Jak wyglądało nocne życie na Ibizie w 1989? Fotografie Dave’a Swindellsa sposobem na tęsknotę za imprezami

Chociaż w najbliższym czasie nie zapowiada się na powrót imprez i ponowne otwarcie klubów, jest pewien sposób, aby poradzić sobie z imprezową nostalgią. Zdjęcia autorstwa Dave’a Swindellsa sprawią, że usłyszycie acid house i niemal poczujecie ścisk spoconych ciał na parkiecie.
.get_the_title().

Dave Swindells jest fotografem życia nocnego od 1983 roku. Jego zdjęcia są podróżą przez kluby na przestrzeni dekad, pomnikiem wystawionym zabawie, młodości i poczuciu wspólnoty. Ludzie tulący się w klubach, stojący nonszalancko z papierosem, tańczący i śpiewający to najczęstszy temat jego sztuki. Na jego Instagramie zobaczymy przede wszystkim jak imprezowała Wielka Brytania, natomiast kilka dni temu ukazał się album ze zdjęciami jego autorstwa, które zabiorą nas na Ibizę latem roku 1989.

fot. Dave Swindells
fot. Dave Swindells

Lata 80. na Ibizie to czas, kiedy wyspa zaczęła zamieniać się w prawdziwą imprezową destynację.

Od lat 70. stawała się coraz popularniejszym kierunkiem turystycznym oraz mekką hippisów, zaś w następnej dekadzie otworzyły się jej najważniejsze kluby – Pacha, Amnesia i Club Ku. Ku było największym na świecie klubem na świeżym powietrzu, zbudowanym wokół gigantycznego basenu. Pacha wkrótce stała się renomowanym miejscem na imprezowej mapie Ibizy, natomiast w Amnesii grał DJ Alfredo, uznawany za ojca balearycznego house’u.

fot. Dave Swindells
fot. Dave Swindells

To również jego set w 1987 roku obejrzało czterech brytyjskich DJ-ów – Danny Rampling, Paul Oakenfold, Nicky Holloway i Johnny Walker, na których eklektyczna mieszanka stylów DJ-a Alfredo, tropikalna atmosfera oraz odkrycie MDMA zrobiły takie wrażenie, że po powrocie do Londynu rozpowszechnili tam scenę acid house’u, który wkrótce przelał się na całą Wielką Brytanię, a w końcu i resztę Europy.

fot. Dave Swindells
fot. Dave Swindells

Ibiza pod koniec lat 80. była więc przełomowym miejscem.

Fotografie Swindellsa zabierają do wnętrz jej najważniejszych klubów, portretują ówczesnych imprezowiczów i oddają wyjątkowy klimat nieskrępowanej zabawy.

“Łatwo było uwierzyć, że na Ibizie w 1989 roku prawie wszystko było możliwe; że wiele dużych klubów dodawało proszek MDMA do swoich koktajli; że muzyka mogła przeskakiwać między gatunkami i być nie tylko ekscytująca, ale i lepsza niż suma ich części; że zawsze był inny klub lub bar, w którym można było kontynuować [imprezę] tak długo jak chciałeś ją kontynuować; że tak naprawdę nie miał znaczenia twój wiek, preferencje seksualne czy ilość posiadanych pieniędzy, jeśli przyszedłeś dla fiesty i muzyki (chociaż pomagało dobrze się ubrać, aby wejść do Pachy i tylko zamożnych było stać na stoliki z widokami na parkiet); że zawsze była sekretna plaża lub zatoczka, na której mogłeś zrobić swoją imprezę… I to wszystko było mniej więcej prawdą” – pisze Swindells we wstępie do książki.

Obecnie album Swindellsa “Ibiza ‘89” może być nie tylko piękną pocztówką tamtej dekady, ale i szczególną uciechą dla oczu w chwili lockdownu. Jak czytamy na stronie wydawnictwa IDEA: “Dave Swindells’ Ibiza ‘89. Escape from 2020”.

Książkę można zamówić tutaj.

okładka albumu Ibiza ’89, fot. Dave Swindells
fot. Dave Swindells
fot. Dave Swindells

Wszystkie zdjęcia dzięki uprzejmości wydawnictwa IDEA.
Zdjęcie główne: Dave Swindells
Tekst: Kasia Wardzyńska

Banner Image Banner Image
Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook