“Moda na feminizm” – tymczasowy trend, czy znak nowych czasów?

Kiedy jesienią 2014 roku Karl Lagerfeld wprowadził na wybieg modelki wykrzykujące feministyczne hasła, media potraktowały pokaz z przymrużeniem oka i podsumowały go jako tymczasowy przejaw „trendu na feminizm”. Dzisiaj, po ponad trzech latach, trend ten nie tylko nie przeminął, ale z każdym sezonem wzrasta w siłę i przybiera coraz bardziej wyraziste oblicze.
.get_the_title().

Można powiedzieć, że feminizm w modzie zaczął się około stu lat temu, kiedy, nomen omen, Coco Chanel postanowiła ubrać kobietę w spodnie. Znalazły się kobiety, które od razu zaufały paryskiej dyktatorce mody, jednak większość z nich potrzebowała jeszcze kilku dekad, aby przekonać się do tego, że rzeczywiście strój i poczucie kobiecej siły mają ze sobą wiele wspólnego. W latach siedemdziesiątych z pomocą przyszedł Yves Saint Laurent, który swą damską wersją garnituru zakomunikował światu, że czas silnych i niezależnych kobiet zbliża się wielkimi krokami. Kolejna dekada przeszła do historii mody jako czas „power dressing”. To właśnie wtedy kobiety odważnie wkraczały w świat biznesu i korporacji. Zazwyczaj robiły to, mając na sobie perfekcyjnie uszyte garnitury od Armaniego i głośno stukające szpilki od Yves’a Saint Laurenta.

Oczywiście feminizm nie narodził się wyłącznie z mody i sposobu ubierania się, ale bez wątpienia to właśnie w modzie odbijały się (i nadal są widoczne) rewolucyjne zmiany zachodzące w społeczeństwie.

Po kilkunastu latach letargu, od pewnego czasu ponownie obserwujemy powrót „trendu na feminizm” w modzie. Tylko wbrew wszelkim hasłom i prognozom, moda feministyczna okazuje się czymś więcej niż tylko trendem, bo zamiast notować tendencję spadkową, co sezon powraca ze zdwojoną siłą. Po pokazie Chanel na sezon Wiosna/Lato 2015 i feministycznej paradzie modelek nie spodziewaliśmy się kolejnych równie mocnych feministycznych akcentów na wybiegu, jednak koszulki z napisem „We should all be feminists” z kolekcji Diora Wiosna/Lato 2017 czy kolekcja Stelli McCartney „Thanks Girls” z tego samego sezonu okazały się ostatecznym dowodem na to, że „trend na feminizm” jest nadal silnym numerem jeden.

Chanel Spring/Summer 2015
Dior Spring 2017

W ostatniej dekadzie feminizm nabrał prędkości i stał się jedną z głównych tendencji wszystkich aspektów życia społecznego. Wkroczył również do polityki, czego najlepszym dowodem były ostatnie wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Realna szansa na wybór pierwszego prezydenta płci żeńskiej spowodowała falę feministycznych ubrań i akcesoriów ze sloganami jasno dającymi do zrozumienia, że nadszedł czas na to, aby to kobiety objęły władzę. Nawet Anna Wintour poddała się tej gorączce i na pokaz Marca Jacobsa założyła koszulkę z wizerunkiem Hillary Clinton, stworzoną zresztą przez samego projektanta. Solidarność z Clinton, która w dużym stopniu objawiała się także przez modę, była wyrazem solidarności z kobietami oraz z ideologią feminizmu w ogóle.

Podobny mechanizm solidarności przejawiającej się przez modę obserwujemy w ostatnich tygodniach na fali popularności ruchu #metoo oraz #timesup.

Nie bez powodu większość znaczących aktorek Hollywood podczas tegorocznych Złotych Globów ubrana była w czerń.

Czarne suknie na czerwonym dywanie oznaczały wsparcie dla ruchu mającego na celu oczyszczenie świata show-biznesu z przedmiotowego i wyłącznie seksualnego podejścia do kobiet. Aktorki (choć również i aktorzy) manifestowały swoje poglądy poprzez strój, ponieważ jest on nie tylko najbardziej widocznym elementem wizerunku, ale też najszerzej komentowanym tematem podczas gali.

Golden Globes 2018

Ostatnie lata są dowodem na to, że moda i feminizm stają się sobie coraz bliższe. Moda zaczyna być wykorzystywana do walki o prawa kobiet w każdym aspekcie życia społecznego. Biznes mody zaczyna być też coraz bardziej otwarty na normalizację sztywnych dotychczas zasad i praw, którymi się rządzi. Modelki plus size powoli stają się normą, autentyczne zdjęcia, ukazujące kobiety takimi, jakie są, również publikowane są coraz częściej, a ubrania z feministycznymi sloganami już dawno przestały kogokolwiek dziwić. „Trend na feminizm” okazuje się być czymś znacznie większym niż tylko i wyłącznie trendem. Okazuje się być najbardziej widocznym znakiem zmieniających się czasów i zapewne będzie w modzie obecny jeszcze przez kilka dobrych sezonów.

Tekst: MW

FASHION