Kilka przepisów na stuningowanie swojego mózgu przed poniedziałkiem

Bankierzy z Wall Street i technologiczni geniusze z Doliny Krzemowej - co ich łączy? Używają tych samych dragów na 'podkręcenie' pracy mózgu.
.get_the_title().

Wymagająca praca oznacza ciągły stres, brak czasu i permanentne zmęczenie – wiedzą o tym szczególnie ci, którzy zajmują wysokie stanowiska. Co więc robią, aby sobie z tym radzić? Joga, inne formy aktywności fizycznej, urlop albo kąpiel z dobrą książką? Bynajmniej – zamiast tego bankierzy z Wall Street, podobnie jak technologiczni geniusze z Krzemowej Doliny, oszaleli na punkcie tzw. ‘smart drugs’, czyli suplementów, których celem jest poprawienie wydajności i tempa pracy mózgu. Ma to nie tylko podwyższyć wyniki, jakie ‘pacjenci’ osiągają w pracy, ale też zbawić ich od negatywnych skutków pracoholizmu. Inteligentne leki brzmią jak marzenie, ale efekty ich działania mogą okazać się sporym rozczarowaniem lub wręcz zagrożeniem dla życia.

Wielu zaczyna swój dzień od ‘koktajlu’ złożonego z leków różnego rodzaju. Popularna jest technika wykorzystywania lekarstw niezgodnie z ich przeznaczeniem w celu ‘podkręcenia’ konkretnej funkcji organizmu. Przykładem są leki na narkolepsję – spożywanie ich w wypadku braku tej choroby powoduje efekt mocnego pobudzenia, co na pewno pomoże odłożyć sen na inną okazję. Trzeba jednak pamiętać, że takie wykorzystanie aptecznych zapasów opiera się w zasadzie na bazowaniu na ich skutkach ubocznych, które w długoterminowej perspektywie nie zapewnią dobrego stanu zdrowia.

Zwolennicy tych metod, nazywani często ‘bio-hakerami’, tłumaczą jednak, że świadome projektowanie swojego organizmu to dla nich szansa na maksymalizację swojego potencjału.

Co obiecują inteligentne suplementy? Poprawę koncentracji i pamięci, a także umiejętności logicznych. Pomogą też zwalczać oznaki zmęczenia i braku snu, a nawet przedłużą okres zwiększonej aktywności mózgu. Środki nazywane w Stanach Zjednoczonych ‘nootropics’ znajdują się w szarej strefie, jeśli chodzi o legalność używania. Choć teoretycznie są dozwolone i część z nich można dostać bez recepty na rynku farmaceutycznym, to te, które są najskuteczniejsze i tym samym najpopularniejsze wśród biorącej jej elity, pochodzą z Kolumbii. One legalne już nie są, ze względu na skład. O ile ‘nootropics’ zrobione z komponentów pochodzenia roślinnego albo dozwolonych substancji nie zrobią nam krzywdy, o tyle nie dają też pożądanych przez chętnych efektów – niektórzy spierają się, że mogą one być nawet zwykłą autosugestią, taką samą jak w przypadku efektu placebo.

Jednak prawdopodobne jest, że nazwy takie jak ‘Rise’ czy ‘MasterMind’ obiecują zbyt wiele, szczególnie że zbawienne właściwości roślinnych ‘nootropics’ nie zostały klinicznie potwierdzone.

Tymczasem kolumbijskie specyfiki rzeczywiście na kilka godzin mogą przemienić kogoś w geniusza. A co w zamian za stuningowany mózg? Jakiś czas temu amerykańscy naukowcy ostrzegali, że w skład wielu nielegalnych ‘nootropics’ wchodzi substancja znana jako DMBA. Substancja jest silnym stymulantem i choć jej działanie może wydawać się cudem, warto wiedzieć, że znacząco zwiększa też ryzyko zawału i wystąpienia tętniaków w mózgu.

Pełna obietnic reklama jednego z popularnych ‘nootropics’

Inteligentne leki to w sumie żadna nowość – sam termin ‘nootropics’ powstał już w 1972 roku, jednak to właśnie fenomen Doliny Krzemowej nadał mu nowe życie. Suplementy, oparte na zdecydowanie mocniejszych substancjach aktywnych niż ginko biloba, zaczęły być produkowane dosyć niedawno. Jest popyt, jest podaż – o ile wcześniej Kolumbia była znana głównie jako eksporter kokainy, teraz gładko dostosowuje się do nowych zapotrzebowań klientów. A samo zainteresowanie jest tylko kolejnym dobitnym przejawem zmiany, jaka zachodzi w naszym sposobie myślenia i korzystania z dragów.

Nie chodzi już o haj, a o zhakowanie własnego organizmu.

SURPRISE