Zaplanowaliście już majówkę? Warto, bo wspólne podróżowanie wzmacnia związek, nawet jeśli napotykamy masę kłopotów

Jeśli wspólny wyjazd okazuje się daleki waszych wyobrażeń, to i tak nie wszystko stracone. Amerykańscy specjaliści od terapii par tłumaczą, dlaczego wylądowanie w hotelu z karaluchami i zapchaną toaletą może nas do siebie bardzo zbliżyć.
.get_the_title().

Wspólna podróż to zwykle dobry pomysł. Odpoczynek, chillout, oderwanie się od codziennych obowiązków i problemów – to musi sprzyjać romantycznym uniesieniom. Jednak nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem, co wystawia naszą cierpliwość i uczucia na niemałą próbę. I dobrze! Portal Lonely Planet zapytał specjalistów od terapii par o to, jakie zalety płyną z wspólnego podróżowania. Okazało się, że jest ich więcej i zupełnie innego rodzaju niż moglibyśmy się spodziewać.

Eksperci zwrócili szczególną uwagę na sytuacje, które mogą nam się wydawać zabójcą ciepłych uczuć, a tymczasem tak naprawdę wzmacniają związek i budują poczucie bliskości.

Zdecydowanie warto więc czym prędzej zakręcić globusem i na chybił trafił wskazać miejsce waszej kolejnej wycieczki. I tak kręcić aż do skutku, dopóki nie traficie na coś, co jest w zasięgu waszego budżetu, a potem ruszać w drogę!

Zacznijmy od pozytywnego akcentu, czyli samego sensu podróży. Terapeuci są zgodni co do tego, że dobrze jest czasem zrobić sobie małą odskocznię od rutyny. Zazwyczaj, zwłaszcza w związkach z trochę dłuższym stażem, trudno o spontaniczność i element zaskoczenia. Tymczasem zmiana otoczenia rozbudzi wasze trochę przysypiające zmysły – i to być może na dłużej.

Jest duża szansa, że w nieznanym wcześniej miejscu odkryjecie nową, wspólną pasję, którą będziecie kultywować po powrocie do domu lub która zachęci was do kolejnych podróży.

Nie musi to być nic spektakularnego. Wystarczy, że na przykład zakochacie się w kuchni marokańskiej i zamiast kolejnego wieczoru z ‘Przyjaciółmi’ na Netfliksie wybierzecie się od czasu do czasu do restauracji z właśnie takim jedzeniem.

Wracając już jednak do kwestii, które mogą się okazać mniej przyjemne, terapeuci par zwrócili uwagę na ilość decyzji, jakie należy podjąć i podczas podróży, i już na etapie jej planowania.

O ile nie dysponujecie gigantycznym budżetem i nie pracuje dla was sztab ludzi, którzy zatroszczą się, by każda minuta podróży była wypełniona luksusem i beztroską, może się zdarzyć, że spotkają was różne nieprzewidziane i niezbyt fajne sytuacje.

I nieważne, że wakacje planowaliście w najdrobniejszym szczególe przez ostatnie pół roku, a recenzje na Bookingu czy Airbnb możecie cytować z pamięci, więc teoretycznie wszystko powinno wypalić. W praktyce – raczej się wali i pali! I w takim wypadku albo włączy się wam tryb pracy zespołowej, albo wrócicie do domu z płaczem. Terapeuci par polecają tę pierwszą opcję, zapewniając, że jeśli zaczniecie decydować i działać jako team, to takie doświadczenia zbliżą was do siebie.

Film ‘Tamte dni, tamte noce’

Terapeuci par upatrują również plusów w zmęczeniu, chorobach czy uczuciu głodu i rozdrażnienia, z którymi możemy zetknąć się w każdej z naszych podróży. Wasza druga połówka zaliczając spadek formy daleko od domu, będzie się czuła jeszcze gorzej i wyjątkowo bezbronnie. Zamiast się wkurzać, panikować czy narzekać nastawcie się na przejęcie dowodzenia w takiej sytuacji.

I jakkolwiek mało romantycznie może to brzmieć – to czuwanie przy niej, kiedy dopadnie ją chociażby zemsta Faraona, scala wasz związek bardziej niż trzymanie się za rączkę podczas rejsu gondolą w Wenecji.

Podczas podróży macie też okazję się lepiej poznać. W tym momencie możecie wywrócić oczami: przecież spędzacie ze sobą każdą wolną chwilę, więc macie poczucie, że znacie się na wylot.

Nowa rzeczywistość i okoliczności przyrody mogą jednak rzuci światło na te cechy charakteru, które na co dzień były kompletnie uśpione.

Czy on będzie paradował pod Koloseum z reklamówką z Biedry oraz w sandałach i skarpetach? Czy ona zapakuje 8 strojów kąpielowych, a zapomni o paszporcie? I mimo chwili grozy, uznacie, że kochacie tego dziwaka albo tę strojnisię i będziecie żyli długo i szczęśliwie? A jeśli naprawdę coś wam mocno nie przypasuje, to eksperci twierdzą, że podróże są świetnym, neutralnym gruntem do przegadania sprawy na luzie. I znów może się okazać, że było tyle ciekawych zakamarków waszej relacji do odkrycia.

via GIPHY

Kończymy też pozytywnym akcentem, przypominając, że podróże to nie tylko laboratorium doświadczalne dla naszego związku, w którym panuje niepisana zasada ‘co nas nie zabije, to nas wzmocni’. To też moment, w którym możecie zaprezentować się światu, a przede wszystkim swojej drugiej połówce, od tej najlepszej strony – beztroscy, ciekawi, z ogromnym apetytem na życie i na siebie nawzajem. Bon voyage!

Tekst: KD

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook