Miasta zamienią się w piekarniki. Naukowcy przewidują spory wzrost temperatur

Międzynarodowy zespół naukowców wykorzystał nową technikę modelowania, aby przewidzieć wzrost temperatury w miastach. Ich model szacuje, że do 2100 roku obszary miejskie na całym świecie mogą ogrzać się średnio nawet o 4,4 stopnia Celsjusza.
.get_the_title().

W ubiegłym roku wiele czynników wpłynęło na to, że ludziom na całym świecie podniosła się temperatura. I nie chodzi o samego koronawirusa. Jednym z jego objawów rzeczywiście było wysokie gorączkowanie. Jednak to sytuacja polityczna i społeczna w wielu krajach przyczyniła się do tego, że obywatele aż palili się do walki o swoje prawa.

Wydarzenia te sprawiły, że dyskusje na takie tematy jak zmiany klimatyczne nieco wygasły. Nie oznacza to, że przez inne problemy zapomnieliśmy o efekcie cieplarnianym. Okazuje się, że badacze na całym świecie pracowali nie tylko nad wynalezieniem szczepionki na COVID-19. Międzynarodowy zespół naukowców wykorzystał nową technikę modelowania, aby oszacować, jak bardzo może podnieść się temperatura w miastach.

Do tej pory globalne modele klimatyczne miały tendencję do omijania obszarów miejskich.

Naukowcy nie brali ich pod uwagę, ponieważ stanowią one zaledwie 3 procent powierzchni lądowej planety. Natomiast badacze wolą się skupiać na dynamice zmian oceanów, lodowców i prądów powietrznych. – Wypełniamy tego rodzaju lukę – mówi Lei Zhao, klimatolog z Uniwersytetu Illinois w Urbana-Champaign i główny autor artykułu opublikowanego w Nature Climate Change. – Przedstawiamy w nim prognozy na przyszłość dla różnych miast.

Niebezpieczny romans ciepła i wilgoci

W celu obliczenia, jak bardzo mogą wzrosnąć temperatury w miastach, Zhao i jego współpracownicy stworzyli model statystyczny klimatu w regionach miejskich, koncentrując się na zmianach temperatur i wilgotności. Połączenie tych dwóch czynników tworzy niepozorne zagrożenie ekstremalnego gorąca, które sprawia nie tylko dyskomfort, ale może być niebezpieczne dla zdrowia. Nasze ciała reagują na upały poprzez pocenie się, które jest fantazyjnie nazywane chłodzeniem ewaporacyjnym. Natomiast wilgoć sprawia, że ​​proces ten jest mniej wydajny, ponieważ im bardziej wilgotne jest powietrze, tym mniej ochoczo przyjmuje ono pot odparowujący z naszego ciała. Naukowcy opracowali “emulator”, który naśladuje złożone modele klimatyczne, ale koncentruje się na obszarach miejskich. Dzięki temu mogli zobrazować, jak gorący romans ciepła i wilgoci może wpływać na miasto.

Kiedy założyli średni poziom emisji ciepła i wilgotności, odkryli, że w ciągu najbliższych 80 lat temperatura w obszarach miejskich może wzrosnąć o 1,9 stopnia Celsjusza.

Jednak gdy podkręcili wirtualny piekarnik do wysokiego poziomu, temperatura podskoczyła o 4,4 stopnia Celsjusza.

Rośnie temperatura i liczba mieszkańców

Model opracowany przez zespół sugeruje, że cieplejsze miasta mogą mieć katastrofalny wpływ na miejskie zdrowie publiczne, które już cierpi z powodu rosnących temperatur. Według Światowej Organizacji Zdrowia w latach 2000–2016 liczba osób narażonych na fale gorąca wzrosła o 125 milionów. Z kolei od 1998 do 2017 roku ekstremalne upały pochłonęły ponad 166 tys. istnień ludzkich.

Tymczasem połowa światowej populacji mieszka w miastach. Autorzy nowego badania przewidują, że do 2050 roku odsetek ten wzrośnie do 70 procent.

Ludzie podążający ścieżką kariery, goniący za pieniądzem do betonowych dżungli czy po prostu pragnący wielkomiejskiego życia i zabawy nieświadomie narażają się na niebezpieczeństwo.

Tekst: Konrad Siwik

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook