Głos Europy na Kapitolu

Prezydent Francji wyartykułował podczas wizyty w USA doktrynę swoich rządów.
.get_the_title().

Prezydent Francji, Emmanuel Macron, odbył wizytę w Stanach Zjednoczonych, gdzie spotkał się z Donaldem Trumpem i kongresmenami. Ideologiczne różnice pomiędzy przywódcami występują na tak wielu polach, że można było się spodziewać przysłoniętego etykietą i dyplomatycznymi sztuczkami (wspólne sadzenie drzewa) festiwalu wielu drobnych prztyczków i złośliwości. I o ile Trump się do takich posunął – chociażby strzepując łupież z marynarki francuskiego gościa („Make your jacket great again”?), mało kto zakładał chyba, że Macron, po odbębnieniu z życzliwą miną licznych, często uciążliwych small talków, z taką odwagą zdecyduje się wystąpić na Kapitolu. Wygłoszone w języku angielskim przemówienie wprost godziło w dominującą w tej chwili w USA retorykę. Oto 5 cytatów, które najbardziej zapadły nam w pamięć.

1. Nie podzielam fascynacji nowymi silnymi mocarstwami, porzucaniem wolności i iluzją nacjonalizmu. Możemy wybrać izolacjonizm, wycofanie i nacjonalizm – jest taka opcja. Może być ona dla nas kusząca jako tymczasowe lekarstwo na nasze lęki. Jednak zamknięcie drzwi na świat nie powstrzyma jego ewolucji.

Chyba najczęściej przytaczane słowa z całego przemówienia. Wydźwięk jest jasny: powinniśmy się łączyć, a nie dzielić, zaś nienawiść zastępować życzliwością i wzajemnym zrozumieniem. W innym wypadku sytuacja może kiedyś wymknąć się spod kontroli.

2. To prawda, że to porozumienie [z Iranem – przyp. red.] nie uwzględnia wszystkich obaw, w tym tych bardzo ważnych. Jednak nie powinniśmy go porzucać, nie mając czegoś solidnego w zanadrzu. Takie jest moje stanowisko.

Umowa z Iranem zakłada, że w przypadku wycofania nakładanych na niego sankcji, kraj ze stolicą w Teheranie ograniczy swój program jądrowy. Wypowiedź Macrona bezpośrednio odnosi się zaś do słów Trumpa, który porozumienie nazwał ostatnio fatalnym i zażądał, by do 12 maja dokonano w nim niezbędnych poprawek. Jeśli nie – zagroził, co można wręcz odbierać jako ultimatum, że Iran ponownie odczuje sankcje.

3. Niezależnie od tego, jaka będzie decyzja Stanów Zjednoczonych, nie oddamy pola do działania krajom zbójeckim. (…) Iran nigdy nie może posiadać broni jądrowej. Nie teraz. Nie za pięć lat. Nie za 10 lat. Nigdy.

Macron w tym przypadku zagrał bardzo ostro i zasygnalizował, że w razie konieczności Francja zgodnie ze swoim (i europejskim) interesem może podjąć działania niezależnie od zgody „globalnego szeryfa”. Na szczęście w innym aspekcie przemówienia podkreślał, że nigdy więcej nie powinniśmy już dopuścić do wojny na Bliskim Wschodzie. Jakie następstwa miała ingerencja „bloku zachodniego” w tym regionie w ostatnich dekadach nie trzeba chyba przypominać.

4. Powinniśmy wspólnie dzielić się odpowiedzialnością za wyzwania dotyczące bezpieczeństwa oraz gospodarki. Żyjemy w czasach gniewu i strachu, ale te uczucia niczego nie budują.

Tu również, jak w przypadku punktu pierwszego, komentarz zbędny.

5. Nie ma żadnej „planety b”. (…) Pozwólcie nam współpracować, żebyśmy mogli ponownie uczynić naszą planetę wielką. Jestem pewien, że któregoś dnia Stany Zjednoczone powrócą i dołączą do porozumienia paryskiego.

Ta parafraza hasła Trumpa z kampanii wyborczej („Make America great again”) dotyczy oczywiście odstąpienia przez USA od globalnej współpracy na rzecz ochrony klimatu i zapobiegania jego niekorzystnym zmianom przez określone regulacje. Owacje w Kongresie pokazały, że odważne wystąpienie Macrona zostało docenione.

Tekst: WM
Źródła: vox.com, thejournal.ie, wprost.pl, wyborcza.pl, rmf24.pl

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: