Przecięty kabel sprawił, że cały kraj stracił dostęp do internetu. Czy jest to możliwe w Polsce?

Tytułowa sprawa dotyczy Mauretanii, ale jeden z ekspertów zabrał głos, oceniając, czy podobna sytuacja mogłaby mieć miejsce w Europie – groziłoby to ogromnym paraliżem nie tylko instytucji.
.get_the_title().

W masowej wyobraźni obecnych jest wiele apokaliptycznych wizji związanych z nagłą, spowodowaną niespodziewanym kataklizmem – od klęsk żywiołowych po generujące zakłócenia wybuchy na słońcu – utratą dostępu do internetu, a nawet energii elektrycznej. Czy jednak także ze znacznie bardziej błahych powodów cały kraj może w XXI wieku ot tak pozostać bez dostępu do sieci? Przykład Mauretanii pokazuje, że jak najbardziej tak.

To afrykańskie państwo ze stolicą w Nawakszut i 4 milionami mieszkańców było zupełnie odcięte od cyfrowego świata przez 48 godzin. Przyczyna? Uszkodzenie zapewniającego łączność kabla African Coast to Europe, przebiegającego przez wybrzeże, od RPA aż do Francji i spajającego wirtualną pajęczyną 22 kraje na długości 17 tysięcy kilometrów. Nic dziwnego, że problemy w związku z awarią pojawiły się także między innymi w Senegalu czy Wybrzeżu Kości Słoniowej. Na razie nie wiadomo, gdzie tkwi przyczyna przerwanego połączenia, choć eksperci dociekają, że możliwym scenariuszem jest fakt świadomego zerwania kabla w związku z wyborami w Sierra Leone, co pomogłoby wywrzeć określony wpływ na obywateli.

fot. wp.pl

Chyba nietrudno wyobrazić sobie jak ogromny paraliż podobna sytuacja mogłaby spowodować w Europie.

Czy analogiczna przerwa w dostępie do sieci mogłaby jednak w ogóle, przy bieżącej technicznej infrastrukturze, wystąpić na Starym Kontynencie, w tym także w naszym kraju?

W rozmowie z Wirtualną Polską, na ten temat wypowiedział się reprezentujący firmę Infostrategia Krzysztof Heller – jedna z pierwszych osób kładących podwaliny pod rozwój internetu w Polsce.

Szczerze wątpię. Nie mówimy tu o dużym kraju i naprawdę rzadkością jest, by łączność w całym kraju zależała od tylko jednego kabla. W Europie każdy kraj ma przynajmniej kilka takich “wyjść na świat”. Pewnie się może zdarzyć, że jakaś koparka naruszy jedno z nich, ale nawet wtedy nie powinno być wielkich problemów, bo takie struktury są zwykle dublowane. (…) Bałbym się raczej jakiegoś ataku hakerskiego niż próby fizycznego przecięcia kabli. Taki atak pewnie mógłby być skuteczny. Nieraz też władze odcinały dostęp do internetu mieszkańcom swoich krajów, na przykład, by zatamować protesty. Tak było chociażby pod koniec 2016 roku w Turcji. Gdy na południowym wschodzie kraju wybuchły protesty, władze szybko wyłączyły na kilkanaście godzin aż 8 procent całej infrastruktury internetowej w całym kraju.

W kwestiach bezpieczeństwa wtóruje mu Andrzej Skrzeczkowski, główny specjalista ds. sieci NASK:

Polska połączona jest przynajmniej kilkunastoma kablami światłowodowymi. Wśród nich są takie podwodne, ale też podziemne oraz naziemne. Wielu operatorów ma swoją infrastrukturę. Czy jest możliwe, aby wszystkie zostały nagle przypadkowo przecięte? Teoretycznie pewnie tak, ale chyba większe jest prawdopodobieństwo skreślenia zwycięskiej szóstki w totka kilka razy z rzędu. Poza kablami, jest jeszcze możliwość połączenia się przez satelitę. Zwykle nie jest to połączenie najwyższej klasy, ale w sytuacji braku innych możliwości (np. ze względu na uwarunkowania geograficzne), spełnia swoją rolę.

fot. wp.pl

A propos tego ostatniego zagadnienia warto też wspomnieć o kolejnym z pomysłów Elona Muska, jednego z głównych bohaterów naszego zbliżającego się printu „Herosi”, który globalny dostęp do internetu planuje zapewnić właśnie przez umiejscowione na orbicie miniaturowe satelity, o czym więcej przeczytacie tutaj.

Tekst: WM
Żródło: tech.wp.pl

MOTO