Z których restauracji w Gdańsku warto zamówić lunch do domu? Sprawdziliśmy trzy miejsca, które znajdziemy w aplikacji Wolt

Pandemia nie odpuszcza, a my jesteśmy już bardzo stęsknieni za wyjściem do restauracji. Dlatego postanowiliśmy sprawdzić dla was łatwą opcję zamówienia jedzenia poprzez aplikację Wolt. Dzięki szybkiej dostawie pod same drzwi możecie cieszyć się lunchem z ulubionego lokalu nawet na home office.
.get_the_title().

Tak mało trzeba, aby zrobić sobie odmianę od codziennej, kulinarnej jazdy obowiązkowej. Jeśli czujecie, że od jakiegoś czasu jecie non stop to samo to musicie się przekonać, że gastronomia nadal ma dużo dobrego do zaoferowania, a z Woltem macie szanse nieco ją urozmaicić.

My zdążyliśmy już wyruszyć w tę kulinarną podróż i spośród gdańskiej oferty gastro wybraliśmy 3 knajpy, które gwarantują pyszne jedzenie i godny pochwały dowóz. Jednak zanim przejdziemy do recenzji, mamy dla Was mały prezent.

Dla czytelników F5, którzy jeszcze nie mają aplikacji, Wolt przygotował kod promocyjny! Kliknijcie w poniższy banner i rejestrując się z kodem F5WOLT zgarnijcie 30 zł (3 x 10zł na 3 pierwsze zamówienia w dostawie). Kod ważny do końca lutego.

1. Włoskie specjały, czyli Mąka i kawa!

Jest powiadomienie, jest i jedzenie! Już przez papierową torbę czuję zapach dojrzałe pomidorów, czosnku i bazylii. Z pozycji w menu skusiły mnie gnocci Sorrentina w sosie pomidorowym z mozzarellą, bazylią, parmezanem i dużą ilością czosnku.

Jak to mówią „klasyka broni się sama”.

zdjęcie: marta buczyńska

Gnocci były delikatne, ale jednocześnie jędrne. Dosłownie rozpływały się w ustach. Dodatkowym plusem tego dania jest jego zaskakująco niska cena za tak dużą porcję!

Moją uwagę przyciągnęły również domowe pierożki Tortellone nadziewane ricottą z dodatkiem szpinaku.

Prawdziwe odkrycie smakowe! Pierożki są polane palonym masłem, które sprawia, że danie jest maślano-słodkie, wręcz trochę korzenne i bardzo sycące. Wszystko to przełamane zostało pomidorkami koktajlowymi. Tortellone to świetna propozycja dla osób, które nie boją się nowych smaków.

zdjęcie: marta buczyńska

Dania były zapakowane w tekturowe miseczki i przykryte plastikowym wieczkiem. Prosto i wygodnie. W opcji na wynos warto się również zdecydować na Pizzę Siciliana. Dlaczego? Pizza jest pokrojona na kawałki i ma prostokątny kształt – łatwo wziąć ją w rękę jako szybką przekąskę i łatwo podzielić się nią z innymi.

Ciasto jest pulchne, ale chrupiące. Do tego ciągnąca się mozzarella i dużo dodatków. Prawdziwe guilty pleasure.

Wolicie klasyczną pizzę na cienkim cieście? Ją również znajdziecie w ofercie Mąki i kawy.

2. Keep calm and eat pierogi – witajcie w Mandu!

Mieszkańcom Trójmiasta nie trzeba przedstawiać tego miejsca. Krótko mówiąc: najlepsze i najciekawsze pierogi w okolicy! Każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, bo Mandu ma w swojej ofercie pierogi gotowane, pieczone, smażone, z mięsem, wegańskie, na słodko, a nawet z różnych stron świata i założę się, że wszystkie są pyszne.

zdjęcie: marta buczyńska

Jednak nie samymi pierogami człowiek żyje! Na przystawkę idealna będzie zupa. Postawiłam na tradycyjną zupę pomidorową z ręcznie robionym makaronem. Lepszą pomidorówkę zjecie tylko u babci! Domowy makaron, marchewka i natka pietruszki to właśnie prawdziwa pomidorowa.

Zupa jest wyrazista w smaku, kremowa i niedroga, więc warto pokusić się o taką przystawkę, szczególnie w zimowe dni.

