5 rzeczy, które zaskoczyły mnie w Nowym Jorku

W życiu zdarzają się cuda, teraz wiem to na pewno.
.get_the_title().

Jednego dnia byłam zwykłą stażystką, a następnego wyjechałam jako dziennikarka F5 do Nowego Jorku na Samsung Unpacked 2018. Nigdy wcześniej nie byłam w Ameryce, a pojawienie się po raz pierwszy w takim mieście jak NYC to przeżycie, którego się nie zapomina. Oczywiście miałam wcześniej pewne wyobrażenia związane z tym miejscem, ale czy wytrzymały one konfrontację z rzeczywistością? Poniżej zebrałam kilka moich największych nowojorskich zaskoczeń.

Wszystkie poniższe zdjęcia zostały zrobione telefonem Samsung Galaxy Note 9.

1. Szalenie gorąco

Po wyjściu z lotniska to pierwsze, co mnie zaskoczyło. Przez upał i wilgotność ciężko było oddychać. Temperatura w mieście osiągała 33°C, odczuwalna wynosiła 40°C, przy tym wilgotność stanowiła około 70 proc. Choć w zasadzie nie powinnam się przecież dziwić. Jak mówi Wikipedia, w Nowym Jorku klimat jest wilgotny subtropikalny z gorącym latem. Miasto jest otoczone rzeką Hudson oraz oceanem Atlantyckim, stąd ta wilgotność. Mimo wszystko nikt z ekipy nie spodziewał się takiego upału.

Gorące słońce szybko zastąpiła burza i przyszedł sztorm. Już po kilku godzinach przybywania w Big Apple pogoda nagle się zmieniła, na niebie zaiskrzyły błyskawice, a grzmoty brzmiały jak kanonada. Szare, groźne niebo otoczyło nieskończone wieżowce, wydawało się, że błyskawice uderzały w same wierzchołki szklanych budynków, a od tego widoku zapierało w piersiach dech. Tak chyba wygląda koniec świata. Na szczęście słońce szybko wróciło i już nie narzekałam na upał.

2. Zagubiona w metrze

Metro w Nowym Jorku jest najszybszym i najwygodniejszym sposobem poruszania się po mieście (oprócz helikopterów, oczywiście). Ani sławne żółte taksówki, ani Uber nie dowiezie na miejsce tak szybko jak metro. Jednak zorientować się w systemie metra Nowego Jorku jest trudno, przecież jest najbardziej skomplikowane na świecie – to aż 472 stacji i 32 linie! Ilość stacji to jeszcze pół biedy, najtrudniej jest zrozumieć kierunek pociągu i zorientować się w nazwach stacji, rzadko bowiem nawiązują one do nazw atrakcji na powierzchni, najczęściej to po prostu numery ulic, jak 9 Street, 4Av-9 St czy 23 Street. Jednak po jednej-dwóch przejażdżkach czujesz się bohaterem, który opanował najbardziej skomplikowany system metra na świecie!

Ciekawostka: biletomaty w Nowym Jorku wydają resztę tylko do 8 dolarów, więc uważajcie na to wkładając 100-dolarowe banknoty!

3. Nowy Jork jest wielki, a ja malutka

Żaden film ani książka nie przygotują podróżnika do tego, jak ogromne są w rzeczywistości wieżowce w Nowym Jorku. Idąc ulicami miasta, nie masz pojęcia nawet jak wysokie są te budynki i gdzie one się kończą, biorąc to pod uwagę łatwo nie poznać sławnego Empire State Building (381 metrów) albo Rockfeller Center (259 metrów). Z poziomu chodnika wyglądają po prostu jak kolejny wieżowiec. Czasami podchodząc do wieżowca i zadzierając głowę do góry tak wysoko jak tylko się da, nadal nie widzisz jego wierzchołka, z bliska wieżowce przypominają strzałki skierowane prosto w niebo.

Trudno ogarnąć wzrokiem całe piękno Nowego Jorku, ani razu nie spoglądając na niego z wysokości wieżowców. Mówi się, że wycieczka helikopterem jest na to najlepszym sposobem, bo można zobaczyć miasto ze wszystkich stron. Podczas mojej podróży nie latałam helikopterem, jednak udałam się na dach Rockfeller Center, zwany Top of the Rock. Stojąc tam, wydawało mi się, że tak pięknego widoku nie widziałam nigdy wcześniej.

