Nowa odsłona slow life: downspeeding

Tylko spokój nas uratuje.
.get_the_title().

Okazuje się, że multitasking nie istnieje. To nie wielozadaniowość, a rozproszenie. Chcemy robić wiele (naraz), a w konsekwencji nie robimy nic. Bo kluczem do sukcesu w najdrobniejszej nawet sprawie jest okazanie szacunku, a więc poświęcenie czasu i uwagi. Istotnym krokiem w odzyskaniu tych zasobów, które obecnie zdają się być towarem deficytowym, jest krok w kierunku eliminacji.

Kiedy zaczniemy odejmować, nagle okaże się, że bez wielu spraw możemy się obejść, a świat się nie zawali.

Obszarem, który należałoby uporządkować, jest bez wątpienia świat wirtualny. Internetowi złodzieje czasu kradną nam również energię i motywację. Nieustanne porównywanie swoich dokonań, umiejętności czy prezencji do innych, łatwo zafundować nam może spore dawki frustracji. Tylko spokój może nas uratować, a żeby choć odrobinę się do niego zbliżyć, przede wszystkim należy zwolnić.

Grafika / Fleck Jay

W coachingowym świecie od lat króluje slow life, wywodzący się z ruchu Slow Food, który powstał we Włoszech w wyniku buntu przeciwko coraz szybciej rozwijającym się sieciom fastfoodowym. Następcą filozofii slow jest downspeeding (zwolnienie) – coraz bardziej popularny na Zachodzie trend, którego głównym założeniem jest wycofywanie się z nadaktywności na rzecz koncentracji na tym, co istotne i wartościowe. To zatem odrzucenie materializmu i konsumpcjonizmu, a także wszelkich aktywności w formie instant i last minute, a zatem takich, które maksymalnie redukują czas potrzebny do realizacji danej czynności.

Życie to proces, więc każda droga na skróty finalnie wyprowadzi nas w pole.

W filozofii downspeeding istotna jest zatem pochwała powolności, rozumiana jako delektowanie się życiem, które jest tu i teraz. W przerwie na kawę, w robieniu zakupów, w pieszym powrocie do domu. Powolność to świadomość tego, co robimy, a w konsekwencji szerszy kąt widzenia. Wyłączenie autopilota na rzecz przeżywania chwili obecnej. Downspeeding wiąże się też więc z uważnością, otwartością na otoczenie oraz wsłuchaniem się w siebie i swoją intuicję.

Grafika / Rachel Szo

Kluczowym aspektem jest tu postawienie na piedestale jakości, nie ilości.

Australijska pielęgniarka Bronnie Ware w swojej książce “The top five regrets of the dying” opisuje 5 rzeczy, których przed śmiercią jej pacjenci żałowali najczęściej. Wśród nich znalazło się: „Żałuję, że nie miałem odwagi żyć jak chciałem, tylko żyłem tak, jak chcieli inni”, „Żałuję, że pracowałem tak ciężko” oraz „Żałuję, że nie pozwoliłem sobie na bycie szczęśliwszym”. Postęp cywilizacyjny pozwolił nam uwierzyć, że jesteśmy nieśmiertelni, przez co przestaliśmy dostrzegać kruchość ludzkiego istnienia. Nawet pandemia stała się dla niektórych jedynie irytującym problemem do przeczekania lub wyleczenia. Z niecierpliwością czekamy na magiczną pigułkę, która odda nam pozorny dobrobyt i komfort życia. Z jednej strony forsujemy samych siebie, myśląc: “kiedyś odpocznę”, z drugiej zdajemy się brać udział w wyścigu z własną śmiercią, za wszelką cenę odhaczając kolejne punkty z listy rzeczy do zrobienia.

Grafika / https://gohighbrow.com/

Niestety w Polsce trudno o szybką i sprawną adaptację downspeedingu z powodu wysokich kosztów jakościowego życia. Mimo że nasz naród jest przeszkolony z radzenia sobie w trudnych warunkach i ma umiejętność robienia czegoś z niczego (czasy PRL-u nauczyły nas wielu sztuczek), ta praktyka sprawdzić się może w niewielu aspektach slow. Biznes-manufaktura to nadal luksus, na który obecnie mogą pozwolić sobie nieliczni. Konsumpcja zjada kreatywność i trudno utrzymać się na powierzchni. Popularny w ostatnich latach portal rezerwacyjny z klimatycznymi pensjonatami i domami wakacyjnymi Slowhop to również miejsce dla bogatszych.

Pogoń za pieniądzem w imię niekoniecznie luksusu, a godnego życia, utrudnia również kolejny aspekt slow – relacje, które opierają się przede wszystkim na poświęcaniu sobie czasu.

To kluczowy aspekt w budowaniu relacji zarówno z partnerem, rodziną, przyjaciółmi, jak i z samym sobą, a zdrowe relacje to zdrowy umysł i zdrowe ciało. Warto jednak zwolnić na miarę własnych możliwości. Z pewnością odnajdziemy takie obszary, a kiedy zyskamy spokój i równowagę w jednym z nim, jest spora szansa, że za sprawą prawa przyciągania zyskamy je w kolejnych.

Zdjęcie główne: Manshen Lo
Tekst: Kaja Kurczuk

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook