5 filmów i seriali, które warto oglądać latem na HBO

Nie wiecie, co oglądać? Mamy dla was 5 propozycji dostępnych na HBO.
.get_the_title().

1. „Euforia”

„30 penisów w jednej scenie” – tak pewnie skwitowaliby „Euforię” ci, którzy nie widzieli tego serialu, bo to właśnie ta scena była najszerzej komentowana w mediach. Twórcom nie chodziło jednak o szokowanie widzów – a przynajmniej nie tylko – bo scena ma swoje uzasadnienie w fabule serialu.

„Euforia” opowiada o współczesnych nastolatkach i problemach, z którymi zmaga się pokolenie dorastające w świecie przepełnionym technologią.

Nie są to wprawdzie nowe problemy, bo mowa jest m. in. o uzależnieniach, body-shamingu, przemocy i przemocy seksualnej – „Euforia” opowiada jednak o tym odważnie i bez ogródek, idąc szlakiem wyznaczonym przez takie produkcje jak „Skins” czy „Skam”. Fabuła koncentruje się wokół kilkunastoletniej Rue (w tej roli znana dotychczas z produkcji Disneya Zendaya), która jest jednocześnie narratorką produkcji. Po spędzonych na odwyku wakacjach, nastolatka rozpoczyna nowy rok szkolny. Od razu wpada jej w oko nowa uczennica, transpłciowa Jules (Hunter Schafer) – choć relacja dziewcząt jest zdecydowanie najciekawszym punktem serialu, to perypetie reszty bohaterów „Euforii” także warte są śledzenia.

2. „Rok za rokiem”

Serial Russela T. Daviesa („Queer as Folk”, „Doctor Who”) prędko ochrzczony został „nowym ‘Black Mirror’”. Podobieństwo do produkcji Charliego Brookera zasadzało się na tym, że „Rok za rokiem” także fabularnie wybiega w przyszłość. W przeciwieństwie jednak do „Black Mirror” serial nie skupia się w tak dużym stopniu na zgubnych skutkach postępu technologicznego (choć nie brakuje w nim technologii). W „Roku za rokiem” śledzimy perypetie wielopokoleniowej brytyjskiej rodziny.

W ciągu 15 lat z ich życia pogłębia się kryzys uchodźczy, gospodarczy i klimatyczny, a widzowie obserwują wszelkie tego konsekwencje – jak wpływa to na losy poszczególnych członków rodu i w jaki sposób kształtuje ich poglądy.

Ważnym wątkiem jest też oszałamiająca kariera polityczna Vivienne Rook (w tej roli świetna Emma Thompson), liderki Partii Czterech Gwiazdek, która początkowo wydaje się głosić ekstremalne i niemożliwe do zaakceptowania poglądy. Z czasem okazuje się jednak, że na arenie politycznej coraz bardziej podzielonej Wielkiej Brytanii jest miejsce i dla nich.

3. „Los Espookys”

Pierwsza hiszpańskojęzyczna produkcja HBO to list miłosny do miłośników horrorów.

Jednym z producentów wykonawczych serialu jest twórca „Saturday Night Live” Lorne Michaels, a więc można się domyślić, że „Los Espookys” utrzymane jest w konwencji komediowej.

Serial opowiada o grupie przyjaciół, którzy wpadają na nietypowy pomysł na biznes polegający na straszeniu na życzenie. Rodzaj oferowanego horroru zależy oczywiście od potrzeb klienta – są więc egzorcyzmy, duchy, przeklęte zwierciadło czy potwór morski. Serial dzieje się w fikcyjnym latynoamerykańskim państwie, a więc nie brakuje też odniesień do telenowel – wątek dziedzica fortuny czekoladowej, który mierzy się z tajemnicą swojego pochodzenia, a jednocześnie ma zawrzeć „małżeństwo z rozsądku” jest tego najlepszym przykładem. W tej roli występuje Julio Torres – autor skeczy w „Saturday Night Live”, a także świetnego stand-upu „Moje ulubione kształty”, który także dostępny jest na HBO.

4. „Tour de doping”

Jeśli lubicie żarty po bandzie, to „Tour de doping” powinien wam przypaść do gustu. To kolejna produkcja twórców „Siedmiu dni w piekle”, czyli filmu o najdłuższym meczu w historii tenisa, w którym wystąpili Kit Harington i Andy Samberg.

„Tour de doping” to mockument o dopingu w kolarstwie, którego fabuła koncentruje się wokół fikcyjnego Tour de France z 1982 roku.

Godna uwagi jest na pewno obsada tego krótkiego, bo 40-minutowego filmu. W głównej roli po raz kolejny występuje tu Andy Samberg, ale oprócz niego zobaczymy też Jeffa Goldbluma, Orlando Blooma, Kevina Bacona, a także szereg postaci związanych z amerykańską komedią – Willa Forte, Mayę Rudolph czy Nathana Fiedlera. W filmie pojawiają się też Mike Tyson i Lance Armstrong.

5. „Dziecko Rosemary”

Na koniec klasyk, który w lipcu trafił na HBO GO.

Film Romana Polańskiego z 1968 roku to już klasyka horroru satanistycznego.

Tytułowa Rosemary (Mia Farrow) wprowadza się z mężem, początkującym aktorem (John Cassavetes) do nowego mieszkania. Kobieta zachodzi w ciążę, ale rodzinna sielanka prędko przeradza się w koszmar – Rosmary zaczyna podejrzewać, że w jej budynku mieszkają sataniści, którzy chcą wykorzystać jej dziecko w swoich rytuałach. Choć film liczy sobie już ponad 50 lat, wciąż trzyma w napięciu. Jeśli po seansie „Pewnego razu… w Hollywood” nabraliście ochoty na odświeżenie sobie filmografii Polańskiego, „Dziecko Rosemary” z pewnością będzie więc dobrym wyborem.

HBO GO znajduje się teraz w nowej ofercie Plusa.

Dzięki niej kupując abonament za 70 zł oprócz usługi HBO GO , otrzymujecie nielimitowane rozmowy, SMS-y i MMS-y do wszystkich sieci oraz internet bez końca – pakiet 24 GB, po wyczerpaniu którego można dalej korzystać z internetu tyle, że z prędkość 2 Mb/s. Kolejną rzeczą jest to, że przy dobraniu drugiej karty z takim abonamentem, opłata miesięczna za ten sam pakiet usług na drugiej karcie to 45 zł. Czyli w przypadku pary cena jest już porównywalna do standardowych abonamentów za 50 zł.

Tekst: NS

TU I TERAZ