Nie idź w pyry! Poznański przewodnik po kulinarnej mapie świata

Będąc w Poznaniu, możesz oczywiście wybrać się tradycyjnie na pyry z gzikiem i pieczoną kaczkę, a na deser skosztować marcińskiego rogala. Jeśli jednak złapie cię apetyt na coś bardziej oryginalnego, w stolicy Wielkopolski bez problemu najesz się japońskim ramenem, włoską lub kalifornijską pizzą albo bliskowschodnim falafelem. Razem z mytaxi wyruszamy w poszukiwaniu najsmaczniejszych miejsc w Poznaniu.
.get_the_title().

Orientalna Śródka

Naszą kulinarną podróż zaczynamy od najbardziej uroczej dzielnicy miasta. Położona nad Cybiną, niedaleko Ostrowa Tumskiego Śródka kusi kameralną atmosferą i klimatycznymi knajpkami. Będąc tutaj, koniecznie trzeba zajrzeć do Raju, kultowego już miejsca stworzonego przez Monikę i Jana – małżeństwo zapalonych podróżników, którzy napotkane na swojej drodze smaki przenieśli na poznański grunt. Właśnie teraz razem z dzieciakami eksplorują Alaskę, kończąc swoja roczną podróż po obu Amerykach, ale Raj funkcjonuje bez zarzutu nawet pod ich nieobecność.

Na stołach Raju pojawiają się coraz to nowe wariacje na temat egzotycznych potraw, jak choćby pho w wersji francusko-wietnamskiej, boliwijska kanapka trancapecho czy izraelska sałatka wegetariańska fattoush. Menu podawane jest w formie pocztówek z najdalszych zakątków świata z autorskimi zdjęciami małżeństwa, a uciechy podniebienia potęguje niesamowity wystrój z mnóstwem oryginalnych pamiątek z podróży.

Kulinarną ucztę koniecznie trzeba zakończyć najlepszym sernikiem z sąsiedzkiej La Ruiny.

Dobre jedzenie jest tuż Pod Nosem

Prosto ze Śródki ruszamy w kierunku Starego Rynku. Nie kierujemy się jednak pod sam Ratusz – nasz kolejny przystanek to ulica Żydowska, na której jest kilka miejsc wartych uwagi i spróbowania. Pierwsze z nich to Pod Nosem – knajpka w wersji mini, w której serwowane są azjatyckie burgery, gruborżnięte fryty oraz ramen w najróżniejszych wydaniach. Przed wizytą w Pod nosem koniecznie zajrzyjcie na ich fanpage – nie tylko po to, by sprawdzić aktualne menu, ale przede wszystkim dlatego, że znajdziecie tam codzienne relacje i przemyślenia obsługi, które czyta się z przynajmniej taką przyjemnością, jak felietony parakulinarne Masłowskiej.

Idąc dalej Żydowską trafiamy do Warzywniaka, czyli miejsca przerobionego z dawnego… warzywniaka. Tutaj zjecie najprawdopodobniej najlepszego falafela w mieście (z którym może konkurować jedynie jeżycka Falla) oraz spróbujecie autorskich, ziołowych naparów podkręcających nastrój wedle uznania. Warzywniak zawsze tętni życiem i dobrą muzyką, ponieważ jak mówi jego motto „People are important, not places” – tutaj zawsze spędza się czas w doborowym towarzystwie. 


Na Wildzie jest przyjemnie

Prosto z centrum ruszamy z mytaxi na Wildę, która w ostatnim czasie przechodzi prawdziwy renesans. Ci, którzy lubią robić dobrze swoim podniebieniom, będąc w Poznaniu na pewno powinni trafić do Przyjemności. Dlaczego? Bo tutaj serwuje się prawdziwy foodporn! Kalifornijska pizza z kosmicznymi wręcz dodatkami (na pizzy lądują m.in. truskawki, kwiaty i rzodkiewka) oraz autorskie, orzeźwiające szprycery podbiły serca lokalsów. Poza sezonem letnim niewielka knajpka praktycznie codziennie pęka w szwach, ale w wakacje można ze spokojem chillować na zielonym skwerku. 

Dla tych, którzy preferują zdrowszą i bardziej urozmaiconą kuchnię najlepszą opcją na Wildzie jest Start. Codziennie zmieniające się menu lunchowe oparte jest na sezonowych produktach, w stałej karcie królują pyszne i zdrowe kaszotta, a od wyśmienitych wypieków Anki aka „Ore” można dostać rumieńców. Ponadto w Starcie regularnie odbywają się „Winicjatywy”, czyli spotkania z kuchnią i winami z całego świata, którym czasami towarzyszą też kulturalne eventy organizowane na dziedzińcu restauracji. Chcecie poczuć klimat Izraela, Chile albo Grecji w Poznaniu? Wpadajcie na nocną „Winicjatywę” do Startu – jednego z najbardziej „dog & human friendly” miejsc w mieście. 

Najlepszy ogródek na Jeżycach

Z Wildy mytaxi zabiera nas na poznański Kreuzberg, czyli Jeżyce, które przy okazji wizyty Poznaniu po prostu trzeba odwiedzić. Kierujemy się na ulicę Wawrzyniaka, na najlepszy fyrtel na całej dzielni. Każdy spragniony nowych, kulinarnych doznań znajdzie tu coś dla siebie. Kolorowe talerze i michy z Falli, wypełnione po brzegi hummusem, falefelami i świeżymi dodatkami po prostu pożera się wzrokiem.

Ci, którzy kulinarnie są jeszcze dalej na wschód, znajdą orientalne smaki w Phobarze, a zwolennicy włoskiej klasyki uraczą się pizzą Pod Lasem. Falla, PhoBar i Pizza pod Lasem to trzy klimatyczne knajpy ulokowane w jednym podwórku, które na Jeżycach tworzą iście berliński klimat. Po konkretach oczywiście czas na deser – czyli naturalne, ręcznie robione lody z jadalnymi kwiatami ze znajdującej się po drugiej strony ulicy lodziarni Najs Cream.

Tekst: Anna Hofman
Foto: Grzegorz Wełnicki
partnerem cyklu jest mytaxi

 

FOODIE