Otworzyć klatki, podnieść ceny – czyli co dalej z chowem klatkowym w Polsce

Komisja Europejska rozważa zakaz chowu klatkowego, a polscy rolnicy siedzą jak na szpilkach – zakaz, jakkolwiek słuszny zdaniem konsumentów, mocno uderzy w polski przemysł żywieniowy. Odbije się to na cenach.

W ciągu najbliższych miesięcy Komisja Europejska zadecyduje, czy popiera inicjatywę wprowadzenia w Unii Europejskiej zakazu chowu klatkowego kur, królików, kaczek, gęsi, przepiórek i macior.

Jeszcze przed tym wielu gigantów branży spożywczej wystosowało list do KE i PE, w którym popierają unijny zakaz hodowli klatkowej. Chodzi o Aldi Nord, Barilla Group, Fattoria Roberti, Ferrero, Inter IKEA Group, Jamie Oliver Group, Le Groupement Les Mousquetaires, Mondelez International, Nestlé oraz Unilever. Nestlé obecnie nie wykorzystuje jajek z chowu klatkowego, podobnie Unilever – i to już od 2009 roku. Unilever jest właścicielem takich marek jak Hellman’s, Amora czy Calvé. W swoim liście firmy stwierdzają, że ‘systemy bezklatkowe są szeroko rozpowszechnione, opłacalne ekonomicznie i zapewniają lepsze warunki bytowe dla kur’.

Image

Małgorzata Szadkowska

prezeska Compassion Polska i członkini komitetu obywatelskiego 'Koniec Epoki Klatkowej'

Nie chcę spekulować, jaka będzie decyzja KE. Przepisy unijne dotyczące zwierząt hodowlanych są przestarzałe i zostały wprowadzone ponad 20 lat temu, obecnie poziom naszej wiedzy na temat dobrostanu świń, kur czy cieląt jest nieporównywalnie większy. Widzimy, że zmiany na poziomie europejskim nastąpią prędzej czy później. Zamiast bezczynnie na te zmiany czekać, możemy się do nich w Polsce przygotować. Robią to już Czechy, Niemcy czy Słowacja, nasi sąsiedzi, którzy już rozpoczęli wygaszanie chowu klatkowego kur niosek. Niestety, w planach Wspólnej Polityki Rolnej dla Polski nie widziałam żadnego punktu, który dotyczyłby dobrostanu kur niosek. Nie rozumiem, dlaczego jest to pomijany temat, skoro hodujemy rocznie w Polsce ponad 40,5 miliona kur.

Inicjatywę poparła też grupa 140 naukowców z całego świata, która związana jest z branżą spożywczą. Ponadto ze sprzedaży produktów z chowu klatkowego, przede wszystkim jajek, rezygnują w Polsce wielkie sieci handlowe.

Biedronka wycofa się ze sprzedaży tych produktów do końca 2021 roku we wszystkich swoich sklepach. To samo zapowiedziały Lidl, Auchan, Carrefour oraz Aldi, które planują zrezygnować z jajek z chowu klatkowego w ciągu najbliższych kilku lat.

Producenci żywności idą w sukurs – Lubella nie będzie wykorzystywać tych jajek w produkcji makaronu, a WSP Społem przy produkcji Majonezu Kieleckiego. Według wyliczeń Biedronki 25 proc. wszystkich sprzedanych jaj w 2019 roku pochodziło z chowu bezklatkowego. Od początku 2022 roku tylko takie jajka będą dostępne.

Mimo że jest najtańszy, chów klatkowy nie musi być standardem. Z tej metody zrezygnowało wiele europejskich krajów – Szwajcaria, Luksemburg oraz Austria. Niemcy planują rezygnację do 2025, Czechy do 2027, a Słowacja do 2030 roku.

Warto przy tej okazji przypomnieć, jakie są w Polsce dostępne metody chowu:
1. Chów klatkowy oznaczony cyfrą 3. Kury spędzają całe życie w koszmarnych warunkach, ściśnięte w jednej pozycji, traktowane jak przedmiot.
2. Chów ściółkowy oznaczony dwójką. Lepszy, lecz zagęszczenie zwierząt jest niezmiennie duże i żyją one całe życie w sztucznych warunkach.
3. Chów na wolnym wybiegu oznaczony cyfrą 1. Kury spędzają czas swobodnie na wybiegu, a na noc zamykane są w pomieszczeniach.
4. Chów ekologiczny oznaczony zerem. Najbardziej przyjazna zwierzętom metoda chowu. Kury swobodnie przemieszczają się na świeżym powietrzu i karmione są ekologiczną, niemodyfikowaną paszą.

