Tak wyglądają dziewczyny, które walczą na ringu w MMA i K-1

Urodzone w bogatych domach, albo wychowane w domach dziecka spotykają się na ringu. Stereotypy na temat dziewczyn walczących w MMA i K-1 można wsadzić między bajki.
.get_the_title().

W ostatnią sobotę odpuściliśmy sobie wieczór nad Wisłą, albo film w kinie. Pojechaliśmy do Wrocławia  zobaczyć bijące się po twarzach dziewczyny na gali Ladies Fight Night. Postanowiliśmy wyjść poza naszą strefę komfortu i zobaczyć walki kobiet w MMA i K-1. To sporty mocno nam odległe i nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Jak wyglądają zawodniczki, kim są i co sprawiło, że wybrały taką, a nie inną drogę to pytania, które mieliśmy w głowie jadąc do Wrocławia na 9. Galę Ladies Fight Night. Na ringu stanęły wrocławianki Małgorzata Dymus, Barbara Nalepka, Izabela Szelest i to one miały najmocniejszy doping widowni. Pojawiły się też utytułowane zawodniczki z Francji, Czech i Słowacji.

Mieliśmy okazję zajrzeć na backstage gali i podejrzeć jak dziewczyny szykują się do walki. Zobaczyliśmy drobne dziewczyny o wadze 52 kg, niektóre wspierane przez rodziny wyglądały jakby między trwającymi właśnie maturami przyszły ponawalać się na ringu. Trenerzy uwijali się, dziewczyny do ostatniej chwili ćwiczyły i rozgrzewały się.

Delikatne dziewczęce buzie budziły nasze wątpliwości. Serio? To dziecko ma walczyć? Niemożliwe!

Naszą uwagę zwróciła zakapturzona Basia “Szogun” Nalepka i to na jej walkę czekaliśmy z największym zainteresowaniem. Baśka szykowała się do walki w pełnym skupieniu, w dresie, czapeczce z daszkiem, trudno było podejrzeć jej buzię. To co pokazała na ringu mocno nas zaskoczyło i pokazało, że mieliśmy czuja. To był nokaut wieczoru – do obejrzenia tutaj.

Basia “Szogun” Nalepka przed walką

Myślicie, że Wasze życie jest brutalne i ciężkie? Dziewczyny w przedziale wiekowym 18-33 to uczennice, nauczycielki, panie pracujące w banku. Jedne o twarzy aniołka, inne ze spojrzeniem, którym mogłyby zabić.

Urodzone w bogatych domach, albo wychowane w domach dziecka spotykają się na ringu.

Mimo wielu różnic społecznych, wszystkie zdecydowały się łamać stereotypy i walczyć. Z trybun dało się słychać okrzyki “Z LEWEJ KOCHANIE!” i “DAJESZ MAMA!” co chwyciło nas mocno za gardło. Na sali były dzieci, rodzice, partnerzy. W kobiecych walkach nie ma miejsca na hejt. Dziewczyny leją się po twarzach, kopią, zadają ciosy, które niejednego gogusia z MCFita powaliłyby na ziemię, ale po walce pomagają sobie wstać, podnoszą się z ringu, przytulają i kłaniają. Gołym okiem widać szacunek. Wszystkie zdają sobie sprawę, jakim wysiłkiem, cierpieniem i ogromną pracą obarczone są ich sukcesy i porażki. Siła jest kobietą, to chyba najlepsze podsumowanie, a te dziewczyny to prawdziwi HEROSI.

W walce wieczoru Małgorzata Dymus jedna z najlepszych zawodniczek świata w kategorii 56kg, pokonała Karolinę Klusovą (Czechy) w formule K1.

“To jest niesamowite, że mamy w Polsce taką obiecującą organizację stricte dla kobiet” – Joanna Jędrzejczyk

Ladies Fight Night to jedyna kobieca organizacja sportów walki w Europie, założona pod koniec 2015 roku przez Grzegorza Chałubińskiego, Łukasza Chmala i Macieja Janiszewskiego. Ambicje LFN wykraczają daleko poza granice Polski, a na rozpiskach walczą zawodniczki z całego świata. Organizacja nie tylko organizuje gale, ale też campy dla zawodniczek na których mogą trenować z najlepszymi m.in. z
Wielokrotną Mistrzynią Świata i Europy w kick-boxingu, pionierką polskiej kariery bokserskiej kobiet – Iwoną Guzowską oraz międzynarodowym Mistrzem KSW wagi ciężkiej – Marcinem Różalskim. Dziewczyny miały też okazję ćwiczyć na obozach treningowych z Mistrzynią Świata MMA Joanną Jędrzejczyk.

Zdjęcia: Domi Kurska

 

SURPRISE