W Gdańsku odbyła się manifestacja przeciwko ONR. “Ruchy faszystowskie należy tłumić w zarodku”

Głośny marsz nacjonalistów z zeszłego tygodnia pod hasłem "Polska dla Polaków", napotkał silny odpór.
.get_the_title().

14 kwietnia w Gdańsku ONR (Obóz Narodowo-Radykalny) świętował 84. rocznicę powstania. Z tej okazji przez miasto w oficjalnym marszu przeszło kilkuset sympatyków organizacji. Urozmaicana nacjonalistycznymi okrzykami trasa („Ani Unia, ani NATO, Polska tylko dla Polaków” czy „Znajdzie się kij na lewacki ryj”) wiodła od sali BHP w Stoczni Gdańskiej, czyli tam, gdzie w 1980 roku podpisano Porozumienia Sierpniowe, pod Dwór Artusa.

Dzień po przemarszu ONR-u, emocjonalne oświadczenie wystosował prezydent Gdańska, Paweł Adamowicz, który ponadto w środę złożył do ministra sprawiedliwości wniosek o delegalizację ONR-u:

W ramach odpowiedzi na ksenofobiczną demonstrację, w ubiegłą sobotę, 21 kwietnia, pod fontanną Neptuna odbyła się zorganizowana przez Adamowicza manifestacja pod hasłem „Demokratyczny Gdańsk mówi nie dla nacjonalizmu i faszyzmu”.

Manifestacja, na którą przybyło ok. 1,5 tysiąca osób.

W jej trakcie podkreślano wartości płynące z życia we wspólnocie, bycia razem i otwartości na innych. Przemowy wygłosili między innymi Bogdan Borusewicz, Henryka Krzywonos czy ocalała z Holokaustu, 96-letnia polska Żydówka – Magdalena Wyszyńska, której wypowiedź była najbardziej przejmująca.

Nie było właściwej reakcji na faszystowskie incydenty w naszym kraju. Jako przykład można podać obchody urodzin Hitlera. Ideologia faszystowska powinna być bezwzględnie, w jakiejkolwiek formie zakazana. Wszelkie ruchy faszystowskie należy tłumić w zarodku, gdyż prowadzą do zagłady i nienawiści między ludźmi.

Wtórowała jej Henryka Krzywonos:

Faszyści w sali BHP to była zbrodnia. Faszyści weszli do Gdańska, a nasz rząd na to przyzwala. Oni już się nie chowają, oni chodzą po ulicach.

Pojawiają się też oczywiście głosy zarzucające prezydentowi Gdańska, że pod przykrywką walki z nacjonalizmem rozpoczął usłaną pięknymi hasłami o wzajemnym szacunku kampanię wyborczą. I nawet jeśli jest w tym dużo prawdy, umówmy się, takich przygód i spontanicznych zderzeń z artykułowaną wprost nienawiścią chyba nikt z nas na ulicach polskich miast nie chce doświadczać.

Tekst: WM
Źródło: trójmiasto.pl
Zdjęcie główne: Dominik Paszliński / gdansk.pl

FUTOPIA