Luksusowe perfumy, które pachną jak… śmieci

Do ich produkcji wykorzystano prawdziwe odpady.
.get_the_title().

Znana z oryginalnych pomysłów marka Etat Libre d’Orange ma już na swoim koncie m.in. perfumy o zapachu seksu. Jednak ich nowa propozycja to coś więcej niż niekonwencjonalny zapach. Perfumy noszą nazwę “Les Fleurs du Déchet”, czyli „kwiaty odpadów”, co stanowi nawiązanie do „Kwiatów zła” Charlesa Baudelaira.

Ich anglojęzyczna nazwa jest znacznie bardziej dosadna i brzmi „I am trash”, czyli „jestem śmieciem”.

I nie mogła być bliżej prawdy, bo nowe perfumy Etat Libre d’Orange stworzone zostały właśnie z odpadów, które powstały przy tworzeniu innych zapachów marki.

Daniela Andrier, która stoi za nowym zapachem marki, chciała pokazać, że wyjątkowe perfumy można stworzyć także z tego, co zwykle uważamy po prostu za śmieci. Projektantka duży nacisk kładzie zarówno na recycling, jak i na ochronę środowiska.

Przy komponowaniu zapachu myślała o woni kompostu, którą połączyła z truskawką, jabłkiem, różą, a także drzewem sandałowym.

Brzmi ciekawie. A jak pachnie?

FASHION