Zamożni mieszkańcy Los Angeles muszą zainteresować się bezdomnymi, bo rozprzestrzenia się wśród nich tyfus

Oficjalne komunikaty na ten temat są dość zdawkowe – tak, jakby nie chciano siać paniki czy psuć wizerunku miasta kojarzącego się raczej z blichtrem i sukcesem. Fakty są jednak takie, że w tym roku szpitalach odnotowano już 64 przypadki tej niespotykanej obecnie w USA choroby.
.get_the_title().

W 2017, o tej samej porze roku, było jedynie 11 zachorowań. Nic więc dziwnego, że władze i mieszkańcy zaczęli się naprawdę martwić tą sytuacją. Zwłaszcza, że problem bezdomności w Los Angeles jest dość poważny. Szacuje się, że obecnie na ulicach mieszka ok. 53 tysięcy osób. Większość skupia się w Skid Row – dzielnicy we wschodniej części śródmieścia.

Czy to namioty, czy prowizoryczne legowiska – ich ilość jest tak duża, że niektórzy Skid Row nazywają „amerykańską stolicą bezdomnych”.

Warunki sanitarne pozostawiają tam niestety wiele do życzenia. Mimo że w okolicy są punkty, gdzie można się umyć czy skorzystać z toalety, to ich ilość jest niewystarczająca. Obecnie sanitariaty są często zamykane na parę godzin, aby móc je odkazić. Na ulicach piętrzą się śmieci. Mieszkańcy ulic borykają się też z problemem szczurów i innych gryzoni. Wszystko to wpływa niestety na rozprzestrzenianie się tyfusu.

Źródło: Cory Woodward/Unsplash

W zeszłym roku Los Angeles zmagało się rozprzestrzenianiem żółtaczki pokarmowej, czyli tzw. choroby brudnych rąk. Choroba zakaźna dotknęła setki osób, a 21 przypadków zakończyło się śmiercią. Eksperci uspakajają, że tyfus nie niesie za sobą takiego zagrożenia, a poza tym jest to choroba odzwierzęca, więc nie ma powinno być obaw, że osoba bezdomna nas zarazi.

Tyfus jest chorobą, która kiedyś zbierała śmiertelne żniwo.

Przenoszona przez wszy i pchły w okresie I wojny światowej doprowadziła do śmierci 3 milionów osób. Dziś występuje sporadycznie i pojawia się głównie na obszarach dotkniętych ubóstwem. – To niezwykle rzadka choroba. W ciągu swojej sześcioletniej praktyki lekarskiej w Los Angeles, zetknąłem się tylko z jednym potwierdzonym przypadkiem zachorowania – mówi w rozmowie z “Guardianem” dr Timothy Brewer.

Źródło: Sterling Davis/Unsplash

Obecna sytuacja jest więc tym bardziej niepokojąca. Dlatego władze Los Angeles zdecydowały się na przeznaczenie setek tysięcy dolarów na cel zapobiegania rozprzestrzeniania się choroby. Został powołany również specjalny odział, który ma się zająć tym tematem. Wdrożono też specjalny plan awaryjny, według którego rozdawane będą środki odstraszające owady i obroże przeciwpchelne.

300 tysięcy dolarów z budżetu miasta przeznaczono na porządkowanie i czyszczenie obozowisk osób bezdomnych.

Te ostatnie działania mają zostać zintensyfikowana w ramach programu „Operation Healthy Streets” w Skid Row. Jednak porządkowanie tego terenu wzbudza wiele kontrowersji. Zdaniem bezdomnych metody stosowane przez pracowników miasta i policję pozostawiają wiele do życzenia. Często wiążą się z niszczeniem lub konfiskowaniem ich mienia.

Przed Los Angeles stoi duże wyzwanie. Mamy tu zderzenie dwóch światów – ubogiego i zamożnego. Nie ma jednak wątpliwości, że cel pozostaje jeden. Pytanie tylko, czy ten cel uświęca środki?

Źródło: Germ Laurs RK/Unsplash

Tekst: Kinga Dembińska

SURPRISE