Żyj tak jak tańczysz: dancehall

Taniec powinien być czymś więcej niż tylko pasją – powinien odzwierciedlać nasze życie. W naszej serii przedstawiamy różnych bohaterów i różne historie miłości do tańca. Poznajcie Anetę, która tańczy dancehall.
.get_the_title().

F5: Kim jesteś i co robisz w życiu?

Aneta Gąsiewicz: Mam na imię Aneta, jestem tancerką, ale od kilku lat też śpiewam – zawsze mnie do tego ciągnęło. Tak powstało kilka coverów oraz mój pierwszy singiel „Feeling good” w klimacie r’n’b. Dodatkowo od pewnego czasu tworzę również strony internetowe, sklepy oraz rozwijam działalność związaną z social media.

Jak to się stało, że zaczęłaś tańczyć dancehall? Czy rodzice się nie wkurzali na trzęsienie pupą? W “You Can Dance” oglądało to pół Polski.

W dancehallu zakochałam się, oglądając teledyski Seana Paula. Godzinami ćwiczyłam w pokoju, ucząc się kroków i shake’ów z teledysków. Rodzice nie wkurzali się – raczej byli zaskoczeni, że można takie rzeczy wyczyniać z biodrami i pupą. Bardzo wspierali mnie we wszystkich konkursach i programach. Jednak ten prawdziwy dancehall z Jamajki jest trochę bardziej odważny i dla mnie jednak trochę zbyt wulgarny. Wolę łagodniejszą wersję tego stylu.

Co jeszcze w życiu tańczyłaś i jak to się stało, że zaczęłaś tańczyć? 

Zaczęłam od tańca towarzyskiego w szkole podstawowej. Przez kilka lat chodziłam do klubu sportowego i byłam mocno z tym związana. W gimnazjum znów zaczęłam trenować taniec. Później zaczęłam tańczyć w klubach, na imprezach, gdzie robiły się tzw “batelki taneczne”. Ten okres to moje najfajniejsze taneczne wspomnienia.

Po fascynacji dancehallem przyszedł czas na hip-hop, a następnie hip-hop high-heels, czyli to samo, tylko na szpilkach. Wszystkie te style zaczęłam ze sobą miksować i tak stworzyłam własny styl.

Następnie stworzyłam grupę taneczną złożoną z samych dziewczyn. Nazywała się „Damn Girls”. Przez jakiś czas występowałyśmy na wielu pokazach oraz z różnymi artystami.

Co daje ci taniec?

Taniec daje mi poczucie bycia tu i teraz. Dzięki niemu wsłuchuję się w muzykę i nie myślę o tym, co robię z ciałem. To bardzo fajne uczucie i każdemu polecam odnalezienie takiej pasji, dzięki której udaje się zapomnieć o wszystkim.

Jak wyglądało twoje życie zaraz po “You Can Dance”?

To był bardzo intensywny czas. Po programie byłam bardzo przemęczona, nikt nas nie oszczędzał. Ale była to bardzo dobra lekcja pokory, tańca i opanowania stresu. Przez rok po programie miałam bardzo dużo pracy – pokazów, warsztatów i występów z gwiazdami w całej Polsce.

 

Jak to się stało, że zaczęłaś nagrywać muzykę?

Temat muzyki przyszedł naturalnie. Kochałam muzykę od lat i jeszcze w gimnazjum śpiewałam w pokoju po lekcjach. Potem temat zostawiłam, bo nie miałam pojęcia, że się do tego nadaję. Kilka lat temu stwierdziłam, że skoro mam jedno życie, to albo spróbuję, albo potem będę żałować, siedząc w bujanym fotelu.

W pewnym momencie taniec przestał mi wystarczać i czułam potrzebę spróbowania czegoś więcej. Poszłam do nauczycieli wokalu i okazało się, że mam słuch, możliwości i moją barwę można bardzo fajnie pokazać.

Dlatego od kilku lat uczęszczam na lekcje emisji. Musiałam pozbyć się przewlekłej chrypy, którą nabyłam od złego mówienia i używania głosu w niewłaściwy sposób. Teraz głos ma się coraz lepiej, więc będę dalej nagrywać i rozwijać swoją wokalną drogę. Tych dróg i pomysłów trochę mam, więc sporo roboty przede mną.

Zdjęcia: Ania Bystrowska, instagram.com/ania_bystrowska

Na koniec posłuchajcie jak Aneta brzmi, bo jak tańczy już wiecie.

FASHION