Lasy deszczowe Amazonii zmieniają się w sawannę

Wiecznie zielone lasy tropikalne to nieskończone bogactwo różnorodności gatunkowej, a jednak grozi im całkowite uschnięcie. Naukowcy nie mają wątpliwości, że gdy lasy deszczowe przekroczą punkt krytyczny rozpoczynający proces zmieniania ich w sawanny, nie będzie można go zatrzymać. Dlaczego ochrona tych lasów jest aż tak istotna?
.get_the_title().

Największy na świecie wiecznie zielony las rozciąga się na powierzchni 5,5 miliona kilometrów kwadratowych na obszarze dziewięciu krajów. To Amazonia, nazywana także zielonymi płucami Ziemi. Las deszczowy obfitujący w opady deszczu, wysoką wilgotność powietrza i wysoką temperaturę porasta bujna roślinność. Jest naturalnym środowiskiem życia ponad połowy gatunków roślin i zwierząt żyjących na Ziemi, mimo że nie zajmuje nawet 10 proc. jej powierzchni. Trudno sobie wyobrazić, by takie bogactwo fauny i flory zmieniło się w sawannę, jednak wizja ta okazuje się nie być wcale tak odległa.

Amazonia zbliża się do punktu krytycznego zmiany z lasu deszczowego w sawannę – alarmują naukowcy.

Kryzys klimatyczny i wycinka drzew przemieniają lasy deszczowe w otwarte łąki. Wiecznie zielone lasy, które stanowią aż 1/3 wszystkich lasów świata, są niezwykle istotne dla procesu stabilizacji klimatu. Charakteryzuje je bardzo efektywne filtrowanie wody, a przemiana materii organicznej zachodzi tu wyjątkowo szybko. Dzięki temu pomagają zachowywać stabilność klimatyczną na Ziemi, a wydajna produkcja tlenu, która zachodzi na skutek fotosyntezy w tropikalnych lasach deszczowych, jest wręcz nieoceniona. O ogromnym wpływie tych lasów na klimat świadczy też ich zdolność do pochłaniania dwutleneku węgla. Wszystko to powinno być wystarczającym argumentem za bezwzględną ochroną tak niezwykłego ekosystemu. Niestety, znaczna część Amazonii jest na skraju utraty swojej odrębności i przejścia z lasu deszczowego o zamkniętych koronach w otwartą sawannę ze znacznie mniejszą liczbą drzew. Wszystko za sprawą nadciągającej katastrofy klimatycznej.

ŹRÓDŁO: FOX NEWS

Amazońskie lasy deszczowe są niszczone w zastraszającym tempie. Szacuje się, że ponad 130 gatunków z tego obszaru ginie każdego dnia. Z każdą sekundą znika 6 tys. metrów kwadratowych tych cennych lasów, co jest skutkiem intensywnego wylesiania. Jeśli takie tempo się utrzyma, to za 40 lat lasy Amazonii po prostu przestaną istnieć. Udział lasów deszczowych w stabilizacji klimatu jest tak wielki, że ich zniknięcie pociągnęłoby za sobą katastrofalne skutki. W 2015 roku “Nature” oszacowało, że gdyby pokłady węgla zmagazynowanego w biomasie lasów amazońskich zostały uwolnione do atmosfery, to poziom dwutlenku węgla wzrósłby aż o 1/4. – Teraz rozumiemy, że lasy deszczowe na wszystkich kontynentach są bardzo wrażliwe na globalne zmiany i mogą szybko utracić zdolność adaptacji. Gdy już minie, powrót do pierwotnego stanu zajmie wiele dziesięcioleci. A biorąc pod uwagę, że lasy deszczowe są domem dla większości gatunków na świecie, wszystko to zostanie na zawsze utracone – mówi Ingo Fetzer ze Sztokholmskiego Centrum Odporności. Naukowcy nie mają bowiem wątpliwości, że w przypadku postępującego wzrostu emisji gazów cieplarnianych zdolność lasów do odradzania się będzie mocno ograniczona. Do tej pory szacowano, że zmiana Amazonii w sawannę może nastąpić najwcześniej za wiele dziesiątek lat. Rzeczywistość okazała się być dużo mniej optymistyczna.

Według badań opublikowanych w czasopiśmie “Nature Communications” aż 40 proc. istniejących lasów deszczowych Amazonii znajduje się obecnie w punkcie, w którym może istnieć jako sawanna, a nie jako las deszczowy.

Nie bez znaczenia dla tych zmian jest również niezwykła wrażliwość tych lasów na wszelkie zawirowania pogodowe. Każda zmiana w ilości opadów czy poziomie wilgotności, wszystkie pożary i susze odbijają się negatywnie na kondycji lasów. Eksperci podkreślają, że chociaż całkowita zmiana lasów tropikalnych w sawannę faktycznie wymaga wielu lat, to po rozpoczęciu tego procesu jest go bardzo ciężko zatrzymać. – Trudniej jest wyjść z „pułapki” spowodowanej mechanizmem sprzężenia zwrotnego, w którym otwarty, trawiasty ekosystem jest bardziej łatwopalny, a pożary z kolei utrzymują ekosystem otwarty – mówi Arie Staal, główny autor badania.

ŹRÓDŁO: EUROPOST

Wiele się mówiło w zeszłym roku o pożarach ogarniających Amazonię. Warto jednak zaznaczyć, że to nie jedyna przyczyna postępującej degradacji na tych obszarach. Szacunkowo nawet 80 proc. światowej żywności pochodzi z lasów deszczowych, stąd tak wiele tysięcy hektarów jest wypalanych pod pola uprawne.

Na szczęście ludzie powoli dostrzegają ogromne koszty, jakimi okupiona jest dostępność egzotycznych owoców w sklepach i jak istotne jest korzystanie z produktów lokalnych.

Nie bez znaczenia jest także hodowla bydła na terenach, które wylesiono pod pastwiska. Jeśli w porę nie obudzimy się z zamiarem zatrzymania degradacji tak cennych ekosystemów, to będziemy mieli do czynienia z katastrofą ekologiczną na niespotykaną dotąd skalę. W miastach zauważa się już tendencję dążenia do ochrony bioróżnorodności, zwłaszcza utrzymania przy życiu owadów, o czym więcej pisaliśmy tutaj. Jednak zielone wyspy w centrach obszarów zurbanizowanych to zaledwie mała część zasobów w porównaniu do bogactwa Amazonii. Gdy las deszczowy zacznie się przekształcać w otwartą strukturę porośniętą pojedynczymi drzewami i łąkami, przypominającą sawannę, jest mało prawdopodobne, aby powrócił do swojego poprzedniego stanu.

Zdjęcie główne: Daily Sabah
Tekst: KN

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: