Filtry UV niszczą rafę koralową

Hawaje to kolejne miejsce, gdzie będzie obowiązywał zakaz stosowania szkodliwych filtrów UV. Jeśli wybieracie się ponurkować z tropikalnymi rybkami, sprawdźcie najpierw skład waszych kosmetyków. Do niektórych miejsc mogą was nie wpuścić z waszym ulubionym kremem.
.get_the_title().

Meksyk, Belize, karaibska wyspa Bonaire, już wprowadziły w swoich parkach narodowych zakaz używania kremów zawierających oksybenzon i oktinoksat. Bermudy, których plaże słyną z różowego piasku (czego zasługą jest właśnie czerwona rafa) też przymierzają się do zakazania tych filtrów.

Oksybenzon i oktinosat to związki chemiczne, które absorbują promienie ultrafioletowe. Są składnikami preparatów przeciwsłonecznych, a także odzieży z filtrem UV. To właśnie one są odpowiedzialne za bielenie rafy koralowej.

Sprzyjają blaknięciu koralowców, zmieniają ich DNA, sprawiając, że ulegają deformacji, obumierają i nie są zdolne do reprodukcji. Związki te są groźne dla koralowców nawet w bardzo niskich stężeniach – odpowiadających jednej kropli wpuszczonej do zbiornika o objętości równej 6 basenów olimpijskich. Osoba spędzająca cały dzień na plaży może zużyć kilkadziesiąt mililitrów preparatu, a na niektórych plażach przewijają się przecież setki, a nawet tysiące ludzi. Stanowi to ogromne zagrożenie dla największego żywego organizmu, jakim jest rafa koralowa.

Według National Center for Coastal Ocean aż 14 tys. ton kremów przeciwsłonecznych co roku zalewa rafę. Z nowych badań wynika, że największe stężenia oksybenzonu pojawiają się w pobliżu raf najchętniej odwiedzanych przez turystów, np. wokół Wysp Dziewiczych. Stężenie w tych wodach jest 23 razy większe niż minimalne stężenie uznane za toksyczne dla raf.

Oksybenzon i oktinosat są tanie w produkcji i większość firm kosmetycznych wykorzystuje je w swoich produktach do opalania.

Niełatwo jest znaleźć bezpieczny preparat, ale naprawdę warto poszukać i mieć pewność, że nie szkodzimy środowisku i sobie. Zwłaszcza że wymienione związki są szkodliwe również dla dzieci poniżej 2 roku życia. Według szwedzkich badań dzieci nie potrafią rozkładać tych substancji i odkładają się one w organizmie. Ważne, żeby zapoznać się ze składem albo chociaż znaleźć rekomendację zaufanego eksperta. Często kosmetyki odpowiednie opatrzone etykietą z napisem „Natural”.

Kremy bezpieczne to przede wszystkim kremy z filtrem mineralnym. Stosuje się dwa związki, chroniące zarówno przed UVA, jak i UVB: dwutlenek tytanu (Titanium dioxide) oraz tlenek cynku (Zinc oxide). Dobrze, jeśli występują razem w preparacie – wtedy ich działanie wzajemnie się uzupełnia. Mają też tę zaletę, że są fotostabilne i nie trzeba ich aplikować co 2 godziny jak tradycyjnych kremów. Są to preparaty dobrze tolerowane przez alergików.

Brzmi logicznie: bezpieczne dla środowiska – bezpieczne dla człowieka.

Poza głównymi filtrami mineralnymi bezpieczne kremy często są wzbogacone w naturalne filtry roślinne. Olej z marchwi, olej z pestek malin, olej kokosowy, masło shea czy masło kakaowe nie są tak trwałe jak filtry mineralne, ale również chronią skórę przez szkodliwym promieniowaniem.

Marki które mają w swojej ofercie bezpieczne kremy UV to m.in. Dermedic Baby, La roche posay, Vichy, Bioderma, L’oreal, Avene, Uriage, Sun ozon. Ceny tych kosmetyków zaczynają się od 19 złotych.

Oksybenzon występuje także pod innymi nazwami: Benzofenon-3, 3-Benzophenon, Benzophenone-3, Oxybenzone, Hydroxi-methoxi-benzophenon, 2-Hydroxy-4-methoxybenzophenone, 2-Hydroxy-4-methoxyphenyl-phenylmethanon, 2-Hydroxy-4-metoxybenzohenon, 2-Hydroxy-4-metoxyhenyl, Chimassorb 90, Eusolex 4360, Cyasorb UV 9, Escalol 567 czy Kahscreen BZ-3.

Tekst: Dorota Linke

Banner Image Banner Image
AdvertisementAdvertisement
AdvertisementAdvertisement
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: