Łatwo poczuć, kiedy gra jest szczera – mówi ilustrator Michał Dziekan

W kolejnej odsłonie cyklu 'Work hard. Play hard. Everyone is a gamer' o nowoczesnym podejściu do pracy i roli gier w życiu rozmawiamy z fantastycznym ilustratorem, grafikiem i art directorem Michałem Dziekanem.

W ramach cyklu ‘Work hard. Play hard. Everyone is a gamer’ realizowanego z marką ASUS Republic of Gamers sprawdzamy, kim są ludzie, którzy grają. Nie zawodowo, ale z pasji, zajawki, robiąc w życiu ciekawe, ale dość wymagające rzeczy. Nie lubią marnować czasu, bo nie mają go za wiele, gry wybierają więc rozważnie.

Spotkaliśmy się z Michałem Dziekanem, freelancerem, ilustratorem, grafikiem, art directorem, który współpracuje z największymi studiami na świecie. Opowiedział nam o swojej drodze do pozycji, w której to praca sama do ciebie przychodzi, o pasji i sztuce odpuszczania. Rysowanie dla Michała to dziś nie wszystko. Zaczął jeździć z synem na pumptracku, grać na perkusji. Dzień zaczyna od prasówki, ale czyta nie o polityce, ale o tym, co nowego w gamingu. Podczas śledzenia jego zajawek w tym świecie towarzyszył nam laptop ASUS ROG Zephyrus M16, który łączy świat gamerów i kreatywnych. Pozwala płynnie pracować w wymagających programach, jak i zrelaksować się przy nowoczesnych grach.

Napisał do mnie Tomek Bagiński, człowiek, którego pracami wszyscy się jarali, i zaproponował pracę przy cinematicu 'Wiedźmina'. Rzuciłem architekturę. Mogłem robić to, co lubię.

Pisze do mnie Bagins...

Marta Jerin, F5: Zawsze rysowałeś?

Michał Dziekan: Nie, nie byłem typem gościa, który od dziecka rysował. Byłem stuprocentowym nerdem wkręconym w matematykę i informatykę. Od zawsze grałem też w gry – byliśmy wkręceni w RPG-i. To były czasy Baldur’s Gate, ale też planszowych RPG-ów. Założyliśmy z przyjaciółmi punkowy zespół, muszę przyznać, że dość śmieszny, bo na początku na niczym nie graliśmy.

Czym się zajmujesz i jak wygląda Twoja praca?

Zajmuję się ilustracją. Jestem art directorem, character designerem, a moje korzenie są w grafice 3D. Zaczynałem od matte paintingu, robiłem concepty, motion design… Potem robiłem wszystko naraz. Byłem też reżyserem animacji, prowadziłem projekty jako lead, a później znowu wróciłem do ilustracji. Dziś koordynuję projekty, ale często kończy się na tym, że sam sporo rysuję.

Jak to się zaczęło?

Zaczęło się od MAX3D.pl, kiedyś bardzo popularnego forum, do którego dołączyłem w 2002 roku, w drugiej klasie liceum. To była fajna społeczność, genialny start, bo dzieciak znikąd ma nagle dostęp do ludzi, którzy faktycznie pracują w branży, może z nimi porozmawiać o swoich pomysłach i pracach. To było fajne środowisko, które łączyła zajawka i w którym nikt się nie wywyższał. Zresztą mam wrażenie, że w tej branży tak już jest.

W 2014 roku wylądowałem na targach w Los Angeles jako prelegent. Byłem zaskoczony, że mnie zaprosili, ale spodobały im się moje ilustracje. Poznałem reżyserów z Disneya czy DreamWorks, zdolnych ludzi, którzy z pełną otwartością rozmawiali z tymi dopiero na początku swojej drogi. Podobnie było na MAX3D.pl. To były czasy, kiedy wyszła ‘Katedra’, a na forum publikował Bagins, czyli Tomek Bagiński. Tak też dostałem swoją pierwszą pracę.

Jak to?

Kupiłem najtańszy tablet i uczyłem się podstaw. Wrzucałem na forum swoje prace 3D, w międzyczasie zacząłem też rysować, bo szykowałem się na architekturę. Cieszyłem się, że mogę z kimś pogadać o swoich pracach.

Po trzech latach, kiedy już byłem na architekturze, napisał do mnie Tomek Bagiński, że pracuje z Platige Image nad cinematiciem ‘Wiedźmina’ i że przyda mu się ktoś do overpaintów. Miałem malować tła i podmalowywać scenki. To było zlecenie za śmieszne pieniądze, dosłownie 600 złotych miesięcznie, ale był to jakiś rodzaj wejścia w tę branżę, dla mnie to była informacja, że mam już takiego skilla, żeby zarabiać pieniądze na robieniu tego, co lubię, a to był 2 rok studiów.

Moje pierwsze zlecenie w Platige'u to była praca przy 'Katyniu' Wajdy. Uczyłem się w biegu od fantastycznych specjalistów. Jak się siedzi w takim teamie, to się chłonie!

Ściągnęli mnie do Warszawy i przez przypadek...

Wtedy wszyscy w Polsce wiedzieli, kim jest Bagiński…

Tak. Wydał wtedy ‘Sztukę spadania’. Ten short leciał w kinach przed seansami. Nikt nie mógł się równać w Polsce z Platigem i chyba nadal tak jest, dlatego każdy chciał tam pracować. Do tego nie lubiłem architektury i wiedziałem, że nie będę architektem, za to w kółko rysowałem. Przestałem chodzić na studia i przez rok pracowałem zdalnie dla Platige.

Po roku ściągnęli mnie do Warszawy do pracy w studiu i przez przypadek wrzucili do pracy przy efektach specjalnych do filmów. Moim pierwszym zleceniem była praca przy ‘Katyniu’ Wajdy, którego poznałem już drugiego dnia mojego pobytu w Warszawie. Rysowałem fotorealistyczne rzeczy, których nigdy wcześniej nie robiłem, musiałem więc uczyć się w biegu. Poznałem m.in. Kubę Knapika, który prowadził projekt – specjalista, mistrz świata i super gość. Jak się siedzi w takim teamie, jak wtedy w Platige’u, to się chłonie.

Nie miałem znajomych w Warszawie, nie znałem miasta, mieszkałem w platige’owym mieszkaniu i prawie nie wychodziłem z pracy. Pracowało tam wtedy 40 osób, nie byli takim gigantem jak teraz. Nawet moja żona Emilia tam trafiła.

Banner Image

Nawet jak nie mam pracy przez miesiąc, to nie panikuję, bo wiem, że ona zaraz przyjdzie. Nauczyłem się tego. Zajmuję się wtedy innymi projektami – rysuję dla ‘Newsweeka’, co sprawia mi przyjemność. Mam też sporo propozycji pracy, której nie chcę robić, bo to nie mój klimat albo jestem zabukowany na inne projekty. Kiedyś robiłem po kilka projektów jednocześnie, ale teraz mogę sobie pozwolić na pewną wybredność, która przekłada się na jakość życia i możliwość poświęcenia czasu rodzinie.

Studia mają obecnie coraz większy problem z zatrudnianiem ludzi. Wszystkiego produkuje się coraz więcej: filmów, spotów i gier. Rynek gier jest większy niż rynek filmowy.

Ta branża jest mocno oblegana

Wspominałeś, że szukałeś niedawno ludzi do teamu do projektu dla jednego z największych studiów produkcyjnych na świecie i okazało się, że nie ma rąk do pracy. Przykładowo dzwoni Netflix, a ludzie z branży mówią: ‘nie dam rady’?

Ta branża jest mocno oblegana. Wszyscy, których chciałem zwerbować – nie mówię tylko o Polsce, ale o świecie – byli wyjęci, jeśli chodzi o terminy. Pracy jest obecnie bardzo dużo. Jak ktoś jest dobry, to zawsze jest zabukowany do przodu na wiele miesięcy. Nie da się tego przeskoczyć.

Polacy są rozchwytywani na świecie?

Polacy są świetni. W każdym kraju jest procent ludzi, którzy są na tyle dobrzy, że zawsze mają pracę. Duże firmy, jak ta, z którą obecnie pracuję, kierują się na rynek wschodnioeuropejski, choć wcześniej nie brali go aż tak pod uwagę. Wielu Polaków wyjechało też za granicę i robi topowe rzeczy.

Studia mają teraz coraz większy problem z zatrudnianiem ludzi. Wszystkiego produkuje się coraz więcej: filmów, spotów, no i gier. Rynek gier jest większy niż rynek filmowy.

Pracowałeś przy grach?

Tak. Przy Shadow Warrior robiłem koncepty postaci i ilustracje. Większość moich znajomych pracuje lub współpracowała z CD Projekt RED. Zresztą na ścianie wisi plakat z serii, którą robiłem do Cyberpunka. Dostaję od czasu do czasu propozycje pracy w branży gier, ale jeszcze z żadnej nie skorzystałem. Może kiedyś…

Jak wyglądała Twoja praca przez ostatnie pół roku?

Skupiam się na art directingu. Ze studiem Telewizor robiłem serię spotów dla Pracuj.pl, w których projektowałem postacie i zajmowałem się nadzorem artystycznym. To jest fajna rola. Dziś sam lubię, gdy ktoś spojrzy z boku na moją pracę, bo feedback jest ważny. Muszę przyznać, że były czasy, kiedy źle znosiłem krytykę, a feedback odbierałem bardzo osobiście, czasem jak atak. Byłem control freakiem. Nie da się kontrolować każdego aspektu swojego życia, a ja chciałem mieć masę rzeczy pod kontrolą. Musiałem pracować nad sobą, aby nauczyć się odpuszczać.

Ta praca ma swoje ciemne strony, trudno jest być kreatywnym na akord.

Kreatywność na akord

Co masz na myśli?

Ta praca nie jest taka super jak się wydaje, bo musisz być kreatywny na akord. Jest to zaskakująco trudna praca, niezbyt zdrowa, bo siedząca, cały dzień spędza się przed ekranem. Wszystko jest na bardzo osobistym poziomie, bo inaczej nie da się tworzyć naprawdę fajnych rzeczy, zresztą problemy tej branży to chyba temat na cały osobny tekst. Trzeba znaleźć równowagę, nauczyć się odpuszczać. Szukać ujścia swoich artystycznych potrzeb gdzie indziej. Po całym dniu rysowania nie mam ochoty dalej rysować.

Moją pasją teraz jest znowu robienie muzyki. 6 lat temu zacząłem grać na perkusji. Wcześniej grałem na gitarze, ale miałem bardzo długą przerwę. Gdy zaczynam grać na perkusji, czerpię energię z innej puli. Granie to spełnienie artystycznych potrzeb, a ja po prostu jestem typem, który musi coś tworzyć.

A gry video? To też rodzaj odskoczni od codzienności?

Dość wcześnie zetknąłem się z gamingiem – Commodore 64 miałem w wieku 7 lat. Teraz nie gram już tak często jak kiedyś, ale nadal dość mocno interesuję się tą branżą. Jedni rano robią prasóweczkę, sprawdzając, co tam w polityce, ja, jeżeli chodzi o tematy rozrywkowe, to przeglądam artystyczne blogi i czytam wieści ze świata gier. To gigantyczny rynek. Wielu moich znajomych pracuje w grach.

Pracowali przy Cyberpunku?

Tak. Sam też miałem przyjemność otrzeć się o ten temat. Cyberpunk to wizualne arcydzieło, ale poza tym jako gra była tylko okej. Szkoda, że nie dogoniła marketingowego hype’u.

Gry to takie same medium jak każde inne, rządzą się jednak swoimi prawami. O popularności nie decyduje wielki budżet, tylko coś nieuchwytnego, co czasem udaje się osiągnąć, a czasem nie.

Gry rządzą się swoimi prawami

To w co teraz grasz?

Mam teraz mniej czasu na granie, ale jeśli już gram, to robię mocny przesiew, gra musi mnie zaintrygować. Teraz gram w Psychonauts 2 studia Double Fine Productions. To ciekawa, dobrze zaprojektowana platformówka o psychologii człowieka. Gram też w The Last Of Us 2 czy Hades. Ten ostatni to dzieło sztuki.

Gry rządzą się swoimi prawami. O popularności nie decyduje wielki budżet, tylko coś nieuchwytnego, co czasem udaje się osiągnąć, a czasem nie. Gigantyczny sukces osiągają nieraz gry, którym bardzo daleko do mainstreamu. Łatwo poczuć, kiedy gra jest szczera. Wiadomo, że w tej branży liczy się kasa i zysk, ale widać też, kiedy gra tworzona jest z pasji. Mam wrażenie, że w grach łatwiej niż na przykład w filmach o sukces czegoś, co jest szczere.

Grasz na konsoli?

Gram głównie na pececie bo mam dobry sprzęt, który jest mi potrzebny do pracy, szczególnie w 3D, także nie potrzebuję konsoli. Korzystam z Game Passa, całkiem mi się podoba opcja ‘gamingowego’ Netflixa, zastanawiam się czy powoli wszystko nie zmierza w kierunku streamowania gier. Z jednej strony to wygoda, ale z drugiej brak kontroli nad biblioteką gier. A ja czasami lubię grać w stare tytuły, które w streamingu mogą przestać być dostępne.

To jak tytuł naszej serii: ‘Work hard. Play hard. Everyone is a gamer’. Chodzi o  sprzęt, który sprawdzi się w pracy, ale poradzi sobie również z grafiką w grach.

I właśnie dlatego bardzo ważna jest dla mnie karta graficzna, taka jak w tym ROG-u, tj. NVIDIA® GeForce RTX™ 3070. Dodatkowo przy wyborze sprzętu zależy mi na RAM-ie, bo Photoshopy zżerają go teraz strasznie dużo i szybkim dysku (prezentowany model ROG Zephyrus M16 ma 48 GB RAM i 2 TB szybkich dysków SSD – przyp. red.).

Top 5 gier wg Michała Dziekana:

1. Hollow Knight. Pozornie prosta platformówka stworzona praktycznie przez kilka osób. Dla mnie nie ma drugiej gry takiej jak ta. Cudowny klimat i piękna muzyka. Z niecierpliwością czekam na drugą część.

2. Hades. Roguelike od Supergiant Games, którzy wydali już kilka perełek, jak Bastion czy Transistor. Kolejna przepiękna gra ze świetnym klimatem, fajną, niebanalną historią opartą na greckich mitach, do tego jest świetnie zaprojektowana pod kątem gameplay’u.

3. The Last Of Us 2. Przez poziom przerysowanej ale niezwykle realistycznej i traktowanej dosłownie brutalności, ta gra może na początku odrzucać, jednak jest to jedna z najciekawiej opowiedzianych historii w świecie gier. Brutalność jest tutaj niezbędna w storytellingu, a rzadko kiedy w grach jest to coś więcej niż tylko pusta rozwałka.

4. Wiedźmin3. Każdy zna 🙂 Uwielbiam całą serię.

5. Baldur’s Gate I i II + Planescape Torment. Do dzisiaj nikt nie zbliżył się do takiego poziomu, jeżeli chodzi o klasyczne RPG. Może Disco Elysium otarło się o ten klimat, ale to jest gra z trochę innej półki.

Jeśli potrzebujecie mocnego sprzętu do wymagającej pracy w programach graficznych, ale chcecie też odpocząć przy dobrej grze, powinniście sprawdzić ASUS ROG Zephyrus M16. To wysokiej jakości sprzęt gamingowy, na którym świetnie się pracuje. Ten wszechstronny laptop gwarantuje świetne osiągi i mobilność, a do tego ma elegancki design.

Przybywa modeli, które wcale nie krzyczą, że są dedykowane graczom. Tak jest w tym wypadku. Nowa propozycja Republic of Gamers to właśnie taki sprzęt, który zadowoli nie tylko graczy – może też zainteresować fotografów, twórców video, a nawet gier. ROG Zephyrus M16 został wyposażony w bardzo mocne podzespoły, świetny ekran oraz solidną i smukłą obudowę, która przykuwa uwagę. Do tego waży tylko 1,9 kg! Jest napędzany najnowszym pełnonapięciowym procesorem Intel® Core i7 lub nawet i9 najnowszej generacji, chłodzony ciekłym metalem (!), z kartą graficzną NVIDIA® GeForce RTX™ 3070, 48 GB RAM i nawet 2 TB szybkich dysków SSD. Wymagające aplikacje błyskawicznie się ładują, co zapewnia szybkość podczas rozgrywki i pracy z dużymi plikami. Renderowanie, edycja filmów 8k, streaming? Dzięki laptopom GeForce RTX 30 wszystko działa szybko i sprawnie.

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook