Niewyjaśnione sprawy #13: morderstwo w domku w Keddie

Trzy osoby zginęły, trzy przeżyły, jedna zaginęła. Co wydarzyło się w domku w spokojnej miejscowości Keddie?
.get_the_title().

Życie Sue Sharp nie było usłane różami. W 1980 roku odeszła od męża, wyprowadzając się ze stanu Connecticut wraz z piątką dzieci. Gdy usłyszała, że w miejscowości Keddie w Kalifornii, gdzie mieszkał jej brat, są do wynajęcia tanie domki kempingowe, wiedziała, że to właśnie tam rozpocznie nowe życie. Tak się jednak nie stało… Był ranek 12 kwietnia 1981 roku, gdy 14-letnia Sheila Sharp wracała do domu – tę noc spędziła u rodziny Seabolt, która mieszkała tuż obok. W domku Sharpów było bowiem dość ciasno: oprócz Sue był tam 5-letni Greg, 10-letni Rick i ich przyjaciel Justin, 12-letnia Tina, a do tego 15-letni Johnny i jego przyjaciel Dana.

Nic więc dziwnego, że Sheila wchodząc do domu, spodziewała się, że powita ją poranny gwar. Wewnątrz panowała jednak śmiertelna cisza.

Na podłodze w salonie leżały trzy ciała – byli to Johnny, Dana i Sue. Wszyscy byli zakrwawieni i związani przewodem elektrycznym. Nieopodal leżały pokryte krwią noże, jeden z nich był bardzo wygięty, co wskazywało na użycie znacznej siły, a do tego młotek i śrutownik, którym rozbito głowę Sue. Sheila uciekła z krzykiem, a chwilę później, o 8:00 rano, do domku przyjechała policja. W międzyczasie Sheila zaglądała wraz z sąsiadem przez okna, by przekonać się, jak ma się reszta jej rodzeństwa. Gdy okazało się, że Greg, Rick i Justin smacznie śpią w pokoju obok, dziewczyna odetchnęła z ulgą. Obudziła ich i kazała wydostać się przez okno, by nie musieli mijać martwych ciał leżących w salonie. Nigdzie nie było 12-letniej Tiny. Wydawało się, że rozpłynęła się w powietrzu.

Śledczy nie mieli wątpliwości: to było najbardziej brutalne morderstwo, z jakim zetknęli się kiedykolwiek w Keddie. Wszystko wskazywało na to, że sprawców było co najmniej dwóch. Czy ktoś ich widział? Raczej nie trójka chłopców, którym udało się przeżyć – spali aż nie obudziła ich Sheila. Należy jednak podkreślić, że w ciągu ostatnich dekad dorosły już Justin kilkakrotnie wracał do tego wydarzenia, sugerując, że mógł widzieć napastników. Jednocześnie jego zeznania za każdym razem się od siebie różniły, a najobfitszy materiał jest efektem hipnozy.

Co stało się z Tiną? Poszukiwania dziewczynki rozpoczęły się dopiero kilkanaście godzin po odkryciu morderstwa.

Nie wiadomo, dlaczego została porwana. W sprawie pojawił się także pedofilski wątek. 3 lata później i 80 kilometrów dalej w lesie odnaleziono czaszkę. Wówczas anonimowy informator skontaktował się z policją i powiedział, że to Tina. Dodał też, że wystarczy lepiej poszukać, by w pobliżu znaleźć resztę jej kości. Okazało się, że mówił prawdę. Jednak choć stan kości pozwalał na ustalenie, kiedy dziewczynka zginęła, nie dało się określić, w jaki sposób to się stało.

Śledczy zabezpieczyli niemal setkę dowodów i zebrali 11 próbek krwi. To jednak nie wystarczyło, by udało się rozwiązać sprawę – mówi się, że wiele dowodów i istotnych wątków najzwyczajniej w świecie przeoczono. Do tego nie udało się zabezpieczyć ani DNA sprawców, ani ich odcisków palców – co wskazuje na to, że do zabójstwa nie doszło przypadkowo, sprawcy przyszli przygotowani. Jaki mógł być ich cel? To też nie było jasne. Motyw rabunkowy wykluczono, bo choć na miejscu zbrodni coś faktycznie zginęło, to rodzina Sharpów nie należała do majętnych. Wrogowie? Żadna z ofiar nie miała raczej aż tak zażartych wrogów, by chcieli ich zabić. Podejrzanych było multum, wśród nich nawet Robert Joseph Silveria Jr., znany też jako Boxcar Killer, choć jego kandydatura nie była chyba brana totalnie na poważnie. Co innego Marty, którego pasierbem był mały Justin. Marty miał kryminalną przeszłość, bił swoją żonę i Justina, a do tego przyznał się podobno do morderstw swojemu terapeucie, który jednak nie poinformował o tym policji. Jaki motyw miał Marty? Mówi się, że Sue Sharp doradzała jego żonie, by ta go opuściła. Kolejnym podejrzanym był współlokator Marty’ego, Bo Boubede.

Za poczwórne morderstwo w Keddie nikt nie został skazany.

Przynajmniej póki co, bo choć sprawa liczy sobie już niemal 40 lat, to w ostatnich latach poszła chyba trochę do przodu – znaleziono młotek, który posłużył do morderstw, a szeryf Mike Gamberg ponownie przyjrzał się zgromadzonym dowodom i znalazł między innymi list, który Marty napisał do swojej żony, w którym nawiązuje do zbrodni. Czy to faktycznie on jest mordercą? W 2018 roku szeryf powiedział, że udało się pozyskać DNA z miejsca zbrodni, które należy do żyjącego podejrzanego. Tymczasem Marty, podobnie jak Bo, zmarł kilka lat temu. Jednak lata mijają, a sprawa tych brutalnych morderstw wciąż nie jest rozwiązana.

Tekst: NS

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook