Sprzedaż Nike szybuje w górę po kontrowersyjnej kampanii z Colinem Kaepernickiem

Czy ryzykowny, zaangażowany politycznie, marketing się opłaca? Nike swoją ostatnią, kontrowersyjną kampanią z zawodnikiem NFL, Colinem Kaepernickiem, właśnie udowodnił, że kreatywna kampania z politycznym podtekstem sprawdza się w dzisiejszej Ameryce najlepiej.
.get_the_title().

W zeszły poniedziałek światło dzienne ujrzała reklama Nike z Colinem Kaepernickiem, który od czasu zbojkotowania amerykańskiego hymnu narodowego stał się jednym z najbardziej kontrowersyjnych zawodników NFL. Zaraz po publikacji pisaliśmy o tym, że pierwsze reakcje po pojawieniu się bilbordów z twarzą sportowca i z napisem „Believe in something. Even if it means sacrificing everything” nie pozostawiały na sportowej marce suchej nitki.

Chociaż spora część społeczeństwa poparła Nike za ten wymowny ukłon w stronę antyrasistowskiej polityki, znalazło się też sporo osób, które wzywały do agresywnego bojkotu firmy poprzez palenie i niszczenie ich produktów.

Nike Just do It

Swoje zdanie wyraził również sam prezydent Donald Trump, który na swoim Twitterze dał do zrozumienia, że jest zadowolony z tego, że po publikacji reklamy wskaźniki NFL poszły w dół, a firma Nike musi mierzyć się z falą nienawiści i ostrym bojkotem. Czy dzisiaj Trump ma równie dobre powody do radości? Raczej nie.

Ostatnie dane pokazują, że od zeszłej niedzieli do wtorku, czyli w okresie publikacji kampanii z Kaepernickiem, Nike uzyskał wzrost sprzedaży online o 31 proc., podczas gdy w podobnym okresie rok temu wzrost ten wynosił jedynie 17 proc.

Co to oznacza? To, że w dzisiejszej Ameryce zaangażowana kampania, ze sporą dawką kontrowersji i typowym dla Nike motywacyjnym przesłaniem, jest przepisem na marketingowy sukces.

Źródło: solecollector.com
Tekst: MW

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: