Fashion Coward – sklep dla kobiet, które nie cierpią zakupów, a modowe trendy są im kompletnie obce

Brązowe kardigany, granatowe koszule, spodnie „do założenia na nogi”– ten sklep to Eldorado dla każdej kobiety, która nie wie i nie potrzebuje wiedzieć, co to jest moda i styl.
.get_the_title().

“Albo masz modę we krwi, albo nie” – powiedziała kiedyś Anna Wintour. Co więc mają począć panie, w których krwiobiegu znajdują się jedynie leukocyty, trombocyty i im podobne, ale nie ma tam ani grama dobrego gustu, wyczucia trendów i chęci eksperymentowania ze stylem? To z myślą o nich został stworzony Fashion Coward. W Saturday Night Live wyemitowano reklamę stanowiącą odpowiedź na wszystkie spoty wymuszające na kobietach bycie fashion victim. Sklep Fashion Coward ma być antidotum na takie klimaty.

To raj zakupowy dla szarych myszek, które nie czują potrzeby wyróżniania się z tłumu i kompletnie nie mają pojęcia, co w modzie piszczy, a zakupy są dla nich nieprzyjemnym obowiązkiem.

Asortyment Fashion Coward oferuje same klasyki, których największymi atutami jest totalna nijakość i przeciętność. Beżowy sweter, wielka szara bluza, sukienka przypominająca uniform urzędniczki – takie ubrania najlepiej spełniają swoje zadanie, którym jest nałożenie czegoś na siebie i wtopienie w tłum.

Sklep oferuje też specjalne udogodnienia, jak np. lustra znajdujące się w odpowiednio dużej odległości od przymierzalni, by nie musieć się oglądać z bliska.

Jeśli zastanawiasz się nad zakupem czegoś, czego pewnie nigdy nie założysz, ubranie natychmiast dematerializuje się w twoich rękach, a jeśli podjęcie decyzji o zakupie zajmuje ci więcej niż 30 sekund, do przymierzalni zostanie wpuszczony specjalny „cudowny gaz”, dzięki któremu stracisz przytomność. Po chwili trafisz w ramiona umięśnionego pana, który zajmie się zakupami za ciebie.

Skecz SNL to prześmiewcza odpowiedź na kampanie reklamowe Dove. Ta marka niemal od dekady za główny przekaz swoich kampanii obrała hasło body-positivity. Na początku, przy reklamie pokazującej „magię Photoshopa”, pomysł wydawał się ciekawy. Na pewno był to powiew świeżości na rynku reklamowym i ciekawy głos w dyskusji dotyczącej promowania nierealnych kanonów piękna w mediach. Z czasem jednak w komunikacji marki coś zaczęło zgrzytać.

Coraz bardziej ckliwe, “z życia wzięte” historie kobiet, które nie uważały się za piękności niektórych wprawdzie wzruszały, ale u innych wywoływały uśmieszek powątpiewania.

Kobiety zaczęły mieć dość coachingu ciałopozytywności prowadzonego przez markę kosmetyczną, która nie oferuje żadnych realnych rozwiązań oprócz kilku zgrabnych haseł i oczywiście zestawu swoich kosmetyków.

Panie nie chcą mieć wyrzutów sumienia, że czują się źle ze swoim ciałem lub po prostu uważają się za przeciętne. W czasach, kiedy wygląd ma tak ogromne znaczenie, ciągle nawołuje się kobiety do kochania swojego ciała i eksponowania go na dowód, że konwenanse mają gdzieś. A może to właśnie modę, trendy i ten cały szał na kult ciała mają w głębokim poważaniu? To jest też okej, bo nic na siłę! Jeśli masz ochotę schować się przed światem w szarej bluzie za dużej o 3 rozmiary – tak właśnie zrób. Nie musisz od razu paradować w wyciętym, złotym stroju kąpielowym. Zresztą akurat bikini w asortymencie Fashion Coward nie ma – wiadomo czemu.

Wisienką na torcie jest występująca w spocie Emma Stone. Aktorka – mimo że nawet w rzeczonej szarej bluzie wygląda świetnie – znana jest z dużego dystansu do siebie, więc pasuje tu idealnie. Na pewno niejedna kobieta chętnie wybrałaby się z nią na zakupy, choćby do Fashion Coward!

Źródło zdjęć: Saturday Night Live
Tekst: Kinga Dembińska

SURPRISE