Image

Janusz Wojciechowski

unijny komisarz ds. rolnictwa

Każdy ma prawo bronić intensywnych i wielkoprzemysłowych metod chowu zwierząt, ale niech przy tym nie mówi, że w ten sposób broni wsi i rolników. Wielkoprzemysłową hodowlą nie zajmują się rolnicy i nie rolnikom służą te metody. One służą eliminowaniu rolników z konkurencji. To jest taka hodowla, która chce produkować coraz więcej i coraz taniej. Wczoraj ferma tysiąc świń, dzisiaj pięć tysięcy, jutro dziesięć tysięcy, pojutrze sto... Rolników do takiej hodowli nie trzeba. Nawet przeszkadzają.

Co jest nie tak z chowem klatkowym? Przyjrzyjmy się wpierw sytuacji życiowej zwierząt hodowlanych.

Etyka

Ból jest codziennością kury klatkowej, nigdy nie widzi ona słońca, a po półtora roku i zniesieniu do 300 jaj jest zabijana. Natomiast kura na wolności może żyć nawet dziesięć razy dłużej. Kury chowane w klatkach nie mogą wykonywać wielu swoich naturalnych czynności, jak gniazdowanie czy kąpiele w pyle, które są ważne dla ich dobrostanu. Kury trzymane są ogromnym ścisku, co jest szczególnie okrutne, biorąc pod uwagę, że są one zwierzętami terytorialnymi. Sztuczne zmiany w strukturze przestrzeni i stada wywołują w kurach agresję, co doprowadza do walk wewnątrz klatek. To samo dotyczy trzymanych w ten sposób świń, które obgryzają sobie nawzajem ogony i uszy. W jednej hali produkcyjnej zmieścić się może nawet do 100 tysięcy zwierząt. Martwiąca jest też jakość powietrza, ponieważ hale nie są odpowiednio wentylowane, biorąc pod uwagę ilość odchodów. Ponadto natłoczenie zwierząt sprzyja rozprzestrzenianiu się infekcji. Zwierzęta spędzają więc całe swoje życie w ciemności i bólu.

Te argumenty – o skrajnie niskiej jakości życia zwierząt – są decydujące m.in. dla Polaków. Zgodnie z badaniem Eurobarometru 94 proc. mieszkańców UE, a 86 proc. Polaków deklaruje, że ochrona dobrostanu zwierząt hodowlanych jest dla nich istotna. Zgodnie z sondażem YouGov 63 proc. Polaków popiera zakaz hodowli klatkowej. Ponadto 71 proc. badanych uważa, że trzymanie zwierząt w klatkach jest zwyczajnie okrutne. Natomiast badanie sieci E.Leclerc wykazuje, że Polacy coraz częściej przy zakupach kierują się nie tylko ceną, ale też kwestią dobrostanu zwierząt, wybierając droższe jajka.

Photo by Jo-Anne McArthur on Unsplash

Image

Konrad Lorenz

etolog, zoolog i ornitolog, noblista z dziedziny fizjologii

Najgorszą torturą dla kury klatkowej jest niemożność odejścia gdzieś na akt złożenia jaja. Dla osoby, która wie coś o zwierzętach, to naprawdę rozdzierające patrzeć, jak kura raz po raz próbuje czołgać się pod swoimi pobratymcami, szukając tam na próżno schronienia.

Jednak nie każdego musi przekonywać argument o empatii do istoty żyjącej. Warto więc przyjrzeć się też temu, jak chów przemysłowy wpływa na środowisko i dlaczego jest bardziej szkodliwy niż np. chów ściółkowy.