4. Niespodzianki Central Parku

Wydawałoby się, że po tylu filmach nakręconych w Nowym Jorku nic nas nie może zaskoczyć w Central Parku. Na szczęście park, jak i same miasto ma czym zaskoczyć swoich gości. Przeszłam drogę od Hotelu Plaza (ten, w którym mieszkał Kevin McCallister!) i weszłam do parku. Niespodzianki:
– natychmiast poczułam zapach prawdziwego lasu; dookoła mnóstwo zieleni, jeziora, skaliste wzgórza, na które wspinają się ludzie, wąskie ścieżki, bawiące się dzieci. Kontrast pomiędzy „busy life” a nastrojem odpoczynku i spokoju w parku jest porażający!

– światła dla biegaczy, rowerzystów i dorożek. Tak, dokładnie, nie pomyliłam się, dla odpoczywających w parku w niektórych miejscach zainstalowano sygnalizację świetlną i namalowano przejścia dla pieszych;

– ławka jako prezent. W Central Parku znajduje się 9 tys. ławek, a ponad 4,1 tys z nich „zaadaptowano”, to znaczy, że zarząd Parku umieścił na parkowej ławce indywidualną tabliczkę z napisem z okazji urodzin czy wyznaniem miłości. Najbardziej zdziwiła mnie cena tego prezentu, która wynosi 10 tys. dolarów;

– Jacqueline Kennedy Onassis Reservoir także mnie zaskoczył, szczególnie pod względem rozmiaru jeziora. Ono jest tak ogromne, że… powiem wam po prostu w cyfrach – to 43 hektary!

5. Czy Nowy Jork kiedyś zasypia? Nigdy!

Miasto, które rzeczywiście nigdy nie śpi. Transport miejski pracuje całodobowo bez przerw. Spacerując po 5th Avenue około północy poznajesz nową twarz miasta, jest ona jaskrawa i rażąca. Jeżdżą stylowe samochody, stoją wozy z lodami, na ulicach sprzedają hot dogi, pamiątki, tysiące ludzi robią zdjęcia, spacerują, siedzą w restauracjach.

Około 1:00 w nocy pojawiłam się na Times Square i zobaczyłam, że tłumy są jeszcze większe niż za dnia.

Ktoś trzyma plakat „Trust in Jesus” i tańczy, jakaś kobieta stoi naga, pomalowana jak Statua Wolności. Na Times Square znaleźli się przedstawiciele wszystkich narodowości, rozmawiający we wszystkich językach. Przy tym ludzie są mili, uśmiechnięci, nikogo nie potępiają i nie oceniają.

Mimo tak dużego tłumu, czujesz się bardzo komfortowo i, co najważniejsze, swobodnie i bezpiecznie!

Już nie miałam żadnych wątpliwości, że sen nie jest dla Nowego Jorku. Po prostu szkoda spać w takim mieście jak NYC!

Po powrocie zdarzyła się jeszcze jedna rzecz, która bardzo mnie zaskoczyła… Tęsknota za miastem aż do łez! Na początku nie mogłam nawet wyjaśnić sobie, dlaczego tak się dzieje, dlaczego jest mi tak smutno i chce mi się płakać. Potem przyszło zrozumienie, że tęsknię za tym uczuciem, które narodziło się we mnie podczas zwiedzania Nowego Jorku.

To uczucie, że przebywasz na szczycie świata, w mieście, gdzie są najbardziej sławni i najbogatsi (statystyki mówią, że co 21 osoba na Manhattanie to milioner), w mieście, gdzie jest wszystko, czego tylko pragniesz. Wydaje się, że w Nowym Jorku każdy może osiągnąć wszystko, nie ma żadnych granic. Przecież obok, na Manhattanie mieszkają ci, którzy to zrobili! Tutaj pasuje świetnie piosenka Franka Sinatry „New York, New York”:

„I want to wake up in a city
That doesn’t sleep
And find I’m king of the hill
Top of the heap

And if I can make it there
I’m gonna make it anywhere
It’s up to you
New York, New York
New York”

Tekst i zdjęcia: Tetiana Shataieva
Podziękowania dla Samsung Polska

Preloader spinner
Print
Print Text
Zobacz więcej
Wybierz region
Facebook
Age: