Obraz Młodych 2021: Karol Filek, czyli od nerda do prezesa

Naszym dzisiejszym bohaterem jest Karol Filek, współzałożyciel domu produkcyjnego filmcloud, który z powodzeniem przełożył swoją pasję na dochodowy biznes, prowadzony wspólnie z bratem.
.get_the_title().

Czym się zajmujesz?

Na co dzień prowadzę dom produkcyjny filmcloud, który skupia się na produkcji video do internetu. Naszym głównym produktem jest tworzenie filmów w czasie rzeczywistym, czyli #realtimevideo. Jeszcze przed pandemią robiliśmy najwięcej takich właśnie produkcji w roku.

Lubisz to, co robisz?

Mówi się, że kiedy zamienisz swoją pasję w źródło utrzymania, to tak naprawdę nigdy nie chodzisz do pracy. Trochę tak właśnie jest u mnie, choć nie zawsze tak było. Kiedyś byłem wielkim nerdem komputerowym – serio, byłem tym gościem, który w podstawówce miał koszulkę z klawiaturą i się tym szczycił przed rówieśnikami. Stąd też niektórzy mogą kojarzyć mój zarchiwizowany już kanał KarllosTV, który prowadziłem i to od niego wszystko się zaczęło. Wtedy to był zupełnie inny YouTube niż obecnie, a topowymi youtuberami w Polsce były osoby, które robiły kompilacje śmiesznych filmików. Nerdem komputerowym jestem do dzisiaj i wcale się tego nie wstydzę, wręcz przeciwnie! Ale właśnie wtedy zrodziła się we mnie jeszcze większa pasja. Pasja opowiadania historii za pomocą wideo.

Co to znaczy?

Odkryłem, że to sam proces produkcji video sprawia mi największą frajdę. Wtedy zacząłem tworzyć filmy i wcale nie zależało mi, o czym będą. Jako młody chłopak chciałem po prostu je robić. Pierwsza lustrzanka znaleziona w domu, ręcznie zrobiony slider z deskorolki – tak zaczynało dużo filmmakerów. W międzyczasie poznałem kilka wspaniałych osób i razem z nimi tworzyliśmy filmy na zlecenie kamerami, które pożyczaliśmy. Pierwsi klienci, pierwsze zarobione pieniądze. To były naprawdę fajne czasy.

Ktoś Ci w tym pomagał?

Mój brat Krzysiek, który też był nerdem, a właściwie zawziętym graczem komputerowym, zresztą jak wielu chłopaków w wieku 15 lat. Całymi dniami grał w LoLa i wbijał wysokie rangi. Skill pozostał mu do teraz. Poprosiłem go w końcu o pomoc. Zgodził się i przyszedł pomóc mi na jednym z planów. Wtedy zrobiliśmy pierwszy wspólny projekt i wtedy też narodziła się nasza firma, filmcloud. Był 2015 rok.

Zobaczyliśmy, że tworzymy duet, który ma jeden wspólny cel – opowiadać historie za pomocą video i inspirować nimi innych.

Jakie projekty najbardziej motywują Cię do pracy?

Realizacji mieliśmy do tej pory bardzo dużo i były mocno zróżnicowane – od filmów motoryzacyjnych w różnych lokalizacjach aż po sety produktowe kręcone w studio. Dla mnie osobiście wyznacznikiem naprawdę ekscytującego projektu jest to, czy dzień wcześniej, kiedy kładę się spać, czuję dreszczyk emocji związany z kolejnym dniem zdjęciowym. Niektórzy powiedzą, że to stres, ale ja tak tego nie odbieram, bo to jest zastrzyk motywacyjnej energii, aby jak najlepiej wykonać zadanie. Lubię dużą intensywność i chyba najmilej wspominam plan, na którym musieliśmy wykonać ponad 200 filmów w ciągu 2 weekendów. Odpowiadaliśmy tam za stworzenie ciekawego contentu dla jednego z naszych klientów, działającego w branży e-sportowej. Z najnowszych to na pewno ten, który realizowaliśmy dla NVIDIA, przede wszystkim z uwagi na zespół fantastycznych ludzi, z którymi to robiliśmy.

Jak wygląda Wasze typowe zlecenie?

Naszym głównym produktem w filmcloud, oprócz tradycyjnych kampanii social video, jest realtimevideo, czyli usługa, która wymaga od nas wygenerowania dużej ilości contentu video w bardzo krótkim czasie i – co ważne – poza studiem. Współpracujemy w tym zakresie z dużymi wydarzeniami online, które dodatkowo transmitują swoje show do szerokiej publiki i musimy dość mocno adaptować się do zastanej przestrzeni.

Jakiego sprzętu i oprogramowanie używacie?

Z racji pracy poza studiem, najlepszym rozwiązaniem jest sprzęt mobilny, który musi być odpowiednio wydajny, bo pliki video potrafią zajmować ogromną ilość miejsca. Dodatkowo musi to być sprzęt umożliwiający postprodukcję materiału od razu na planie zdjęciowym. W filmcloud korzystamy z wielu maszyn, ale w ubiegłym roku podstawowymi notebookami były MSI GS63 Stealh, które łączą w sobie właśnie te rzeczy, o których wspomniałem wyżej.

Na pewno dużym ułatwieniem w wyborze sprzętu jest inicjatywa NVIDII, czyli laptopy z serii Studio. To certyfikat gwarantujący że laptop jest wystarczająco wydajny i dzięki określonym rozwiązaniom będzie w stanie wspomagać pracę, tak aby użytkownik mógł zyskać swobodę realizacji nawet najbardziej ambitnych projektów.

Jeśli chodzi o oprogramowanie, to obecnie pracujemy w ekosystemie Adobe, najczęściej w Adobe Premiere i tam postprodukujemy większość naszych realizacji. I tutaj znowu warto wspomnieć o NVIDII. Udostępnia ona do swoich kart graficznych sterowniki NVIDIA Studio optymalizowane pod kątem wielu aplikacji profesjonalnych. Chodzi o wykorzystanie wspomagania obliczeń za pomocą karty graficznej, która potrafi znacząco przyspieszyć renderowanie projektów. Czas to coś, czego często nam brakuje.

Oznaczenie NVIDIA Studio to nazwa platformy, czyli rozwiązań sprzętowych wspartych sterownikami, które przyspieszają i ułatwiają pracę wszystkim twórcom branż kreatywnych, a samo oznaczenie pozwala na odnalezienie sprzętu dedykowanego ich konkretnym potrzebom. Listę aplikacji, które korzystają z takiej akceleracji, można znaleźć na stronie, klikając tutaj. Warto też sprawdzić, jakie wydajne laptopy ze wsparciem NVIDIA Studio można znaleźć w sklepie EURO RTV AGD.

Tekst powstał we współpracy z marką NVIDIA

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook