Czy Mercedes również oszukiwał w sprawie emisji spalin?

Kolejna niemiecka marka na cenzurowanym.
.get_the_title().

Niemiecka motoryzacja nie ma ostatnio najlepszej prasy. O ile pod względem zastosowanych rozwiązań ciężko niemieckim autom coś zarzucić, o tyle postawa etyczna producentów budzi spore wątpliwości. Symbolem jest oczywiście Volkswagen, którego nielegalne praktyki związane z emisją spalin doprowadziły do ogromnego skandalu wizerunkowego oraz sporych strat finansowych.

Trzeba bowiem zdawać sobie sprawę, że to właśnie ekologia jest główną determinantą rozwoju współczesnej motoryzacji.

W rezultacie jakiekolwiek oszustwa związane z testowaniem emisji spalin mają niewiele wspólnego z fair play, zarówno wobec kupujących auta, jak i konkurencji.

Okazuje się, że marka z Wolfsburga nie była jedyną czarną owcą. Podobnych działań dopuszczał się również Mercedes.

Analiza korespondencji niemieckich inżynierów pokazuje, że firma z pełną świadomością oszukiwała podczas testów emisji spalin.

Możliwe było do dzięki zastosowaniu nielegalnego oprogramowania. Pierwsza funkcja, nazywana “Slipguard” wykrywała, czy samochód jest na stanowisku testowym i korygowała czystość spalin. System “Bit 15” wpływał zaś na ilość czynnika AdBlue, który także związany jest z redukcją zanieczyszczeń. Co ciekawe, sami pracownicy Mercedesa zastanawiali się nad legalnością tego typu rozwiązań.

Niemiecka firma przyjęła klasyczną linię obrony. Rzecznik prasowy Mercedesa stwierdził, że dokumenty zostały wybrane “selektywnie”, a ich ujawnienie ma zaszkodzić firmie i 290 tysiącom jej pracowników.

MOTO