W Japonii zaczyna brakować ninja

Mimo wysokiej płacy, młodzi wybierają inne zajęcia.
.get_the_title().

Japonia zmaga się z depopulacją, której efekty bywają naprawdę dziwne. Okazuje się, że w niektórych częściach kraju zaczyna brakować… ninja. Sally Herships z podcastu „Planet Money” NPR odwiedziła ostatnio Igę – niewielkie miasto leżące w centralnej części Japonii, około 450 km od Tokio, które szczyci się tym, że jest miejscem narodzin ninja. Na tych tradycyjnych wojownikach opierają się wszelkie atrakcje turystyczne miasteczka. W najbliższym czasie burmistrz chce przyciągnąć przyjezdnych, budując drugie już muzeum ninja, a raz do roku, na przełomie kwietnia i maja organizowany jest w miasteczku wielki festiwal poświęcony tym wojownikom. Każdorazowo przyciąga on około 30 tys. turystów, którzy chętnie paradują w strojach ninja i podziwiają popisy wojowników. – Myślę, że ludzie na całym świecie uwielbiają ninja, chcą zostać ninja lub chcą zobaczyć ninja. Teraz w miasteczku pracujemy ciężko nad tym, aby promować turystykę ninja i osiągnąć jak najlepszy ekonomicznie efekt – mówi burmistrz Sakae Okamoto.

Problem w tym, że populacja miasteczka spada, a coraz więcej młodych przenosi się do większych ośrodków miejskich – w zeszłym roku z miasteczka odpłynęło aż tysiąc osób, podczas gdy do całej prefektury Mie, w której znajduje się Iga wprowadziło się zaledwie 43 nowych mieszkańców.

Ma to wpływ na gospodarkę, ale też poważnie uderza w lokalne dziedzictwo kulturowe – mało kto chce być tam ninja.

Zarobki w tym fachu są stosunkowo wysokie, ale jak widać to nie wystarczy, aby zatrzymać młodzież w małym miasteczku. – Wynagrodzenie jest całkiem konkurencyjne. Dziś ninja mogą zarobić od 23 tys. do 85 tys. dolarów (od około 85 tys. do 315 tys. złotych rocznie), co jest naprawdę solidną pensją. To znacznie więcej niż w średniowiecznej Japonii zarabiali prawdziwi ninja – tłumaczy Sally Herships. Aby jednak zostać ninja (czy raczej osobą odgrywającą ninja) należy przejść ciężki trening, a do tego brakuje chętnych. Jeśli dołożyć do tego niskie, bo utrzymujące się na poziomie 2,5 proc. bezrobocie w Japonii, trudno się dziwić, że mało kto chce przyjechać do małego miasteczka, aby nie tylko odgrywać tam rolę tradycyjnego wojownika, ale też żyć na co dzień.
Tymczasem liczba turystów rośnie. W zeszłym roku Japonię odwiedziło ich ponad 29 mln, czyli o 20 proc. więcej niż w 2016. Bieżący rok też prawdopodobnie będzie pod tym względem rekordowy. Może więc warto rzucić wszystko i zostać ninja?

Źródło: Unilad, The Independent

SURPRISE