Czy nasze dzieci umrą?

Czy to możliwe, że już wkrótce zostanie wynaleziony cudowny lek, dzięki któremu będziemy żyć w nieskończoność?

Ludzie od zawsze chcieli uciec śmierci. Kamień filozoficzny, którego poszukiwali alchemicy, miał nie tylko zapewnić bogactwo, przemieniając metale nieszlachetne w złoto i srebro, ale także miał być bazą eliksiru życia, który zapewniał nieśmiertelność. I niejeden twierdził, że go znalazł – między innymi Edward Kelley, współpracownik Johna Dee i szarlatan. Gdyby jednak faktycznie mu się udało, z pewnością żyłby dłużej niż zaledwie 42 lata. To zresztą była mniej więcej oczekiwana długość życia w tamtym czasie na Wyspach Brytyjskich, skąd pochodził Kelley.

W ciągu następnych wieków oczekiwana długość życia wzrosła – ma to związek z poprawą jego warunków, rozwojem medycyny, wyższym poziomem higieny czy wynalezieniem szczepionek.

A także ze zmniejszoną śmiertelnością noworodków i małych dzieci (kiedyś oczekiwane długości życia były nawet dwie: jedna od narodzin, a druga od ukończenia 10, 15 czy 21 lat). Podczas gdy w Europie oczekiwana długość życia w 1800 roku wynosiła zaledwie 30 lat, 50 lat później było to już 36,5 roku, a w 1900 – 48 lat. W 1950 roku było to już 66 lat, czyli ponad dwa razy więcej niż 150 lat wcześniej. Obecnie w Polsce jest to ponad 78 i pół roku, choć istnieją też badania, które mówią, że pandemia skróciła oczekiwaną długość życia o 1,5 roku. W każdym razie żyjemy dziś znacznie dłużej. Ale to nam nie wystarczy, bo nawet naprawdę długie życie kończy się przecież śmiercią. A gdyby tak… pokonać śmierć? Okazuje się, że są tacy, którzy nad tym pracują.

Image

Yuval Noah Harari

pisarz, historyk i naukowiec

Ludzie zawsze pragnęli nieśmiertelności. Albo przynajmniej kolejnych 10 czy 20 lat w dobrym zdrowiu. Myśleli jednak, że to niemożliwe, a śmierć była postrzegana jako fenomen metafizyczny. Zakładano, że umieramy, bo Bóg tak postanowił, i nic nie da się z tym zrobić. Ale teraz to się zmieniło. […] Śmierć wciąż jest z pewnością bardzo skomplikowanym problemem, ale jedynie problemem technicznym. A nauka zakłada, że każdy techniczny problem ma techniczne rozwiązanie. Nie musimy już czekać na Jezusa, żeby pokonać śmierć. Paru geeków w laboratorium może się tym zająć. Śmierć była tradycyjnie zadaniem dla kapłanów i teologów, teraz przejmują to inżynierowie.

Pokonanie problemu śmierci to kwestia, która spędza sen z powiek Dolinie Krzemowej.

Firmy, które chcą pokonać śmierć

Najpoważniejsze kwestie, które stoją na drodze do wiecznego życia, to starzenie się oraz choroby związane z wiekiem. Przedsiębiorstwo Calico, które zostało założone w 2013 roku przez Google, ma wyeliminować te czynniki. Osobami, dzięki którym będzie to możliwe, jest Arthur Levinson, genetyk i biotechnolog, oraz prof. Cynthia Kenyon, której zainteresowania naukowe ogniskują się wokół problemu starzenia – dzięki modyfikacjom genetycznym udało jej się dwukrotnie wydłużyć życie nicieni. Spółka Calico jest jednak naprawdę tajemnicza i trudno powiedzieć, nad czym pracuje. Rok po powstaniu połączyła siły z firmą farmaceutyczną AbbVie, więc można się spodziewać, że w planach jest wypuszczenie jakichś przedłużających życie specyfików. W przypadku Calico najciekawsze są niewątpliwie powiązania z Google, które dowodzą, że pokonanie problemu śmierci to kwestia, która spędza sen z powiek Dolinie Krzemowej.

Podobnie ma się sprawa w przypadku firmy Longevica. – Według WHO do 2050 roku 2 miliardy ludzi będzie miało ponad 60 lat. Do 2026 roku sprzedaż usług i produktów dla tej grupy odbiorców wyniesie około 27 bilionów dolarów… Dla porównania, w 2019 roku było to tylko 17 bilionów dolarów – mówi CEO fimy, Aynar Abdrakhmanov. Aby ustalić, jakie substancje są najlepsze, firma prowadziła badania na myszach – wzięło w nich udział aż 20 tys. gryzoni, na których przetestowano ponad 1000 różnych leków. W ten sposób znaleziono 5 substancji, które wydłużyły życie myszy o 16-22 proc.: inulinę, kwas pentetowy, klofibrat, proscillaridin A i D-walinę. Już niedługo firma będzie produkować przeciwstarzeniowe leki, suplementy, a nawet produkty spożywcze z dodatkiem tych substancji.

