3 filmy z American Film Festival, które warto obejrzeć

W poniedziałek we Wrocławiu zakończyła się 10. już edycja American Film Festival. Z bogatego programu wybraliśmy dla was 3 filmy, które powinniście zobaczyć, jeśli będziecie mieć taką okazję.
.get_the_title().

Jubileuszowa, 10. edycja American Film Festival już za nami. Od 5 do 11 listopada we wrocławskim kinie Nowe Horyzonty zaprezentowane zostało 125 filmów. Aż 69 z nich było pokazywane w Polsce po raz pierwszy.

Festiwal otworzył oczekiwany przez wielu „Irlandczyk” Martina Scorsese, który zapowiadany był jako wielki powrót reżysera i jego ulubionych aktorów.

Trzyipółgodzinna produkcja pod koniec miesiąca trafi na Netfliksa, a więc sami będziecie mogli sobie wyrobić na jej temat zdanie. Duża część pokazywanych na festiwalu filmów ma już polską datę premiery – w tym film zamknięcia, czyli „Historia małżeńska” Noah Baumbacha (29 listopada), znakomity kryminał „Na noże” (29 listopada), w którym wystąpili m.in. Daniel Craig, Jamie Lee Curtis i Don Johnson, czy naprawdę klimatyczne „The Lighthouse” Roberta Eggersa (też 29 listopada – szykuje się więc naprawdę dobry kinowy weekend), czyli drugi film twórcy głośnego „The Witch”, w którym występują Willem Dafoe oraz Robert Pattinson. W programie było jednak znacznie więcej świetnych filmów. Prezentujemy wam trzy, które szczególnie przypadły nam do gustu. Dwa z nich nie mają jeszcze polskich dystrybutorów, ale trzymamy kciuki za to, że prędko się to zmieni.

1. „Late Night” reż. Nisha Ganatra

Kolejna – po serialu HBO „Rok za rokiem”, o którym pisaliśmy tutaj – godna uwagi tegoroczna produkcja z Emmą Thompson. Tym razem aktorka wciela się w rolę jedynej kobiety prowadzącej w amerykańskiej telewizji wieczorny talk-show. Jej nagradzany program jest na antenie już niemal 30 lat. Ostatnio ogląda go coraz mniej ludzi, a stacja grozi, że ten sezon będzie już ostatnim.

Czy da się z tym coś zrobić? Z pewnością należy wpuścić trochę świeżego powietrza do pokoju scenarzystów, który pełen jest bez wyjątku białych mężczyzn prezentujących dość podobne podejście do świata.

Nieprzypadkowo zatrudniona zostaje więc kobieta z rodziny imigrantów – nie ma wprawdzie żadnego doświadczenia, jeśli chodzi o pracę w telewizji, ale nie brak jej dobrych chęci. W tej roli występuje Mindy Kaling, która jest też scenarzystką filmu. „Late Night” powinno się spodobać nie tylko jej fanom, ale też wielbicielom serialu „30 Rock” i innych komedii o kulisach pracy w telewizji. Do tego film zadaje kłam dość popularnemu twierdzeniu, że w czasach politycznej poprawności nie da się już żartować, bo zawsze ktoś może się poczuć urażony. Da się!

2. „Jojo Rabbit” reż. Taika Waititi

„Komedia o II wojnie światowej” – brzmi ryzykownie, ale Taika Waititi naprawdę wyszedł z tego obronną ręką. Reżyser takich produkcji jak „What We Do In The Shadows”, „Thor: Ragnarok” czy „Hunt for the Wilderpeople” tym razem postanowił opowiedzieć historię o 10-latku, którego najlepszym przyjacielem jest… wymyślony Hitler. Tytułowy Jojo trafia na obóz Hitlerjugend, gdzie nie ma okazji, by wykazać się swoim męstwem, bo trafia go granat – niegroźnie, ale chłopiec musi wracać do domu. Dzięki temu idealizujący Hitlera Jojo ma szansę poznać wojnę od zupełnie innej strony i zrewidować swoje poglądy. Jak można się domyślić, okaże się, że w rzeczywistości faszyzm nie jest mu wcale taki bliski.

„Jojo Rabbit” to zdecydowanie antywojenny, antyfaszystowski, a do tego zabawny film.

W roli głównej występuje debiutujący na ekranie Roman Griffin Davis. Oprócz niego w filmie gra też Rebel Wilson, Scarlett Johansson, Sam Rockwell, a także Taika Waititi w roli… Hitlera. Polska premiera „Jojo Rabbit” planowana jest na 24 stycznia.

3. „Raport” reż. Scott Z. Burns

O tym filmie donosiliśmy wam już, prezentując 5 filmów z tegorocznego festiwalu w Sundance, na które warto czekać. „Raport” podejmuje zdecydowanie niechlubny wątek z najnowszej historii Stanów Zjednoczonych.

Po ataku na World Trade Center CIA w imię walki z terroryzmem wdrożyło kontrowersyjny system przesłuchań, który w rzeczywistości był po prostu torturami.

Osoby podejrzane o terroryzm były podtapiane, pozbawiane snu, głodzone czy oblewane lodowatą wodą. Tak zwane „wzmocnione techniki przesłuchań” nigdy nie doprowadziły do pozyskania od wartościowych informacji, tymczasem co najmniej jeden z przesłuchiwanych zmarł w wyniku tortur. Cała sprawa wyszła na jaw dzięki raportowi stworzonemu na polecenie senator Dianne Feinstein przez Daniela Jonesa. „Raport” to właśnie historia powstawania tego liczącego niemal 7 tys. stron dokumentu, nad którym Jones pracował prawie 7 lat. W głównej roli występuje tu Adam Driver, a oprócz niego w filmie pojawiają się m.in. Jon Hamm, Annette Bening i Michael C. Hall. „Raport” to naprawdę solidny film, który bez produkcyjnych fajerwerków pokazuje ciemne strony amerykańskiej wojny z terroryzmem. Nie ma w sobie nic z propagandowych dzieł chwalących odwagę amerykańskich żołnierzy i sprawia, że widz stawia sobie niełatwe pytania.

Tekst: NS
Zdjęcie główne: “Jojo Rabbit”

TU I TERAZ