Jeździliśmy sportową wersją BMW i3 od innogy go!

Carsharingowa flota innogy go! powiększyła się o 30 egzemplarzy BMW i3s, czyli sportowych wersji elektryków, które są już nam znane z warszawskich ulic. Możliwość wypożyczenia i3s to rodzaj bonusu dla aktywnych użytkowników aplikacji. My skorzystaliśmy już ze swojej szansy i sprawdziliśmy jak jeździ mocniejsza odmiana!
.get_the_title().

Z usługą innogy go! oraz podstawowym modelem BMW i3 zapoznaliśmy się już jakiś czas temu, a nasze wrażenia opisaliśmy dla Was w artykule, który możecie przeczytać tutaj. Użytkując elektryczne auta do transportu miejskiego po pewnym czasie odblokowaliśmy możliwość wypożyczenia usportowionej odmiany. We flocie liczącej łącznie 500 pojazdów model i3s to opcja ekskluzywna i rzadko występująca. Jeśli akurat żaden z nich nie znajduje się w okolicy, to warto go trochę poszukać, albo poczekać na swoją okazję, bo wrażenia z jazdy są świetne!

Opcja dostępu do “eski” pojawiła mi się w aplikacji po przekroczeniu 100 minut jazdy podstawowymi modelami, nie wliczając w to czasu spędzonego na postoju.

Alternatywnie możliwość wypożyczenia sportowej wersji uaktywnia się również po zrealizowaniu jednego najmu dobowego odmiany podstawowej. Ograniczony dostęp do i3s to nie tylko rodzaj nagrody dla lojalnych użytkowników, ale wynika też z troski o ich bezpieczeństwo. Firmie zależy, aby klienci przeszli całą drogę wynajmu po kolei, więc możliwość przejażdżki sportową wersją uzyskują dopiero wtedy, gdy w określonym wymiarze zapoznają się z bazowym BMW i3.

Mocniejsze i-trójki od innogy wyróżniają się czerwonym, metalizowanym lakierem. W tej konfiguracji kolorystycznej “nerki” na przedniej klapie, a także listwy na progach są srebrne, w odróżnieniu od wersji podstawowej, w której mają odcień niebieski. Dzięki większym, 20-calowym felgom o innym wzorze cały samochód prezentuje się jeszcze bardziej atrakcyjnie. Na aucie brak jest jakichkolwiek informacji, że można go wypożyczyć za pośrednictwem aplikacji.

W przypadku i3s zdecydowano się na subtelne naklejki brandingowe. Tylko spostrzegawcze oko dostrzeże, że jest to samochód wypożyczony w ramach carsharingu.

Zmiany wewnątrz można określić jako kosmetyczne. Miłymi dla oczu akcentami są niebieskie pasy bezpieczeństwa i wykończenie deski rozdzielczej drewnem eukaliptusowym. System multimedialny ma kilka dodatkowych funkcjonalności, jak na przykład nawigacja. Do trybów jazdy dodano ten sportowy, a cała reszta nie odbiega od podstawowej odmiany i3. Dokładnie taka sama jest obsługa obydwu samochodów. Na czym zatem polega cała zabawa? Elektryczna jednostka wersji sportowej generuje 184 KM i 270 Nm, czyli o 14 KM i 20 Nm więcej. Dzięki temu o 0,4 sekundy lepiej przyspiesza do 100 km/h. Czas 6,9 sekundy robi wrażenie, ale kto jechał i3, ten wie, że nawet wersja podstawowa przy gwałtownym przyspieszaniu wciska w fotel. Prędkość maksymalna została nieznacznie podniesiona i według danych technicznych wynosi 160 km/h.

Różnice w osiągach nie są wielkie, ale sportowa wersja lepiej się prowadzi, bo ma szersze opony i obniżone zawieszenie, a więc niżej osadzony środek ciężkości.

Poza tym i3s zachowuje wszelkie zalety samochodów z elektrycznym napędem, jak na przykład możliwość legalnej jazdy buspasami.

Ile kosztuje przyjemność podróżowania BMW i3s? 1,49 zł za minutę jazdy i 0,19 zł za minutę postoju, a cena zawiera już opłatę za przejechane kilometry, parkowanie i ubezpieczenie. Ładowanie baterii nie jest zmartwieniem użytkownika, o ile nie zdecyduje się na wynajem dobowy, który kosztuje 299 zł/24 h. Na życzenie innogy udostępnia kabel do ładowania, więc można na przykład zaplanować dłuższą trasę, ale ewentualne koszty związane z ładowaniem ponosi użytkownik.

Sportowa wersja BMW i3 ma bardziej wydajną baterię i trochę większy zasięg, więc jest dobrym wyborem na wycieczkę za miasto. Sprawdziliśmy to!

Podczas niedzielnej przejażdżki z Dominiką odwiedziliśmy kilka fajnych miejsc niedaleko Warszawy. Ile kilometrów pokonaliśmy na w pełni naładowanej baterii? Zaskakująco dużo, ale o tym opowiemy Wam w kolejnym materiale, w którym podsuniemy parę pomysłów na weekendowe city break. Wszyscy, którzy oglądali stories @fpiec wiedzą, że świetnie się bawiliśmy!

Tekst i zdjęcia: Krystian Kaleta

MOTO