Ekologia

Większość dzisiejszych farm, przynajmniej tych w krajach rozwiniętych, to skoncentrowane, industrialne przedsiębiorstwa, które produkują bardzo wiele zanieczyszczeń na bardzo małej powierzchni. Ścieki da się oczywiście odprowadzić i oczyścić, natomiast niezależnie od tego powietrze zatruwane jest przez takie gazy jak tlenek azotu, amoniak oraz siarkowodór, a przede wszystkim przez pochodzący z odchodów metan.

Metan jest często ignorowany jako istotny czynnik w ocieplaniu klimatu, lecz ten gaz jest 80 razy bardziej wydajny pod względem trzymania ciepła niż CO2. Zwierzęce ekskrementy są natomiast trzecim największym źródłem tego gazu w Europie. Nasuwa się pytanie: jak ma temu zaradzić inna metoda produkcji żywności, jeśli hodowana będzie taka sama liczba zwierząt? Różnica polega na tym, że w przypadku innych chowów niż klatkowe podłoże nie jest nagim betonem, lecz jest pokryte albo ziemią, albo ściółką. Ponadto, gdy zwierzęta hodowane są przemysłowo, podaje się im wysokobiałkową paszę, aby szybko je utuczyć. A więc chów klatkowy jest gorszy w ten sposób, że odchody zwierząt karmionych paszą wysokobiałkową wydzielają znacznie więcej metanu, a gdy odchody spadają na beton zamiast na ściółkę, nie są w żaden sposób wchłaniane, a emisja metanu nie jest przez to ograniczona.

Zdjęcie: Tomas Anunziata/Pexels

Więc w czym leży problem? Chyba wszystko przemawia za zakazem chowu klatkowego, prawda? Nie do końca. Gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. A w tym wypadku nawet o niemal 4,5 miliarda złotych, bo tyle kosztowałaby restrukturyzacja polskich ferm na chów bezklatkowy.

Obecnie aż 82 proc. wszystkich produkowanych w Polsce jajek pochodzi z kur chowanych w klatkach, przy czym średnia unijna wynosi około 50 proc.

Jaja z chowu ściółkowego to 13 proc. wszystkich produkowanych w Polsce jaj, z wolnego wybiegu to niemal 4 proc., a jaja ekologiczne to zaledwie 1 proc. całej produkcji. Dla naszego przemysłu zakaz chowu klatkowego będzie więc szczególnie bolesny i uniemożliwi utrzymanie konkurencyjności polskich producentów na rynku europejskim. Polska obecnie odpowiada za 9 proc. wszystkich jajek w Europie i jest szóstym największym producentem.

Image

Janusz Piechociński

były wicepremier i minister gospodarki

To bardzo poważny i złożony temat. Jestem zdziwiony, że polski komisarz ds. rolnictwa tak jednoznacznie deklaruje poparcie dla tej inicjatywy. Polska jest dziś dużym producentem i eksporterem jaj i drobiu. Może się zdarzyć, że za chwilę w Polsce zabraknie drobiu, że będziemy mieli problem z realizacją naszych zobowiązań eksportowych. To są problemy, które przed podjęciem decyzji w sprawie ewentualnego zakazu należy wziąć pod uwagę. Zakaz chowu klatkowego oznaczać będzie spadek produkcji żywności. UE może stać się jej importerem. Będzie ją kupować od tych, którzy losem zwierząt się aż tak bardzo nie przejmują.

Wprowadzenie zakazu chowu klatkowego doprowadzi więc w praktyce do wzrostu cen.

Producenci jajek wskazują, że mimo wszelkich deklaracji w sondażach, Polacy wciąż są bardziej skłonni do kupowania najtańszych jaj.

Udział jaj z chowu klatkowego wyniósł w Polsce w 2019 roku 82,1 proc. Nawet jeśli zakaz nie wejdzie w życie, to, jak wspomnieliśmy na początku, sieci handlowe i producenci żywności rezygnują ze sprzedaży takich jaj już teraz. To znaczy, że niedługo ich po prostu zabraknie i przez to ich cena znacząco wzrośnie – nie tylko z powodu kosztów restrukturyzacji, ale i z powodu niskiej podaży. Ceny już skoczyły – w styczniu i lutym tego roku o nawet 20 proc., zgodnie z danymi Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.

Zdjęcie główne: Jan Kraus/Unsplash
Tekst: Miron Kądziela

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook