Powstał zestaw do VR, który zabija człowieka, gdy ten umrze w grze

Stworzył go nie byle kto, bo twórca headsetu Oculus Palmer Luckey.
.get_the_title().

Kojarzycie japońską serię ‘Sword Art Online’, w której gracze w przypadku śmierci w wirtualnej rzeczywistości umierali również w realnym świecie? Ta dystopijna wizja właśnie się zmaterializowała! A przynajmniej… teoretycznie.

Twórca headsetu Oculus Palmer Luckey, który ma również ogromne doświadczenie w branży zbrojeniowej (m.in. firma Anduril), zaprojektował wersję urządzenia, która zabije gracza w przypadku gdy ten straci życie w grze.

Brzmi jak wariactwo? Nie dla autora, który tłumaczy to jako swoisty hołd dla wspomnianego SAO, zaś poczucie ciągłego zagrożenia i nieodwracalnych konsekwencji widzi jako czynnik, który znacząco zmotywowałby użytkowników do potraktowania cyfrowego uniwersum na poważnie. Oczywiście póki co nikt sprzętu nie przetestował (włącznie z twórcą), ale już sam fakt, że, ot tak, został zaprojektowany może budzić duży niepokój (i radość u wszelkich wyrafinowanych oprawców).

Mechanika działania urządzenia opiera się na podłączonych do niego trzech ładunkach wybuchowych, usytuowanych nad ekranem. Są one skierowane bezpośrednio na przodomózgowie gracza.

W przypadku, gdy rozgrywka nie przebiegłaby po jego myśli, sprzęt zostanie o tym poinformowany poprzez odpowiedni impuls i, w założeniu, rozsadzi głowę użytkownika na kawałeczki. Prawda, że milutko?

Podekscytowanych miłośników adrenaliny uspokajamy, że Palmer Luckey podkreślił, że na ten moment morderczy hełm VR to raczej bardziej oddające ducha czasów dzieło sztuki, mające sprowokować do myślenia o niezagospodarowanych przestrzeniach w eksploracji wirtualnego świata, niż realny przedmiot użytkowy. Dodał jednak, że według niego jego projekt z pewnością nie będzie w tym duchu ostatnim. Oby jednak był.

Tekst: WM
Źródło zdjęcia głównego: Road to VR

FUTOPIA