Z kolei Human Longevity Inc., która współpracuje i z naukowcami, i z koncernami farmaceutycznymi, podpisała umowę z AstraZeneca, dzięki której będzie mogła przeanalizować aż 500 tys. próbek DNA pochodzących z badań klinicznych firmy. Kto wie, może dzięki tym analizom zbliży się do poznania sekretów nieśmiertelności. A gra jest naprawdę warta świeczki. Firma, której uda się pokonać starzenie jako pierwszej, otrzyma Palo Alto Longevity Prize wynoszącą aż milion dolarów.

Zdjęcie: Time.com

Wiele osób widzi nadzieję na wieczne życie w krionice.

Czy w przyszłości staniemy się maszynami?

Jednak to, o czym pisaliśmy powyżej, w porównaniu do pomysłów transhumanistów brzmi raczej konwencjonalnie. Transhumaniści sądzą, że człowieka da się zoptymalizować, parametry organizmu da się poprawić (biohacking), a technologia jest nam w stanie pomóc w przezwyciężeniu różnych ograniczeń ludzkiego ciała – także wydłużyć długość życia i pokonać śmierć. Aby stać się transczłowiekiem, potrzeba nie lada dyscypliny (tutaj zebraliśmy dla was 10 przykazań człowieka 3.0). A jak stać się transczłowiekiem, który nigdy nie umrze?

Może w tym pomóc kriogenika. Chyba każdy zna historię o tym, że Walt Disney został po śmierci zamrożony – gdy stan medycyny na to pozwoli, twórca imperium Myszki Miki miałby zostać przywrócony do życia. To tylko legenda, a Disney w rzeczywistości został skremowany, ale nie brakuje osób, które właśnie w krionice widzą nadzieję na wieczne życie. Jak to działa? Po śmierci ciało zostaje głęboko schłodzone i przechowywane jest w temperaturze ciekłego azotu (czyli aż -196 stopni Celsjusza). W przyszłości, gdy będzie to już możliwe, denat zostanie ożywiony z pomocą nauki. Brzmi absurdalnie, ale może jest w tym jakaś metoda? Raczej nie. ‘Naukowe podstawy całego przedsięwzięcia są znikome – właściwie nie istnieją. Obietnica krioniki jest czysto teoretyczna […]. Jest to do tego stopnia hipotetyczne, tak bardzo dalekie od wszystkiego, co w jakikolwiek sposób osiągalne, że ogół społeczności naukowej traktuje całą koncepcję jako niegodną nawet podjęcia jej obalenia. Nieliczni, którzy w ogóle się do niej odnoszą, czynią to z nieskrywaną pogardą’ – pisze Mark O’Connell w książce ‘Być maszyną’. Tymczasem chętnych nie brakuje, a ceny do niskich nie należą. W Alcor mieszczącym się w Arizonie działa ośrodek zajmujący się kriogeniką, który odwiedził O’Connell. Przebywa w nim ponad 100 osób, które czekają na zamrożenie. Koszty wahają się w zależności od tego, czy zamrożona została cała głowa, czy całe ciało – w pierwszym wypadku należy przygotować się na wydatek rzędu 80 tys. dolarów, a w drugim koszt wzrasta do 200 tys. osoby, które wybierają tańszą opcję, liczą na to, że w przyszłości ich świadomość zostanie przeniesiona do maszyny czy robota.

Istotną postacią w środowisku transhumanistów jest Ray Kurzweil, twórca pojęcia ‘osobliwość’. – To, co możemy zrobić z życiem – wchodzić w związki, być kreatywnym, zdobywać wiedzę – nadaje życiu sens. Nie potrzebujemy śmierci, aby nadać czasowi cel. Racjonalizujemy tę wielką tragedię i przekonujemy samych siebie, że śmierć jest błogosławieństwem, ale to tragedia. To głęboka utrata wiedzy i umiejętności, człowieczeństwa i relacji. Jest to utrata rzeczy, które nadają życiu znaczenie – mówi Kurzwei. Nic więc dziwnego, że ma on już plan na okoliczność swojego zgonu – zostanie zamrożony, oczywiście w Alcor. W takim stanie poczeka, aż będzie można przywrócić go do życia.

Podobne oczekiwania miał także Josh Bocanegra, współzałożyciel start-upu Humai. – Naszym ostatecznym celem jest przeniesienie ludzkiego mózgu do bionicznego ciała – mówi Bocanegra i szacuje, że będzie to możliwe za jakieś 30 lat. Start-up koncentrował się na stworzeniu aplikacji, która zachowywałaby się jak człowiek – dzięki temu możliwy byłby choćby wirtualny kontakt z naszymi bliskimi, którzy zmarli. Warto jednak podkreślić, że Bocanegra nie jest ani specjalistą od robotyki, ani od sztucznej inteligencji – jest po prostu przedsiębiorcą. I może dlatego, choć w 2015 roku mówił, że apka jest już w 40 proc. gotowa, dziś po Humai ślad zaginął, a Bocanegra rozpoczął współpracę z przemysłem muzycznym.

Zdjęcie: Alcor

Nasze dzieci pewnie będą żyć dłużej niż my. Ale czy tak długo jak biblijny Matuzalem?

Co na to naukowcy?

Naukowcy przejęli rolę niegdysiejszych alchemików, pracując nad sposobami, które sprawią, że będziemy żyć w nieskończoność. Niektóre z nich brzmią równie fantastycznie jak odkrycie kamienia filozoficznego. Aubrey de Grey, brytyjski gerontolog biomedyczny, przewodzi SENS Research Foundation – organizacji, której zadaniem jest opracowanie terapii pozwalających wygrać ze śmiercią. Szacuje on, że w ciągu najbliższych 15 lat naukowcom uda się zapanować nad starzeniem i ma nadzieję, że dzięki działaniom organizacji SENS długość życia ludzi będzie nawet czterocyfrowa. Aby było to możliwe, należy zapobiec się uszkadzaniu komórek, które wywołane jest starzeniem. Dlatego badania SENS skupiają się na 7 kategoriach z tym związanych, m.in. utracie komórek, mutacjach mitochondrialnych czy usztywnianiu macierzy międzykomórkowej. – Wszystko polega na przywracaniu molekularnej i komórkowej struktury ciała do stanu, w jakim była wcześniej w dorosłości. Sprowadza się to w dużej mierze do naprawiania różnego rodzaju szkód, które ciało wyrządza sobie od momentu narodzin, jako skutek uboczny normalnego użytkowania – mówi de Grey.

Z kolei amerykański genetyk molekularny Bill Andrews jest zdania, że dla pokonania śmierci kluczowe są telomery, czyli końcowe fragmenty chromosomów, które skracają się wraz z wiekiem. Jeśli udałoby się zapobiec skracaniu telomerów, wygrałoby się też ze starzeniem. – Nie mogę powiedzieć, że skracanie telomerów jest jedyną przyczyną starzenia się, ale odgrywa ono ogromną rolę – mówi naukowiec. Problem w tym, że wielokrotnie sprawdzano, czy telomery rzeczywiście mają związek z naszym wiekiem i stanem zdrowia – choćby w badaniu z 2019 roku, w którym wzięło udział aż 261 tys. osób. I okazało się, że korelacja nie istnieje. Po co więc to całe gadanie o telomerach. Pewnie, jak to często bywa, chodzi o pieniądze. Zwłaszcza że dwa lata temu firma Libella Gene Therapeutics, z którą związany jest Andrews, szukała chętnych do udziału w próbnych badaniach odmładzających. Każdy z ochotników za udział w nich miałby zapłacić… milion dolarów.

Mamy też dla was polski akcent. Prof. Włodzisław Duch z Laboratorium Neurokognitywnego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu jest zdania, że pomogłyby w tym syntetyczne narządy. – Jestem w stanie sobie wyobrazić w dłuższej skali czasowej wymienianie poszczególnych fragmentów mózgu na części elektroniczne przy zachowaniu przez człowieka własnej świadomości – mówi naukowiec. Jednak jeśli chodzi o osiągnięcie przez ludzi nieśmiertelności, profesor jest sceptyczny. I trudno mu się dziwić. Choć wygląda na to, że w najbliższych latach rynek zaleją przeciwstarzeniowe leki i suplementy, na horyzoncie nie majaczą się póki co konkretniejsze badania. Wszystko wskazuje na to, że nasze dzieci będą żyć dłużej niż my. Ale czy będą żyć wiecznie? Choć przytoczeni powyżej naukowcy i innowatorzy dwoją się i troją, by pokazać, że będzie to możliwe już w najbliższej przyszłości, póki co są to tylko przechwałki.

Zdjęcie: Wikipedia.org
Tekst: NS

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook