Niewyjaśnione sprawy #23: kobieta, która zniknęła we własnym domu

Choć od zniknięcia Jennifer minęło już ponad 15 lat, nikt nigdy nie wpadł na żaden jej trop.
.get_the_title().

Jennifer Kesse, która urodziła się w 1981 roku, w 2006 roku miała 24 lata i właśnie przeprowadziła się do Ontario na Florydzie. Niedawno dostała w pracy awans i kupiła mieszkanie. 22 stycznia 2006 roku wróciła z wczasów w Saint Crox na Wyspach Dziewiczych, gdzie spędzała czas ze swoim chłopakiem, Robem Allenem, z którym była w związku na odległość – mieszkali mniej więcej trzy godziny drogi od siebie. Tę noc spędziła u niego w mieszkaniu, a następnego ranka wyruszyła stamtąd do pracy. Będąc w drodze, zadzwoniła do matki, by opowiedzieć jej, jak spędziła urlop, a w ciągu dnia telefonowała także do ojca i brata. Koło 22:00 zadzwoniła też do swego chłopaka. Pokłócili się, ale Rob i tak się zdziwił, gdy okazało się, że Jennifer nie zadzwoniła do niego następnego dnia rano, bo kontaktowali się ze sobą kilka razy dziennie. Dzwonił do niej, ale nie odbierała.

24 stycznia Jennifer nie przyszła też do pracy.

Pracodawca zadzwonił do rodziców dziewczyny. Im też nie udało się do niej dodzwonić, tak więc ojciec wraz z bratem Jennifer, nie zastanawiając się długo, wsiedli w samochód i wyruszyli do Ontario. Dotarli koło 11:00. Wszystko wyglądało normalnie, a mokry ręcznik i świeże ubranie przygotowane na łóżku świadczyły o tym, że Jennifer rano szykowała się do pracy. Brakowało jednak jej samochodu. Nie było też torebki, kluczy i telefonu.

źródło: nbc news

Policja rozpoczęła poszukiwania, a rodzina i przyjaciele rozdawali ulotki z wizerunkiem zaginionej. Udało się ustalić, że ostatnią osobą, z którą rozmawiała dziewczyna, był jej chłopak, do którego zadzwoniła 23 stycznia koło 22:00. Ostatnia osoba widziała ją z kolei koło 18:00, kiedy Jennifer wracała z pracy. Dwa dni po zaginięciu Jennifer udało się odnaleźć samochód – czarny Chevrolet Malibu stał zaparkowany niecałe dwa kilometry od jej mieszkania.

Wydawało się, że jest szansa na przełom w sprawie, a od znalezienia auta blisko już do znalezienia dziewczyny.

Śledczym wydawało się, że są jeszcze bliżej, gdy okazało się, że kamery przemysłowe zarejestrowały moment parkowania samochodu. Miało to miejsce około południa, w dniu zniknięcia Jennifer. Kto siedział za kółkiem? Tego nie udało się ustalić, bo na wszystkich nagraniach osoba miała zasłoniętą twarz. Fragment odcisku palca, który znaleziono w samochodzie, okazał się zbyt mały, by w jakikolwiek sposób rozjaśnić sprawę.

źródło: wftv

Z mieszkania i samochodu dziewczyny nic nie zniknęło, telefon był wyłączony, a karty kredytowe nieużywane. Śledczy po jakimś czasie uznali więc, że sprawa prowadzi donikąd. – Sądzę, że Jennifer szykowała się do pracy. Wzięła prysznic, ubrała się, wyszła z mieszkania, po drodze zamykając drzwi, i dotarła do samochodu – wtedy właśnie została porwana – powiedział pół roku po zniknięciu 24-latki detektyw Joel Wright. Rodzina i bliscy Jennifer nie zrezygnowali z poszukiwań. Chłopak i brat postanowili się przyjrzeć byłym partnerom i współpracownikom dziewczyny, ale żaden z nich nie miał motywu, by porwać dziewczynę. W 2009 roku Wright wrócił do sprawy, jeszcze raz przesłuchując osoby, które mogły coś wiedzieć.

Sprzątaczka z budynku Jennifer, której pokazano zdjęcie niezidentyfikowanej osoby, powiedziała, że przypomina jej ona mężczyznę, który tydzień przed zniknięciem Jennifer naprawiał coś w jej mieszkaniu.

Detektyw znalazł mężczyznę, który akurat odsiadywał w więzieniu wyrok za gwałt. Twierdził, że nie wie, co się stało z dziewczyną, a jako że przeszedł test wariografem, śledczy uznał, że mówi prawdę. Mimo że od zniknięcia Jennifer minęło już ponad 15 lat, wciąż nie wiadomo, co się z nią stało. Nikt nigdy nie wpadł ani na ślad dziewczyny, ani na jej ciało, nie ustalono też, kim była niezidentyfikowana osoba z auta.

Zdjęcie główne: Oxygen
Tekst: NS

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook