Berlińskie paradoksy, czyli na czym polega siła miasta

Uchodzący za miejską potęgę Berlin w rzeczywistości stanowi... obciążenie dla gospodarki kraju, którego jest stolicą.
.get_the_title().

W 2003 roku ówczesny burmistrz Berlina Klaus Wowereit wypuścił w przestrzeń publiczną slogan “biedny, ale seksowny”, który stał się bardzo skuteczną przynętą ściągającą do miasta kreatywne jednostki z całego świata. Pierwszy człon tego hasła tyczył się dużego bezrobocia panującego w Berlinie, niedoinwestowania wielu sfer miejskiej infrastruktury, a także sporego zadłużenia.

Problemy te mają podłoże historyczne. Podczas II wojny światowej miasto zostało w 80 proc. zniszczone, a w czasie zimnej wojny podzielone na dwie części. To wszystko spowodowało, że wielki przemysł rozwijał się w innych ośrodkach – głównie we Frankfurcie oraz miastach Bawarii.

“Seksowność” odnosiła się do tolerancji jego mieszkańców, rosnącego kosmopolityzmu, rozległej przestrzeni, która pozostawała do zagospodarowania, jej pociągającej estetycznie surowości, a także niskich kosztów zakwaterowania i życia. Efektem tego marketingowego strzału w dychę stał się dynamiczny rozwój berlińskiej populacji. Rocznie liczba mieszkańców powiększała się o 40 tysięcy. Berlin przyciągnął mnóstwo artystycznych dusz, a także stał się przystanią dla wielu start-upów technologicznych, by wymienić serwis streamingowy SoundCloud oraz największy portal zrzeszający społeczność akademicką ResearchGate.

Źródło zdjęcia: Unplash.com

Czy w efekcie pierwsza część sloganu się zdezaktualizowała? Niekoniecznie. Miasto wciąż ma problemy finansowe, a także infrastrukturalne. Symbolem nieudolności inwestycyjnej jest do tej pory nieukończona budowa lotniska Berlin-Brandenburg, którego otwarcie planowano na rok 2012… Ta porażka zresztą przyczyniła się do rezygnacji złotoustego Wowereita ze stanowiska.

W 2017 roku koloński Instytut Badań Ekonomicznych opublikował raport dotyczący tego, w jaki sposób usunięcie stolic z europejskich państw odcisnęłoby się na ich PKB per capita. Z obliczeń wyszło, że mieszkańcy Niemiec staliby się bogatsi o… 0,2 proc.

Berlin zatem okazuje się uciążliwym balastem dla dalszego rozwoju największej europejskiej gospodarki. Poniższa mapka stworzona przez jednego z użytkowników serwisu Reddit ilustruje dane z badań kolońskiego instytutu uzupełnione o informacje pochodzące z portalu Statista.

European Capital City x Economic Power from r/MapPorn

“Seksowność” Berlina przeszła pewną zmianę. Przestrzeń mieszkalna nieco się skurczyła, nastąpiła gentryfikacja centralnych dzielnic na wzór Londynu czy Nowego Jorku. Jednak dzięki zamrożeniu przez władze miejskie wysokości czynszów na pięć lat ceny najmu nieruchomości w porównaniu do innych europejskich metropolii wciąż są dość atrakcyjne. Bogate życie nocne nie wytraciło impetu. Język angielski jest na ulicy równie często spotykany co niemiecki. Nie można zatem stwierdzić, że Berlin zupełnie zatracił swój uwodzicielski wdzięk.

Źródło zdjęcia: Unplash.com

Potwierdza to wysoka ósma pozycja w rankingu GPCI (Global Power City Index) za rok 2019. Zestawienie to koncertuje się na magnetyzmie światowych metropolii, czyli “złożonych możliwościach przyciągania przez nie ludzi, kapitału oraz przedsiębiorstw z całego świata”. Pomiarowi podlegają takie czynniki jak gospodarka, badania i rozwój, interakcje kulturowe, żywotność, środowisko oraz przystępność.

Jak widać, siła miasta niejedno ma oblicze. Niewątpliwie “seksowność” do nich należy. Nie zawsze idzie ona jednak w parze z korzystnymi wskaźnikami ekonomicznymi, czego Berlin jest doskonałym przykładem.

Zdjęcie główne: Unplash.com
Tekst: Paweł Konar

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: