Poszukiwanie pracy to pielgrzymka XXI wieku

Nie liczy się cel, a droga.
.get_the_title().

Wiara w to, że nadrzędną wartością jest droga, którą przebyliśmy, a nie jej finalny cel, przedkłada doświadczenia nad wyniki i wręcz gwarantuje osobistą przemianę. Chrześcijaństwo również opiera swoje nauki o sensie życia na tych słowach. Św. Augustyn opisywał życie jako pielgrzymkę przez świat, powrót do Boga poprzez oczyszczenie siebie. W średniowieczu ludzie decydowali się na pielgrzymki indywidualne i podróżowali do odległych sanktuariów, traktując to jako formę pokuty, możliwość oczyszczenia się z grzechów i przemienia się poprzez próbę wiary. Pielgrzymi ci interpretowali świat jako pełen znaków, symboli, prób i pokus, z którymi walczyli, aby zapewnić sobie zbawienie.

Pielgrzymka to coś więcej niż poszukiwanie szczęścia. Pociąga za sobą cierpienie, zwątpienie i osobistą przemianę. Podczas gdy wiele osób nadal odbywa pielgrzymki religijne, dziś lekcje, które można z nich, mają zastosowanie również w mniej oczywistej dziedzinie, a mianowicie wśród osób poszukujących pracy. Stało się jasne, że ludzie nie traktują tego jako procesu opartego na prostych zasadach rynku, na którym podaż spotyka się z popytem. Zamiast tego bezrobocie często jest wręcz osądzane moralnie.

Rynek pracy stał się miejscem pielgrzymek, gdzie ludzie szukają wskazówek, rozszyfrowują je i oczyszczają się, aż do osiągnięcia ‘zbawienia pracy’.

Wśród osób poszukujących pracy trudności związane z bezrobociem są niemalże sprawdzianem ich wiary, a często używane wyrażenie ‘To nie tak miało być’ przywołuje boski plan, w którym niewidzialna ręka rynku przypomina tę boską. Odrzucenie jest bowiem często postrzegane jako część większego planu na drodze do właściwej pracy.

Razvan Chisu/ Unsplash.com

Zamiast rynku pracy, na którym spotykają się podaż i popyt, ludzie mają tendencję do interpretowania procesu rekrutacji jako osobistego testu. Szukają wskazówek, ale także informacji zwrotnych, które podpowiedzą im, jak się poprawić. Zamiast lekceważyć powtarzające się odrzucenie jako po prostu nieuniknione, przyjmuje się je jako formę cierpienia, które oczyszcza jednostkę. Taka droga przez rynek pracy może być więc interpretowana jako pielgrzymka ku osobistemu zbawieniu.

Richard N. Bolles, autor najpopularniejszego przewodnika po poszukiwaniu pracy, ‘Jakiego koloru jest twój spadochron?’, przedstawia ten proces jako pracę samą w sobie, powołanie, zasługujące na tyle samo czasu, uwagi i zaangażowania, co każde zatrudnienie. Autor uważa, że nie należy ograniczać się do wypełniania formularzy i rozsyłania swojego CV potencjalnym pracodawcom. Jego wizja poszukiwania pracy pochłania wszystko. Przyjaciele i rodzina są traktowani jako sieć, źródło informacji lub rekomendacji. Bolles łączy proces szukania pracy bezpośrednio z wiarą, mówi że jest to nie tylko nadzieja na uzyskanie wynagrodzenia, ale poszukiwanie sposobu na życie.

Wiara w swój potencjał, chęć uczenia się i ufność, że świat wynagrodzi uczciwy wysiłek, ma prowadzić do sukcesu.

Przewodniki tego typu, choć często bardzo zwięzłe i konkretne, zawierają w sobie modele religijne. Czytelnicy proszeni są o głębsze poznanie siebie, odkrycie swoich słabości i zmierzenie się nimi, co przypomina nieco spowiedź. Bezrobocie jest postrzegane jako próba, którą należy przezwyciężyć ciągłym wysiłkiem. Rynek pracy to tajemniczy świat, który trzeba rozszyfrować, szukać wskazówek, a odrzucenie i porażka to sygnały, że czas się zmienić.

Zdjęcie główne: sol/ Unsplash.com
Tekst: Marta Zinkiewicz

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook