Od butów z krwią Lil Nasa X po sesję Balenciagi. Czy to nowa satanic panic?

Panika moralna z lat 80. wraca. Czy faktycznie nie można się było tego spodziewać?
.get_the_title().

Gwiazdy nie od dziś podejrzewane są o należenie do tajemniczego zakonu illuminatów lub kolaborację z szatanem. Strony w rodzaju The Vigilant Citizen od wielu lat skrupulatnie śledzą wszelkie tego przejawy – wystarczy, by popularna piosenkarka zasłoniła jedno oko do zdjęcia albo ułożyła dłonie w kształt piramidy, a teorie spiskowe zaczynają pisać się same. Zwykle teorie te nie wychodziły poza swoją ściśle określoną niszę, z jednym może wyjątkiem w postaci QAnonowej pizzagate. Ostatnie miesiące przyniosły jednak zmiany. Ich początkiem jest być może sprawa szatańskich butów, które Lil Nas X zaprojektował we współpracy z firmą MSCHF. 666 par sneakersów ozdobionych było pentagramami i odwróconymi krzyżami. W podeszwie znajdowała się… kropla ludzkiej krwi, a cena, 1018 dolarów, nawiązywała do wersu z Biblii, który brzmi ‘widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica’. Naturalnie nie obyło się bez kontrowersji. Przeciwko była firma Nike, bo buty wyraźnie inspirowane były jej popularnym modelem, ale i różnoracy samozwańczy obrońcy moralności, którzy faktycznie dali się sprowokować i uwierzyli, że Lil Nas X jest satanistą. Doja Cat została natomiast oskarżona nie tylko o satanizm, ale i o to, że dołączyła do illuminatów, a zdjęcia z urodzin, których tematem przewodnim były pełne niepokojącej symboliki ‘Oczy szeroko zamknięte’ Kubricka tylko pogłębiły spekulacje. Ale najgłośniejszym przypadkiem jest niewątpliwie Balenciaga i jej najnowsza kampania. Sesja fotograficzna, w której jednocześnie pojawiły się dzieci i gadżety BDSM była niewątpliwie co najmniej w złym guście i nic dziwnego, że dom mody wycofał ją po fali zupełnie uzasadnionej krytyki.

Na tym się jednak nie skończyło, bo na forach internetowych zaczęły pączkować teorie do złudzenia przypominające pizzagate, według których kampania Balenciagi to kolejny dowód na to, że globalne elity wykorzystują seksualnie dzieci i odprawiają z nimi mordercze rytuały.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Wigs & Tea (@wigsandtea)

Czy czegoś wam to nie przypomina? Tak, to stara dobra satanic panic, która wraca po dekadach uśpienia. Początkiem tego zjawiska była publikacja książki ‘Michelle Remembers’ autorstwa psychiatry Lawrence’a Pazdera oraz jego pacjentki (a później żony) Michelle Smith. Wskutek terapii zorientowanej na odzyskiwanie wspomnień (RMT) Michelle przypomniała sobie, że w dzieciństwie była molestowana przez grupę satanistów, do której należeli także jej rodzice. Ofiarą tej grupy padła zresztą nie tylko Michelle, ale i liczne noworodki, które sataniści mieli mordować. Choć natychmiast pojawiły się liczne wątpliwości, a wspomnień ‘odzyskanych’ przez Michelle nijak nie udało się potwierdzić, publikacja wzbudziła niemałe przerażenie. Nic dziwnego, w końcu wynikało z niej, że pedofile-sataniści żyją pośród nas jak gdyby nigdy nic. Owocem paniki moralnej, którą niewątpliwie było satanic panic, jest pojęcie ‘satanic ritual abuse’, które ukute zostało w tym samym czasie. Do amerykańskich sądów na przestrzeni lat trafiło aż 12 tys. spraw związanych z wykorzystywaniem seksualnym dzieci przez satanistów. Szkopuł w tym, że żadnych satanistów, którzy mieliby to robić, nie odnaleziono.

W rzeczywistości ofiarami tej paniki moralnej padały nie niewinne dzieci, ale wszyscy ci, którzy różnili się od przeciętnych przykładnych obywateli, czyli na przykład metale, którzy wzbudzali podejrzenia, ale i postrach ze względu na styl i zainteresowania.

Najgłośniejszym przykładem jest tu tak zwana Trójka z Memphis, czyli nastoletni wielbiciele metalu, którzy zostali skazani za rytualne morderstwo trójki ośmiolatków, choć brak było ku temu wystarczających dowodów. W głośną sprawę zaangażowali się liczni celebryci, a w efekcie 18 lat później Trójka z Memphis opuściła więzienie. Niewinna. Ale generalnie satanic panic to szerokie zjawisko i z pewnością do was dotarło, choćby pod postacią legend o diabelskim przekazie, który można odkryć, słuchając niektórych rockowych piosenek od tyłu, czy o szatańskim przekazie pokemonów czy Harry’ego Pottera.

No dobrze, ale skąd się wzięła ta histeria? Dlaczego ludzie uznali, że ‘Michelle Remembers’ to sama prawda? Niektórzy historycy wskazują, że winę za to ponoszą niepewne czasy, recesja i związany z nią wzrost postaw konserwatywnych. Ludzie zwrócili się w kierunku tradycji, wartości rodzinnych i religii. A to nie są postawy, które szczególnie ochoczo celebrują odmienność.

Dziś otaczający nas świat jest wręcz najmniej stabilny od dawna, a do tego wciąż pogłębia się przepaść między bogatymi a biednymi.

Nic więc dziwnego, że ludzie próbują wytłumaczyć sobie rzeczywistość na wiele sposobów i jakoś ją zrozumieć. Problem w tym, że jednocześnie spada zaufanie do tradycyjnych mediów i coraz więcej osób szuka informacji na własną rękę – a to często sprawia, że wpadają w pętlę najdziwniejszych teorii spiskowych, a w efekcie reanimują stare paniki moralne. A tymczasem prawda jest bardziej skomplikowana i być może nawet smutniejsza i bardziej oburzająca: to wcale nie tajna szajka pedofilów/satanistów/illumitanów ponosi winę za problemy współczesnego świata.

Tekst: NS

SPOŁECZEŃSTWO