W 2019 roku w Oslo nie zginął ŻADEN rowerzysta ani pieszy

Statystyki jasno pokazują, że regulacje wprowadzane przez norweskie władze przynoszą wymierne efekty.
.get_the_title().

Oslo zamieszkuje w tej chwili ok. 673 tys. osób. To zbliżony wynik do liczby mieszkańców Waszyngtonu, a także, z bardziej swojskich przykładów, Wrocławia i Łodzi. Czy wyobrażacie sobie, by w tak dużych miastach możliwe było zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim przechodniom i cyklistom?

Jak się okazuje, regulacje wdrożone w Oslo sprawiły, że w 2019 roku w stolicy Norwegii nie doszło na drogach i chodnikach do żadnego wypadku śmiertelnego z udziałem rowerzystów i pieszych!

Jedyną ofiarą zdarzenia drogowego w ciągu ostatnich 12 miesięcy był kierowca, którego samochód z impetem uderzył w barierki przy dworcu kolejowym. A przecież jeszcze w 1975 roku takich smutnych i bezsensownych śmierci było w stolicy Norwegii aż 41, by następnie przez dekady licznik utrzymywał się wśród liczb dwucyfrowych.

Na czym polega (oryginalnie szwedzki) program „Vision Zero” w wydaniu norweskim? Przede wszystkim na zyskującym dziś globalnie coraz większą popularność postulacie minimalizowania obecności samochodów w przestrzeni miejskiej. Szczególny nacisk (zwłaszcza w ciągu ostatnich pięciu lat) położono w tym zakresie w Oslo na centrum, które stało się praktycznie wolne od samochodów. W przypadku konieczności dostania się tam autem, pobierana jest opłata za zagęszczenie ruchu drogowego, co zniechęca wielu kierowców. Ponadto na wiele niegdyś kluczowych dróg nie można już wjeżdżać, zaś przydrożne parkingi zastąpiono ścieżkami rowerowymi. Obrazowy przykład tego, jak prezentowało się Oslo przed zmianami, a jak wygląda to dziś, możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu:

fot. curbed.com

Inna budująca statystyka dotyczy braku śmiertelnych wypadków z udziałem dzieci na terenie całego kraju.

W Norwegii program „Vision Zero” wdrażany jest kompleksowo. Efekt? Ani jedno dziecko poniżej 15 roku życia nie zginęło w wyniku zdarzenia drogowego w całym 2019 roku. Wynik jest naprawdę imponujący, bo przecież Norwegię zamieszkuje ok. 5,3 mln ludzi. Według specjalistów, jedną z przyczyn sukcesu stanowi ingerencja przez władze w tereny okołoszkolne, tak by młodzież była pod ochroną, a także zamykanie wielu dróg na czas godzin lekcyjnych. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych (oczywiście mając w głowie świadomość skali) co roku na drogach ginie ok. 4000 najmłodszych. Nic dziwnego, że amerykańskie miasta coraz szerzej inspirują się modelem „Vision Zero”, zwłaszcza że w 2019 roku wzrost w liczbie śmiertelnych wypadków zanotowano np. w Nowym Jorku, Los Angeles czy San Francisco. Kolejne pomysły na ochronę pieszych i rowerzystów wdrażane są regularnie w europejskich miastach, m.in. w Paryżu, Berlinie, Londynie, Sztokholmie, Kopenhadze czy Helsinkach. Wracając zaś do Norwegii – mimo wyraźnego sukcesu Anders Hartmann, odpowiedzialny między innymi za wprowadzanie rozwiązań dla przechodniów i cyklistów, zwrócił w swoim tweecie uwagę, że prawdziwym osiągnięciem będzie nie tylko zero wypadków śmiertelnych, ale też absolutny brak urazów i poważnych kontuzji.

Trzymamy kciuki! Wyobrażacie sobie, by model z Oslo na szerszą skalę zaistniał też w polskich miastach?

Tekst: WM

Banner Image Banner Image
AdvertisementAdvertisement
AdvertisementAdvertisement
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: