W Chinach istnieje zoo, w którym to ludzie, a nie zwierzęta, są zamykani w klatkach

Lehe Ledu Wildlife ZOO istnieje w Chinach już od kilku lat, warto jednak przypomnieć o tym koncepcie. Zwłaszcza w świetle powtarzających się przypadków, gdzie przez głupotę odwiedzających jest narażane życie i zdrowie zwierząt.
.get_the_title().

Ciężko jest znaleźć jakiekolwiek plusy istnienia zoo. Wielu z nas zasmuca, wkurza i bulwersuje widok zwierząt w ogrodach zoologicznych – i tych zabranych ze sewgo środowiska naturalnego, i tych, które urodziły się już w tym sztucznym i nigdy nie będą miały okazji żyć na wolności.

Z drugiej jednak strony wciąż nie brakuje chętnych do odwiedzania ogrodów zoologicznych. Ludzi przyciąga tam ciekawość, chęć rozrywki, a ostatnimi czasy również pragnienie zrobienia spektakularnych selfies.

CEN za DailyMail.co.uk

Raczej nie zanosi się więc na to, aby w najbliższej przyszłości zoo miałyby istnieć. Trochę pocieszający może być wobec tego fakt, że w Lehe Ledu Wildlife ZOO w Chinach to turyści mogą poczuć się jak przysłowiowe małpki w zoo.

Ludzie umieszczani są w znajdującej się na pace ciężarówki klatce, podczas gdy dzikie zwierzęta – w tym wypadku głównie tygrysy i niedźwiedzie – przechadzają się po terenie ogrodu nieograniczone żadnymi wybiegami czy klatkami.

Oczywiście nie ma co się łudzić, że takie rozwiązanie zostało stworzone jedynie z myślą o zwierzętach. To nietuzinkowe zoo jest niemałą atrakcją dla żądnych wrażeń odwiedzających. Pracownicy dbają o to, by zapewnić im niezapomniane emocje, czyli zagwarantować możliwość przyjrzenia się dzikim zwierzętom z bliska. Żeby mieć pewność, że podczas przejazdu turystów wszystkie tygrysy i niedźwiedzie nie będą akurat gdzieś w oddali drzemać w gąszczu drzew, do klatek przymocowywane jest surowe mięso. Drapieżników nie trzeba dwa razy zapraszać na taką ucztę. Nie odstępują ciężarówki na krok, a gdy rzucają się na klatkę w celu pożarcia przygotowanego dla nich poczęstunku, zapewniają niezły skok adrenaliny znajdującym się w środku osobom.

CEN za DailyMail.co.uk

Co odważniejsi turyści mają nawet możliwość podania zwierzętom przygotowanych dla nich smakołyków przez niewielkie otwory w siatce. Oczywiście ważne jest, by pasażerowie przez cały czas zachowywali należytą uwagę i pamiętali o tym, że mają do czynienia z drapieżnikami. – Chcemy zapewnić odwiedzającym prawdziwy dreszczyk emocji, ale oczywiście bez narażania ich na jakiekolwiek ryzyko – komentuje rzecznik prasowy zoo, Chiang Liang. – Goście są poinstruowani, by przez cały przejazd trzymać ręce i palce w klatce, bo zwierzęta mogą je łatwo uznać za swoje śniadanie.

Trzymanie odwiedzających w zamknięciu powinno chyba stać się normą w każdym ogrodzie zoologicznym, biorąc pod uwagę przypadki z ostatnich lat, gdzie ludzie przez swoje bezmyślne zachowanie narażali nie tylko siebie, ale i zwierzęta.

Ponad 2 lata temu głośno było o zastrzeleniu przez pracowników amerykańskiego zoo 17-letniego goryla Harambe po tym, jak na jego wybieg przez nieuwagę rodziców dostał się 4-letni chłopiec.

Liczne są również incydenty, gdy turyści kierowani chęcią zrobienia sobie świetnego selfie ze zwierzakiem, łamią obowiązujące tam reguły. Niestety, każda taka sytuacja generuje zagrożenie i może skończyć się bardzo źle. A najlepiej byłoby po prostu zamknąć wszystkie ogrody zoologiczne – zwierzęta przywrócić do ich naturalnych środowisk, a ludziom przypomnieć o kanale National Geographic.

Źródło zdjęć użytych w tekście: CEN za DailyMail.co.uk
Tekst: Kinga Dembińska

FUTOPIA