jest tam po coś, każdy, naprawdę każdy symbolizuje coś ważnego. Prawdziwe mistrzostwo.

Więcej zdjęć Barta znajdziecie na Jego stronie i Instagramie.

Banner Image Banner Image
AdvertisementAdvertisement
AdvertisementAdvertisement
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: