Tak wyglądają domy Chińczyków, którzy odmówili deweloperom rozbiórki

'Nail houses' – tak w Chinach nazywa się domy tych, którzy pokrzyżowali plany deweloperom i nie zgodzili się na rozbiórkę.
.get_the_title().

Dom stojący na środku wielopasmowej autostrady nie jest w Chinach tak rzadkim widokiem, jak mogłoby się wydawać. Chińscy deweloperzy nazywają takie domy ‘nail houses’ – należą one do osób, które pokrzyżowały plany dewelopera i odmówiły przyjęcia rekompensaty finansowej w zamian za wyburzenie budynku. Określenie ‘nail house’ (‘dom-gwóźdź’) pochodzi od powiedzenia ‘uparty gwóźdź’, czyli taki, którego nie da się wbić. Wielu Chińczyków nie zgadza się na sprzedaż domu i odmawia przeprowadzki.

Mimo trwającej wokół budowy lokatorzy mieszkają w swoim domu i czekają aż deweloper zaproponuje im satysfakcjonującą cenę.

W komunistycznych Chinach wszystkie nieruchomości należały do państwa. Jeśli budynek stał na przeszkodzie rozwijaniu innej inwestycji, lokatorów po prostu się przesiedlało. Obecnie prywatna własność nieruchomości jest w Chinach powszechna.

Wprowadzone kilka lat temu przepisy wymagają dodatkowo tego, aby lokatorzy wyrazili zgodę na eksmisję i zezwalają lokatorom na przyjęcie od dewelopera rekompensaty finansowej.

Problem w tym, że deweloper często oferuje relatywnie niewielkie kwoty – wielu Chińczyków skarży się, że nie wystarczają one na zastępcze mieszkanie. Wobec tego najbardziej wytrwali Chińczycy decydują się na szantaż i nie sprzedają swojego domu – tak właśnie dochodzi do powstawania ‘nail houses’. Jednak gdy dom stoi na środku budowanej właśnie autostrady deweloper nie ma wyjścia i jest zmuszony iść na ustępstwa. Niekiedy do ugody finansowej nie dochodzi – wtedy ‘nail house’ staje się na przykład jedynym wyróżniającym się domem pośród osiedla pełnego luksusowych apartamentowców.

FUTOPIA