Ja na pewno jeszcze nie raz wrócę do tej pozycji, a w między czasie spróbuję ich kremu z ziemniaków!

zdjęcie: marta buczyńska

To teraz najtrudniejsza decyzja, czyli które pierogi wybrać. Zawsze warto rozważyć pierogi miesiąca. To danie sezonowe – przygotowane z sezonowych składników lub pasujące do sezonu, czyli w tym przypadku rozgrzewające. Wybrałam pierogi z pieca z nachosami, salami pepperoni, jalapeno i serkiem topionym. Szalony miks niczym z restauracji fast-foodowej. Pierogi zrobione z ciasta drożdżowego, dzięki czemu z zewnątrz są chrupiące, a w środku delikatne. Faktycznie są całkiem ostre, jednak dominuje smak salami.

Jednak jeśli wolicie pierogi tradycyjne i gotowane, to bardzo polecam te z pastą z łososia. Pasta jest własnoręcznie przygotowywana przez Mandu, więc w menu ostrzegają, że mogą trafić się ości. Łosoś w połączeniu z serkiem śmietankowym, koperkiem i suszonymi pomidorami to obłędne połączenie. Do tego sosik koperkowy, który tylko podkreśla pyszną kompozycję. Nic bym tutaj nie zmieniła, pierogi są idealne.

zdjęcie: marta buczyńska

Dodatkowo Mandu oferuje zdecydowanie najlepiej zapakowane jedzenie na wynos. Macie pewność, że dotrze do was ciepłe, a pierogi będą nieposklejane (co jest wyjątkowo trudne, jeśli chodzi o pierogi gotowane).

Prawdziwą wisienką na torcie jest deser: duży kawałek pysznego marchewkowego ciasta z pokaźną ilością orzechów laskowych. Co ciekawe, orzechy były zapakowane osobno – bezpieczna opcja dla alergików i fajna sprawa, jeśli chodzi o podanie, bo orzechy nie nabierają wilgoci i pozostają chrupkie.

3. Jedziemy do Indii, czyli Restauracja Mantra

Na początek indyjski klasyk, czyli smażone pierożki. Te dwa pierożki są wyjątkowo duże i wyjątkowo pyszne! Nadzienie jest warzywne (głównie ziemniaki, cieciorka, słodki groszek) i genialnie doprawione. W zestawie dostałam 3 kolorowe sosy w różnych smakach i o różnych poziomach ostrości, które dopełniły całą ucztę.

zdjęcie: marta buczyńska

Mantra ma bogatą ofertę zarówno dań mięsnych, jak i wegetariańskich, dlatego pokusiłam się o spróbowanie obydwu. Chicken Tikka Masala to soczyste kawałki kurczaka z pieca Tandoor w sosie pomidorowo-cebulowym. Jak na indyjską kuchnię przystało, danie jest bardzo intensywne w smaku, a mięso rozpływa się w ustach. Mimo tak dużej ilości przypraw kurczak nie był ostry, a delikatnie pikantny.

Na mieście chodzą słuchy, że ciężko o lepszego kurczaka tikka masala.

Druga opcja to Balti Paneer, czyli indyjski ser w orzeźwiającym sosie z kolendrą. Ser jest pokrojony w kostkę, a towarzyszą mu smażona papryka i cebula. Bardzo ciekawe danie, delikatne w smaku i zadziwiająco lekkie jak na tak dużą ilość sera i kremowego sosu.

Obydwa dania świetnie komponują się zarówno z ryżem, jak i z chlebkiem naan, który przyjechał do mnie jeszcze ciepły. Brawa dla Wolta za szybką dostawę!

zdjęcie: marta buczyńska

Restauracja musi jeszcze trochę popracować nad pakowaniem. Możliwe, że to jednorazowa wpadka, ale mango lassi zapakowano w styropianowe opakowanie na zupę, które niestety nie spełniło swojej funkcji. Szklana butelka byłaby tutaj bardziej praktyczna i lepsza dla środowiska. Mimo to napój był świeży i aromatyczny.

Jeśli szukacie restauracji, która zabierze was w kulinarną podróż, to Mantra jest świetnym wyborem. Będzie kolorowo, pysznie i na pewno się najecie.

Tekst i zdjęcia: Marta Buczyńska

FOODIE