Monstera kontra bobas, czyli Millenialsi kupują rośliny zamiast płodzić dzieci

Dlaczego coraz więcej Millenialsów ma w domach mnóstwo doniczek wypełnionych roślinami? Powodów jest co najmniej kilka.
.get_the_title().

Monstera tu, monstera tam. Przy przeglądaniu zdjęć, które przedstawiają mieszkania Millenialsów na Instagramie czy Pintereście, od razu rzuca się w oczy jeden szczegół – większość z nich jest pełna roślin. Doniczki z monsterami, kaktusami czy sukulentami wypełniają nie tylko parapety, ale też każdy skrawek wolnej przestrzeni. To nie przypadek – rośliny mają teraz swoje pięć minut.

Według zeszłorocznego National Gardening Report, w 2015 roku ogrodnictwem zainteresowało się kolejne 6 mln Amerykanów, z czego aż 5 mln miało od 18 do 35 lat.

Kolorem roku 2017 wg Pantone jest właśnie zielony, rośliny obecne są też w nowym katalogu IKEA. Trend widać także w Polsce – odbywa się coraz więcej weekendowych targów, na których można kupić kwiatki, a w Warszawie i we Wrocławiu otworzyły się specjalne schroniska z roślinami do adopcji. Nowoczesne kwiaciarnie, które zakładają Millenialsi nie przypominają natomiast osiedlowych sklepików z ciętymi kwiatami, a raczej sklepy botaniczne. Za tym idzie moda na doniczki nieprzypominające tych, które na parapetach miały nasze mamy czy babcie.

Monstera

Dlaczego Millenialsi tak bardzo pokochali rośliny? Jednym z podstawowych powodów jest na pewno to, że większość żyje w niewielkich, wynajmowanych mieszkaniach, a doniczki z kwiatami idealnie nadają się do oswojenia przestrzeni. W gronie Millenialsów mieszkających w mieście domowe rośliny zaspokajają także potrzebę kontaktu z naturą.

Opieka nad nimi, w przeciwieństwie do zajmowania się kotem czy psem – których niekiedy nie można mieć w wynajmowanych mieszkaniach – nie przeszkadza w podróżowaniu czy imprezowaniu.

Jednocześnie daje poczucie niezależności, ale i odpowiedzialności – dobry stan naszych roślin zależy przecież od nas samych. Jak tłumaczy Jazmine Hughes, dziennikarka związana z ‘New York Timesem’, rośliny sprawiają, że czujemy się jak dorośli, zwłaszcza w czasie, gdy tradycyjne oznaki dorosłości – małżeństwo, własny dom czy dzieci – opóźniają się lub są poza zasięgiem. Opiekę nad roślinami można potraktować jako trening przed zostaniem rodzicem, zwłaszcza, że coraz więcej Millenialsów – z różnych powodów – nie stać na dzieci. Dodatkowo pozbawione jest to w zasadzie konsekwencji. Uschnięty zamiokulkas to przecież jeszcze nie tragedia – zawsze można kupić następny kwiat, który aktualnie podbija Instagrama.

Monstera

 

SURPRISE